Gość: magda
IP: *.cos.pl / 10.1.20.*
05.11.02, 19:43
Czesc.
Jeszcze rok temu bylo dobrze. Bylo dobrze 10 lat temu kiedy morderstwa znało
sie z telewizji. wydawalo sie ze "przeciez mnie to nie dotyczy", sluchanie
opowieści o tym ze ktos kogoś coś gdzies tam... To wszystko bylo nierealne.
Ta niewiara końcZy sie w pewnym punkcie.
Dla mnie ten punkt nastąpil jakies 3 tyugodnie temu.
Znaleziono niedaleko dziewczyne, zamordowana, zgwalcona, pocięta. Nagle
jakies 100 metrow dalej kolejne ciało. Akcja nabiera tempa. Moje osiedle- 3
proby gwałtów. Kolezanka musiala uciekać. Byla 12:00 w południe.Tydzien temu-
napadnieto na 4 dziewczyny kręcące się koło dyskoteki.Sama liczba przeraza-
przeciez kiedyś chodziło sie w dwójke- "bo przecież raźniej". Dzień
wcześniej. Moja klatka. Dziewczyna, bardzo mloda.
Chcialabym w tym momencie powiedzieć ze to fikcja.
Nie widać policji, jedynie ślady po taśmach oddzielajacych teren od miejsca
wypadku. Jakas dziewczyna zglosila na policję o probie gwałtu. Zrobiono
rysopis który mial być wywieszony i podjete odpowiednie kroki. do tej pory
slychać echo.
Mam wrażenie, ze to jakiś sen. Ze ktoś zmyśla, przeciez to niemozliwe.
Co sie dzieje? Czy tak wlaśnie musimy żyć?
Czy nie ma żadnych sposobow? Jestem za karą śmierci, chociaz i tak nie
rozwiąze wszystkich problemów. Jak sie czuje matka, wiedząc ze utrzymuje
psychopate ,ktory zabił jej corke? Czy naprawde tak musimy życ?
Dzisiaj. Godzina 15:30. Strach zagląda mi w oczy. Boje się wyjsc do sklepu.
Jutro kolejny dzien- co dalej?
Strach nie pozwoli mi zasnąć.