tony.soprano3
14.01.06, 18:37
Przed kolejnym testem postawił go niejaki Marek Goliszewski, szef Rady
Przedsiębiorczości. Ten z kolei protestuje przeciwko wybrykowi Mariusza
Kamińskiego, organizatora i namaszczonego już kierownika Centralnego Urzędu
Antykorupcyjnego. Ten znany zadymiarz, jak go nazywa profesor Staniszkis,
lustrator nieboszczyków na Powązkach i w ogóle chuligan polityczny,
zapowiadając w telewizji nadejście swojego urzędu powiedział, żeby panom
Kulczykowi, Gudzowatemu i Krauzemu nie wydawało się, że skoro zatrudniają u
siebie byłych ministrów, to będą robić szemrane interesy. Już nie tyle chodzi
o chamstwo, ale przede wszystkim o sposób postrzegania świata przez faceta,
który za chwilę będzie miał prawo podsłuchiwać, przeglądać korespondencję,
konta, oskarżać itp.
Wymienieni z nazwiska biznesmeni - niczym w latach pięćdziesiątych kułacy,
bywalcy ambasady amerykańskiej lub inne elementy aspołeczne - poczuli się
obrażeni i zwrócili się do premiera z prośbą o interwencję. Premier milczy.
Goliszewski natomiast zwrócił się wprost do prezydencika, żeby, w ramach
deklarowanej polityki zasypywania podziałów, coś z chamstwem Kamińskiego
zrobił. Prezydencik też milczy, oczywiście.