przypadki Zbigniewa z Krynicy

14.12.05, 19:33
1. Z. nie przekaże Aleksandrowi Kwaśniewskiemu akt srpawy starachowickiej,
bo najpierw musi sam się z nimi zapoznać i przedstawić opinię w przedmiocie
ułaskawienia Zbigniewa Sobotki. To zrozumiałe. Ale jednocześnie Z. już teraz
wie, że żadne przesłanki ułaskawienia nie zachodzą. Czyli bez czytania akt ma
wyrobiony pogląd, ale jemu wolno a Kwaśniewskiemu nie.
2. Z. proponuje Rywinowi aby sypnął skład Grupy Trzymającej Włądzę, w zamian
może dostać ułaskawinie. Mniejsza z tym, że w sprawie nie było jeszcze opini
sądów więc taki kontrakt jest co najmniej przedwczesny. Istotne jest co
innego - sam Z.jako członek komisji śledczej napisał raport, w kórym wskazał
członków tej grupy i to wcale nie w trybie przypuszczającym a w sposób
stanowczy. To że minister Ziobro nie korzysta z raportu posła Ziobry i nie
poleca przedstawić zarzutów osobom w nim wskazanym (a więc L. Millerowi, A.
Jakubowskiej i tak dalej), można tłumaczyć chyba tym, że niespecjalnie temu
raporotwi ufa. Pytanie w takim razie po co było mówić w Sejmie półtora roku
temu, że zwyciężyła "prawda".
Rywin może wzorem Dochnala, Czyżniewskeigo, Jaruckiej, Wieczerzaka i całego
zacnego towarzystwa zeznać to czego oczekuje od niego nowa władza - tylko że
w ten sposób powstanie niebezpieczny precedens, który stanie się normą w
państwie PiS-owskim. Jego skutki gawiedź zachwycona młodym ministrem i tym,
że dzięki niemu "wyjaśniono" Rywingate w końcu zauważy - gdy coraz to nowe
osoby będą padać ofiarą "Szczerości"" takich czy innych skazanych.
Może więc lepiej niech Rywin odsiedzi swój wyrok.
    • mn7 Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 14.12.05, 21:27
      piotr7777 napisał:

      > 1. Z. nie przekaże Aleksandrowi Kwaśniewskiemu akt srpawy starachowickiej,
      > bo najpierw musi sam się z nimi zapoznać i przedstawić opinię w przedmiocie
      > ułaskawienia Zbigniewa Sobotki. To zrozumiałe. Ale jednocześnie Z. już teraz
      > wie, że żadne przesłanki ułaskawienia nie zachodzą.

      Piotrze, przy całym szacunku jaki mam dla Ciebie (nie bez powodu): w tym
      wyapdku gołym okiem widać, że nie zachodzą:
      1. odbył choć część kary ?
      2. przejawia jakąś skruchę za to, co zrobił?
      3. coś nadzwyczajnego zdarzył się w jego zyciu?


      > 2. Z. proponuje Rywinowi aby sypnął skład Grupy Trzymającej Włądzę, w zamian
      > może dostać ułaskawinie. Mniejsza z tym, że w sprawie nie było jeszcze opini
      > sądów więc taki kontrakt jest co najmniej przedwczesny. Istotne jest co
      > innego - sam Z.jako członek komisji śledczej napisał raport, w kórym wskazał
      > członków tej grupy i to wcale nie w trybie przypuszczającym a w sposób
      > stanowczy. To że minister Ziobro nie korzysta z raportu posła Ziobry i nie
      > poleca przedstawić zarzutów osobom w nim wskazanym (a więc L. Millerowi, A.
      > Jakubowskiej i tak dalej), można tłumaczyć chyba tym, że niespecjalnie temu
      > raporotwi ufa. Pytanie w takim razie po co było mówić w Sejmie półtora roku
      > temu, że zwyciężyła "prawda".

      Tu masz rację

      > Rywin może wzorem Dochnala, Czyżniewskeigo, Jaruckiej, Wieczerzaka i całego
      > zacnego towarzystwa zeznać to czego oczekuje od niego nowa władza - tylko że
      > w ten sposób powstanie niebezpieczny precedens, który stanie się normą w
      > państwie PiS-owskim.

      Dokładnie.

      > Może więc lepiej niech Rywin odsiedzi swój wyrok.

      W tej chwili byłoby zresztą dziwne, gdyby poszedł na taki "układ".

      • maureen2 Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 14.12.05, 23:11
        jestem za zlikwidowaniem art.60 kk
        • mn7 Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 18.12.05, 21:04
          maureen2 napisała:

          > jestem za zlikwidowaniem art.60 kk

          Proszę? Dość to niezwykły pomysł. Potrafiłabyś jakoś tę proponowaną rewolucję
          uzasadnić?

