gorby
05.01.06, 01:11
Poprawność nakazuje wynosić bardzo wysoko, na szczyt powszechnie cenionych
wartości, wolność słowa.(..) zdarzają się nadużycia i nie tak wcale rzadkie
ani mało znaczące. Rada Etyki Mediów ma z nimi do czynienia, dlatego powołuję
się na to (prawie dziesięcioletnie już) doświadczenie. I nie są nimi
wyłącznie kłamstwa. Argument: powiedziałem/napisałem/pokazałem prawdę, często
używany, nie może przekonywać w tej kwestii, jakkolwiek nadużywanie wolności
słowa zazwyczaj idzie ze zwykłym kłamstwem w parze. Polega najczęściej na
powtarzaniu pogłosek, plotek, pomawianiu, insynuowaniu - bez dostatecznej
troski o dowody lub choćby mocne przesłanki, co należy wobec odbiorcy
rozróżniać. Reagujemy na nie niedowierzaniem, irytacją - jeśli jaskrawo
nieprawdopodobne - rzadko uciekając się do prawa, nawet gdy wiemy, że tak by
należało postąpić. Zupełnie inne odruchy wywołuje najmniejszy sygnał o próbie
ograniczenia czyjejś wypowiedzi. Budzi sprzeciw i wyzwala energię do
organizowania protestów. Nie piętnuję tego bynajmniej i deklaruję
jednoznacznie gotowość obrony wolności słowa, gdyby była istotnie zagrożona.
Jednocześnie nęka mnie bezradność tych wszystkich, którzy, jak ja, chcieliby
powstrzymać wypowiedzi zatruwające umysły i, co znacznie gorsze, atmosferę
społeczną w Polsce. Myślę (nie trudno zgadnąć) o Radiu Maryja przede
wszystkim, chociaż są i inne przykłady permanentnego bądź okazjonalnego
nadużywania wolności słowa. Dzieje się to na toruńskiej antenie perfidnie,
gdyż nienawistne epitety, ksenofobiczne opinie, antysemickie akcenty,
pojawiają się głównie w głosach słuchaczy, o wiele rzadziej - prowadzących
audycje. Tak funkcjonuje, starannie utrwalany, wizerunek "jedynego wolnego
medium, gdzie nie ma cenzury", przy czym prawie zawsze bywa to okazją do
stwierdzenia, że w innych cenzura działa. Ojcowie prowadzący program nie
przerywają słuchaczom, nie przeciwstawiają się obraźliwym słowom, co najwyżej
nie wtórują im głośno. Bardzo wiele powiedziano o genezie zjawiska, jakim
jest Radio Maryja (teraz już całe medialne imperium o. Rydzyka), o adresatach
i odbiorcach, o socjotechnice adresowania przekazu, także, choć znacznie
mniej, o jego treściach. Chcę zwrócić uwagę na fenomen bezkarności,
egzemplifikowany choćby tylko pomawianiem Lecha Wałęsy o agenturalne
kontakty, po którym, gdy sprawa została ostatecznie wyjaśniona, nie nastąpiły
głośne przeprosiny i pomówionego, i słuchaczy. Wiem, że naiwnością wyda się
postulowanie czegoś takiego, jednakże trzeba przypominać o obyczajach, jakie
uznajemy za obowiązujące, jeśli już nie o postawie chrześcijańskiej, której
jakoś nie kojarzę z zakonną rozgłośnią. Lech Wałęsa zapowiadał proces, ale do
niego nie doszło. Słuchacze wierni, pewnie wierzą bardziej RM niż IPN,
słuchacze oburzeni do sądu nie idą skarżyć się na epitety, bo wiedzą, że
mieliby małe szanse wygranej. Okazuje się, że w polskim prawie są paragrafy
określające odpowiedzialność za mowę nienawiści, jednakże niezmiernie rzadko
udaje się kogoś za nią ukarać. Eksperci powoływani przez prokuratorów w
takich sprawach mają trudności z definiowaniem i śledztwa bywają niemal z
reguły umarzane. Dyskryminacja objawiona pobiciem albo dewastacją wywołuje
powszechne, jednoznaczne oburzenie i ściąga karę; wyrażona w tekście,
mówionym lub pisanym, budzi wątpliwości. Ich źródłem, może głównym, jest owo
mocno zakorzenione przekonanie o tym, że wolność słowa nie może być
naruszona, że "lepiej nawet znacznie jej nadużyć, niż w najmniejszym stopniu
ograniczyć". Chyba - po szesnastu latach rzeczywistej wolności - musimy
śmielej podejmować próby piętnowania i karania (tak!) przewinieńpopełnianych
słowem.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060104/publicystyka/publicystyka_a_3.html
Sady nie moga sobie poradzic z pseudikatolicka szczekaczka pod zarzadem Opus
Dei tylko w Pomrocznej. Triudno sobie wyobrazic aby rzadzacy polskimi sadaml
OPiSdeisci rzadzacy z jego laski przyhamowali chociaz troche rozzuchwalonego
zakonnika i spolke. Pani Bajer przewodniczącej Rady Etyki Mediów skladam
wyrazy szacunku za ten odwazny w aktualnej polskiej syt=uacji artykul. Mozna
sobie wyobrazic, ze msciwe RM jej go nie daruje.