tad9
13.01.06, 16:15
Opozycja, mam na myśli zwłaszcza PO i SLD twierdzi, że "zdemaskowała" plan
PiS-u, polegający na postraszeniu opozycji wcześniejszymi wyborami celem
zmuszenia jej do uległości w czasie uchwalania budżetu. PiS odwlekać chciał
perfidnie uchwalenie budżetu do granicy zezwalającej prezydentowi na
rozwiązanie parlamentu.
Przy tym opozycja twierdzi, że:
1. Wcześniejszych wyborów się nie boi
2. Rządy PiS-u są fatalne dla kraju
Logicznie rzecz biorąc, opozycja, która wyborów się nie boi, a rząd uważa za
fatalny, powinna wystawiający się na możliwość odwołania rząd pocałować z
wdzęczności w stopę. Więcej! Opozycja SAMA powinna w takiej sytuacji dążyć do
obalenia rządu i wcześniejszych wyborów. Mówienie o tym, że opozycja
chce "oszczędzić rodakom nowych wyborów" nie jest wiele warte. Trwanie Sejmu
to wartość III rzędna w stosunku do jakości rządów. Skoro rządy PiS są
fatalne zysk z ich likwidacji przekracza zysk z pełnej kadencji sejmu. Jak to
więc jest z tym brakiem strachu przed wcześniejszymi wyborami?