emerytka.z.rzeszowa
15.01.06, 00:33
Przygotujcie się na wysłuchanie tego co ma Wam do powiedzenia ten radziecki
mąż stanu, bo wszystko o czym mówił u progu XX wieku jest aktualne również i
dziś:
Pisał Dzierżyński w liście do siostry (w 1901 roku - okresie najczarniejszej
reakcji rządów Mikołaja II - porównywalnego może do Jarosława Kaczyńskiego):
"Dusza moja pozostanie niezmienna, jak nienawidziłem zła tak i teraz
nienawidzę - jak i wcześniej, całą duszą dążę do tego by na świecie nie było
niesprawiedliwości, przestępstw, pijaństwa, rozpusty, nadmiernego przepychu,
domów publicznych, w których ludzie sprzedają swe ciało lub duszę, albo jedno
i drugie razem, by nie było ucisku, bratobójczych wojen (...)
Chciałbym objąć swą miłością całą ludzkość, ogrzać ją, oczyścić z brudu
współczesnego życia"
List do siostry (1901)
Czy oczyścił? Nie można jednoznacznie ocenić, bo jakkolwiek skutecznie
walczył ze spekulacją i okradaniem chłopów, to w tej walce posunął się nieco
za daleko (nawet go Lenin skarcił podczas narady i potrącił 10% pensji). Jest
jednak pewne, że chciał dobrze:
"Zawsze, zawsze w sercu mam tyle miłości, że wiecznie słyszę jakby szum pól,
lasów i nieba błękitnego i umiem jakby z boku patrzeć na swe ciężkie brzemię"
(list do siostry, 18 marca 1902)
Mimo ciężkiej sytuacji pod rządami caratu (a było jeszcze gorzej niż teraz -
dziś przynajmniej Lepper łagodzi obyczaje i puszcza oko do ludu, za cara nie
było nawet becikowego tylko... nahajka) tryskał jak przystało na bolszewika
optymizmem:
"Mam jedno co trzyma mnie i każe być pogodnym - to wiara niezłomna w ludzi.
Warunki życia się kiedyś zmienią i zło przestanie panować i człowiek będzie
dla człowieka bratem najbliższym, a nie jak dziś wilkiem"
(wypowiedź z dnia 15 grudnia 1913, podaję za Trybuną Ludu z 1973 roku)
Mnóstwo spraw jakie miał na głowie w ZSRR nie przeszkadzało mu troszczyć się
również i o nas (a dziś np. Ziuganow milczy na temat sytuacji w Polsce -
zobaczcie tę różnice klas obu polityków i doceńcie rodaka!):
"Kiedy pomyślę, co musi się teraz dziać w Polsce - ile tam nieszczęść,
cierpień i spustoszeń, ogarnia mnie zgroza. Musze uciekać od tych myśli i
obrazów"
w rozmowie z Włodzimierzem Leninem (18 lutego 1921)
Co Dzierżyński powiedziałby oceniając dzisiejszą sytuację Polski? Czy
cieszyłby się z panowania Ludwika Żelaznego (pewnie nie - Feliks Edmundowicz
był bardzo surowy jeśli chodzi o sprawy etyki seksualnej) czy raczej martwił
głodnymi dziećmi na terenie PGR (w latach 1917-23 też było sporo głodu w
RFSRR, ale wtedy była wojna, a dziś?) albo nagminnym ograniczaniem praw
kobiet i mniejszości (a mniejszości cenił - był np. za autonomizacją polskiej
wspólnoty na Białorusi). Oj, nie wiem czy Feliks nie organizowałby już dziś
wyprawy na grzeszną władzę w Warszawie - to była gorąca krew. A teraz nie ma
komu w Moskwie się o nas zatroszczyć (Putin pazurki ma zdarte przez walki z
Juszczenką) - Amerykanie patrzą zaś tylko na lojalność wobec ich naftowych
interesów.
Czy można dziś zatem powiedzieć, że rząd Marcinkiewicza ma "chłodną głowę,
gorące serce i czyste ręce" - tak jak chciał Dzierżyński, czy też sytuacja
Polski idzie w coraz gorszym kierunku - w stronę krwiożerczego modelu
neoliberalizmu i wzrostu wpływów kościoła? Nie mnie to oceniać - czekam na
wskazówki od samego Feliksa Edmundowicza (byc może jeszcze tej nocy) albo
internautów - celniej obserwujących naszą polską rzeczywistość niż
dziennikarze...