sauternes
13.01.06, 13:34
nie rozumiem czemu sad lustracyjny dopuszcza bylych esbekow do zeznan i
poswiadczen czy dana osoba wspolpracowala czy nie?
to sie kupy nie trzyma.Esbek mial i ma do grobowej deski chronic kapusiow.
Esbecja obecnie nie ma zadnej wiarygodnosci przed sadem.
Beda klamac tak aby to bylo jak najkorzystniejsze dla kapusia.
To co sie liczy to papiery: dokumenty,podpisy,mikrofilmy.
NIe wszystko zdolano zniszczyc,bo i nie mozna ze wzglesu na sposb prowadzeie
wielopietrowy dokumentacji.
Stad wychodza rozne niespodzianki. Jak u Jaruzelskiego "'Wolski" ze mial
kontakty z sowieckim wywiadem. Ta notka nigdy nie miala sie znalezc ale ktos
zaniedbal swoje obowiazki i dzis Jaruzelski ma dodatkowy kawalek gowna na
mundurze i generalskich szlifach.
Dokumentow nie falszowano tak jak to usiluja przedstawic mendia,;Nie moglo
byc przypadkow dowolnego falszowania przez esbekow,bo podlegali kontroli
wewnetrznej i za takie cos tez mozna bylo wyleciec. To byla zbyt wazna sluzba
dla komunistow ,ktorzy opirali sie o bagnety przeciez,zeby pozwolic na
radosna tworczosc oficerow.
Falszywki zdarzaly sie ale byly pod kontrola zwierzchnikow i robione w ramach
wiekszej akcji-prowokacji.
Wystarczy poczytac materialy z IPN.
Esbecy obecnie nie sa wiarygodni dla sadow rozstrzygajacyh o tajnych
wspolpracownikach.
Sprawa Przewoznika- byl dokument opracowany w tamtym czasie i nikt nie
podwaza jego autentycznosci; i tylko to sie liczy a nie to co mowil esbek
dzis.
Jak sady w ogole moga brac pod uwage to co mowia dzis pretorianie
komunizmu.???!!!