    • p.smerf Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 18.12.05, 21:38
      Warto może jeszcze wspomnieć o dwóch wystąpieniach (aktualnego)pana ministra.
      Piersze w czasie obrad komisji Rywinowskiej. W pewnym momencie komisja otrzymała
      a rąk dziennikarzy bilingi których nie mogła sie doczekać. Pan z Krynicy wstał i
      złożył "w imiemiu komisji i Sejmu polskiego" serdeczne podziękowanie za sprawne
      zdobycie tych bilingów. Problem tylko w tym, że nie ma żadnej, zgodnej z prawem,
      metody na to "zdobycie". Trzeba: albo włamać się na serwer albo skorumpować
      pracownika firmy. Tak czy tak, trzeba popełnić przestępstwo.
      Drugie w ostatnich dniach. Sąd w dwóch instancjach uznał Sobotkę winnym na
      podstawie "łancucha poszlak". Trwało to ponad dwa lata. Pan Krynicki zajrzał
      tylko do akt i znalazł "niezbite dowody". A więc sędziowie, którzy się tym
      zajmowali powinni iść pietruszą handlować, bo nie chce mi się pomieścić w
      głowie, że pan minister może mijać się z prawdą.
      • mn7 Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 18.12.05, 21:42
        p.smerf napisał:

        > Drugie w ostatnich dniach. Sąd w dwóch instancjach uznał Sobotkę winnym na
        > podstawie "łancucha poszlak". Trwało to ponad dwa lata. Pan Krynicki zajrzał
        > tylko do akt i znalazł "niezbite dowody".

        gdyby dowody nie były niezbite, nie mogłoby dojść do skazania, zaś skazanie to
        nie mogłoby się utrzymać w II instancji. Nierozewalny łańcuch dowodów
        poszlakowych to też niebity dowód. Procedura karna nie zna skazania na
        podstawie podejrzeń.

        > A więc sędziowie, którzy się tym
        > zajmowali powinni iść pietruszą handlować

        A czemuż to?

        • p.smerf Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 18.12.05, 21:52
          Jak wskazuje tysiącletnia historia sądownictwa tysiące "łancuchów poszlak"
          okazywało się fikcją. Niezbity dowód to dowód rzeczowy, dokumenty, zeznania
          wiarygodnych świadków.
          Zresztą i z wiarygodnymi świadkami dzieją się cuda. W wielu wypadków wystarczają
          zeznania jednego lub dwóch świadków a w przypadku pani poseł Beger, aby orzec o
          jej winie, trzeba koniecznie przesłuchać ich aż 1700.
          Jeżeli by więc ktoś na stadionie ligowym zastrzelił sędziego, to można by go
          skazać dopiero po przesłuchaniu 30 tys. świadków.
          • ayran Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 18.12.05, 21:57
            p.smerf napisał:

            > Jak wskazuje tysiącletnia historia sądownictwa tysiące "łancuchów poszlak"
            > okazywało się fikcją. Niezbity dowód to dowód rzeczowy, dokumenty, zeznania
            > wiarygodnych świadków.

            Niezbity (imiesłów przymiotnikowy bierny) dowód to taki, którego nie udało się
            zbić, czy też podważyć.


            > Jeżeli by więc ktoś na stadionie ligowym zastrzelił sędziego, to można by go
            > skazać dopiero po przesłuchaniu 30 tys. świadków.

            Hm. A na jakim meczu ligowym i na którym polskim stadionie można spotkać 30 tys.
            kibiców?
            • p.smerf Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 18.12.05, 22:03
              > Hm. A na jakim meczu ligowym i na którym polskim stadionie można spotkać 30 tys

              > kibiców?

              Ale ty jesteś drobiazgowy. A może grali na wyjeździe :-))
              Albo mogło to być na Stadionie Dziesięciolecia W Warszawie w dzień targowy.
              (Sędzie nie musi być piłkarski) ;-)
              • ayran Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 18.12.05, 22:05
                p.smerf napisał:


                > Ale ty jesteś drobiazgowy. A może grali na wyjeździe :-))

                A może. Ale wtedy pretensje do Ziobry byłyby nie na miejscu.
                • p.smerf Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 18.12.05, 22:10
                  > A może. Ale wtedy pretensje do Ziobry byłyby nie na miejscu.

                  No przecież piszę że "nie na miejscu", tylko na wyjeździe. Vide porażające
                  przesłuchania Czyżewskiego. :-) Dobranoc, dziadki idą spać.
          • mn7 Re: przypadki Zbigniewa z Krynicy 18.12.05, 23:06
            p.smerf napisał:

            > Niezbity dowód to dowód rzeczowy, dokumenty, zeznania
            > wiarygodnych świadków.

            Rozumiem, że sobie zyczysz, żeby tak było. Ale tak nie jest. Dowód pośredni
            jest równie dobry, jak dowód bezpośredni. Pod warunkiem, że jest ich kilka, że
            tworzą nierozerwalny łańcuch i że nie jest możliwe przyjęcie innej wersji
            zdarzeń.

            > Jeżeli by więc ktoś na stadionie ligowym zastrzelił sędziego, to można by go
            > skazać dopiero po przesłuchaniu 30 tys. świadków.

            Nie. Nie byłoby takiej potrzeby.

        • elfhelm możesz tłuc, a i tak nie wejdzie... 18.12.05, 22:06
          obrońcom Sobotki nie dasz rady.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja