basia.basia
03.01.06, 18:05
Przeczytajcie sobie stary artykuł we Wprost a będziecie wiedzieć jak to się
stało, że również nam Putin może zakręcić kurek!
Nie tylko Miller maczał w tym paluchy. Przesławny "kontrakt stulecia" z
GAZPROMEM podpisał szef PeGeNiGE w imieniu rządu Cimoszewicza! I tak
zostaliśmy z ręką ... To jest zdrada główna!!!
A przed chwilą skończyła się konferencja prasowa tego gada Millera (wspomagał
go były szef PeGeNiGe) - obaj łgali jak najęci!!!
www.wprost.pl/ar/?O=5295
Najważniejsze fragmenty:
"Nabici w rurę
Tygodnik "Wprost", Nr 872 (15 sierpnia 1999)
"Wprost" zdobył tajny kontrakt na dostawy gazu z Rosji do Polski, zwany
"kontraktem stulecia". We wrześniu 1996 r. Polskie Górnictwo Naftowe i
Gazownictwo, firma odpowiadająca za zaopatrzenie kraju w gaz, zawarła go z
rosyjskim koncernem Gazprom.(...)
Obecnie główne arterie doprowadzające rosyjski gaz do Europy Zachodniej i
Południowej biegną przez Ukrainę. By kraj ten nie mógł decydować o całym
transporcie rosyjskiego gazu na Zachód, rosyjscy stratedzy zaprojektowali
gazociąg tranzytowy Jamał - Europa Zachodnia, prowadzący przez Białoruś i
Polskę.(...)
Polska zdecydowała się uczestniczyć w budowie i dostawach gazu z gazociągu
tranzytowego na skutek zawyżonych prognoz zużycia gazu ziemnego w naszym
kraju. W latach 1990-1991 zachodnie firmy na zlecenie rządu przeprowadziły
studia sektorowe, z których wynikało, że zużycie gazu w Polsce w roku 2010
wyniesie - w zależności od wariantu - 27-45 mld m3. Wprawdzie w ostatnich
latach zużywano w Polsce tylko ok. 11 mld m3 gazu rocznie, niemniej jednak we
wrześniu 1996 r. rząd WłODZIMIERZA CIMOSZEWICZA, reprezentowany przez PGNiG,
zawarł kontrakt z Rosjanami. Już dwa lata później okazało się, że umowa ta
praktycznie nie miała dla Polski żadnego sensu. Na zlecenie Rządowego Centrum
Studiów Strategicznych wykonano nowe wstępne prognozy, z których wynika, że
roczne zapotrzebowanie Polski na gaz ziemny nie przekroczy w ciągu
najbliższych kilkunastu lat 15-17 mld m3. Tę ilość mogliśmy sobie zapewnić bez
konieczności inwestowania w budowę gazociągu tranzytowego. Już w 1991 r.
informował o tym Instytut Podstawowych Problemów Techniki PAN, lecz
ostrzeżenia te zignorowano. "Kontrakt stulecia" pogłębia uzależnienie Polski
od dostaw z jednego tylko kierunku, a jego zapisy wywołują wrażenie, jakby
przed podpisaniem dokumentu nikt z polskiej strony go nie czytał.(...)
Wprawdzie wiosną tego roku zawarto kontrakt z Norwegami, ale opiewa on jedynie
na 0,5 mld m3 rocznie. (...) Zawarcie z Gazpromem "kontraktu stulecia" w
praktyce uniemożliwia zapewnienie Polsce dywersyfikacji dostaw gazu. Z
gazociągu jamalskiego nasz kraj miałby bowiem odbierać 14 mld m3 rocznie.
Jeśli do tego dodać ok. 5 mld m3 wydobycia krajowego i wspomniany gaz od
Norwegów, to całość przekraczałaby nawet planowane roczne zapotrzebowanie na
gaz w naszym kraju. Pozyskiwanie gazu z innych źródeł straciłoby więc sens. CO
GORSZA - KONTRAKT Z GAZPROMEM SKONSTRUOWANO W TEN SPOSÓB, ŻE POLSKA BĘDZIE
MUSIAŁA PŁACIĆ ZA GAZ, KTÓRY NIE BĘDZIE JEJ POTRZEBNY I NIE ZOSTANIE ODEBRANY.
Opłaty obciążające PGNiG za gaz zamówiony, a nie odebrany, ustalono w
kontrakcie na 75 proc. wartości gazu nie odebranego. A zatem zbyt duża ilość
gazu zakontraktowana przez PGNiG nie tylko wyklucza możliwość sensownej
dywersyfikacji dostaw tego surowca, ale stwarza także poważne zagrożenie dla
finansów firmy odpowiedzialnej za zaopatrzenie Polski w gaz. W kontrakcie nie
zachowano również zasady równości stron. Z jednej strony, zezwala on spółce
Gazprom na sprzedaż w Polsce gazu z rurociągu tranzytowego stronom trzecim bez
pośrednictwa PGNiG, z drugiej zaś - zabrania PGNiG sprzedaży nadwyżek gazu
odebranego zagranicznym kontrahentom. Taki zapis w kontrakcie doprowadzi do
tego, że rosyjski dostawca będzie mógł sprzedawać gaz bezpośrednio polskim
odbiorcom, bez pośrednictwa PGNiG, korzystając z gazociągu, w który firma ta
zainwestowała co najmniej 350 mln zł. Zyski PGNiG z takich operacji wyniosłyby
0,00 zł.(...)
Zapisy kontraktu uniemożliwiają też w praktyce uzyskanie przez Polskę
rekompensaty w razie niewywiązania się przez Gazprom z warunków kontraktu. W
takim wypadku PGNiG najpierw musi wypłacić odszkodowania swoim odbiorcom, a
dopiero, gdy Gazprom uzna, że kwoty te wydano zasadnie, PGNiG może liczyć na
odzyskanie pieniędzy. Kontrakt nie określa jednak, w jakim czasie Gazprom
powinien wypłacić tę rekompensatę, a jednocześnie ogranicza wielkość polskich
roszczeń jedynie do wartości jednomiesięcznych dostaw. W kontrakcie fatalnie
dla strony polskiej zdefiniowano pojęcie ewentualnych strat poniesionych przez
PGNiG. Mają to być mianowicie "kwoty, które będą zasadnie i rzeczywiście
wypłacone przez kupującego", czyli PGNiG, jego odbiorcom.(...)
I następny link (z lipca 2005):
www.wprost.pl/ar/?O=78242
"Gazowe okrążenie Polski
Tygodnik "Wprost", Nr 1179 (10 lipca 2005)
Za niecałe pięć lat, w 2010 r., gdy po dnie Bałtyku będzie już biegł omijający
Polskę gazociąg z Rosji do Niemiec, mogą nas czekać "chwilowe przerwy w
dostawach gazu" i podwyżki cen ogrzewania oraz kosztów funkcjonowania
większości firm. Jeden po drugim zaczną wtedy upadać polskie zakłady
chemiczne, a rząd może stanąć przed dylematem: przystać na wymuszane przez
Rosję weto wobec członkostwa Ukrainy w NATO albo pogodzić się z groźbą
wystąpienia kryzysu energetycznego.(...)
Gaz polityczny
Gazociąg Północny (North Transgas) ma się zaczynać koło Primorska nad Zatoką
Fińską i kończyć w Greifswaldzie w Niemczech, nieopodal Szczecina. Ten długi
na 1189 km rurociąg jest konkurencyjny wobec drugiej nitki gazociągu
Jamalskiego, który też transportuje rosyjski gaz - lądem przez Białoruś i
Polskę do Niemiec. Ma mieć też podobną przepustowość - 55 mld m3 gazu rocznie.
I choć - wedle ostrożnych szacunków - gazociąg Północny będzie kosztować 5,7
mld dolarów, czyli ponad 4 mld więcej niż rozbudowa Jamału, Gazprom od kilku
lat konsekwentnie forsuje tę inwestycję. W polityce rosyjskiej spółki rachunek
ekonomiczny gra drugorzędną rolę. Decyduje rosyjska geopolityka. Gaz jest w
niej bronią, sposobem na uciszanie niepokornych. Gazociąg Północny wyłączy
Polskę z energetycznej mapy Europy.
"Strategia energetyczna Rosji do roku 2020", oficjalny dokument rządowy z 2003
r. w rozdziale VI stanowi, że strategicznym celem przemysłu gazowego jest
"zabezpieczenie politycznych interesów Rosji w Europie". W innym ustępie
zapisane jest, że przy transporcie surowców energetycznych priorytetem ma być
omijanie krajów ościennych i minimalizacja tranzytu. To dlatego Gazprom, nie
bacząc na koszty, forsuje projekt, który te wytyczne spełnia.(...)
Za rządów Jerzego Buzka PGNiG podpisało umowę z dostawcami norweskimi (we
wrześniu 2001 r.) zakładającą, że w latach 2008-2024 kupimy stamtąd 74 mld m3
gazu. W zamian pięć norweskich kompanii gazowych sfinansowałoby budowę
rurociągu ze złóż gazu na Morzu Północnym biegnącego po dnie Bałtyku do
Niechorza. Umowy ze Skandynawami od początku były atakowane przez opozycyjnych
wtedy postkomunistów. Kiedy rząd LESZKA MILLERA doszedł do władzy, natychmiast
zawiesił ich realizację. Ostatecznie w grudniu ubiegłego roku zostały one
zerwane. Podano dwa oficjalne powody: nadmiar gazu na polskim rynku w roku
2010 oraz niewypełnienie przez Norwegów warunku znalezienia odbiorców na
dodatkowe 3 mld m3. Uznano więc, że lepiej zrezygnować z opcji skandynawskiej,
niż potraktować umowy z Gazpromem jako uzupełnienie dostaw z Norwegii i Danii.
Konsekwencji zależności od jednej firmy mogliśmy doświadczyć w lutym ubiegłego
roku. Wówczas skłócony z Aleksandrem Łukaszenką Gazprom postanowił zakręcić
kurek. Polska odczuła to momentalnie.(...)
Choć jesteśmy jednym z mniejszych użytkowników gazu w Europie, to ponad 70
proc. surowca, z którego korzystamy, t