inna57
12.01.06, 09:58
Czy w obliczu kryzysu parlamentarnego, jaki miał miejsce wczoraj wieczorem,
prezydent nie miał obowiązku natychmiast pojawić się w Sejmie ? Z mocy
Konstytucji i zgodnie ze złożoną przysięgą to właśnie prezydent stoi na
straży naszej Konstytucji. Czy faktycznie mamy takiego prezydenta który bez
konsultacji z mamunią i braciszkiem nie otwiera ust.
Poprzedni prezydenci w takiej sytuacji (nawet mniej dramatycznej) zawsze
potrafili zaradzić kryzysowi chociażby autorytetem sprawowanego urzędu.
Może gdybyśmy nie mieli prezydenta z kserokopi nie doszłoby do
kompromitującej przepychanki o krzesło.