gorby
09.01.06, 19:58
W nocy z soboty na niedzielę miało miejsce włamanie do warszawskiego biura,
które dzielą trzej parlamentarzyści PiS: posłowie Artur Zawisza i Jan Szyszko
oraz senator Piotr Andrzejewski.
Zawisza, który poinformował o włamaniu, powiedział, że zginęły jedynie twarde
dyski z komputerów.
Według niego, było to "działanie na zamówienie ludzi interesujących się
informacjami", jakie przechowywano na dyskach. Zawisza, który jest szefem
sejmowej komisji gospodarki, uważa, że to on był "głównym obiektem agresji",
ponieważ komputery dwóch pozostałych osób były praktycznie puste.
Zawisza poinformował, że na swoich trzech komputerach miał "liczną
korespondencję i dokumentację związaną z interwencjami poselskimi i
interpelacjami w drażliwych sprawach". Dodał, że na dyskach przechowywał też
informacje na temat projektowanej reformy aparatu skarbowego,
oraz "wyrugowania z niego osób związanych z aparatem komunistycznym".
www.wprost.pl/ar/?O=85888&C=71
Ciekawe czy policja bedzie sie tak grzebala jak z falszywym zamochowcem przed
wyborami. Hihihi