pralinka.pralinka
28.01.06, 13:25
Cokolwiek by nie zrobił PiS, będzie źle przedstawiane przez Gazetę.
Dążenie do władzy? - Oczywiście, po to są partie.
A niby inne partie nie dążą do władzy? - tyle że tym razem przegrały wybory.
Kiedy działacze PiSu usiłują znaleźć poparcie w sejmie dla przeprowadzania
swoich ustaw - zgodnych ze swoim programem wyborczym - to się nazywa handelkiem.
Ale kiedy PO wysuwała 21 postulatów to się nazywało negocjacje - czyli też
handelek, tyle że nie doszedł do skutku.
Jest jakaś paranoja w ocenach działań PiS-u - zarzuca się niby chaos (niby
chaos, bo panuje on najczęściej w głowach komentatorów a nie w państwie), a
gdy partia rządząca usiłuje zapewnić sobie poparcie w sejmie, aby móc
skutecznie działać - podnosi się wrzask, że to zamach na demokrację. Jaki
zamach??? Siłą tę władzę zdobyli, czy jak?
Że usiłuje wprowadzić zmiany na kluczowych stanowiskach w państwie to chyba
naturalne - wprowadza ludzi, co do których ma przekonanie, że będą pomocni w
przeprowadzaniu zmian, a nie będą przeszkadzać. O ile rozumiem wypowiedzi
Napierniczaków - wreszcie to ich ludzie wypadają ze stołków, do których przez
lata byli przyklejeni, o tyle nie rozumiem postawy PO - teraz zajmuje
stanowisko niezwykle zgodne z postkomunistami. Ale jako opozycja ma oczywiście
prawo do krytyki - spodziewałabym się jednak po tej partii bardziej sensownej.
Dziennikarze w mediach ciągle powtarzają idiotyczne pytanie (a za nimi i
inni), że nikt nie wie do czego dąży Kaczyński. A niby do czego ma dążyć? Jest
szefem partii, która wprawdzie wygrała wybory ale nie ma większości w sejmie,
wobec tego usiłuje tę większość uzyskać.
A jak ma uzyskać to poparcie jeśli nie ustępstwami jakimiś na rzecz innych
partii? Problem w tym, czy ustępstwa umożliwią mimo wszystko realizację
własnego programu, czy też to utrudnią. Kiedy PO zażyczyła sobie większą ilość
ministerstw i to w dodatku w tych dziedzinach, które dla PiSu były
najważniejsze z punktu widzenia programu tej partii, wiadomo było, ze nie są
to warunki do przyjęcia. Przed wyborami była mowa, że realizowany będzie
program tej partii, która wygra wybory - tyle że nikt wtedy nie przewidywał,
że tą partią może byc PiS.
I ma do wyboru dwie możliwośći - albo mu się uda taką większość utworzyć, co
jest niezwykle trudne, bo PO się nie kwapi być drugim ugrupowaniem, a
pozostałe partie nie są pewne w swych reakcjach, co pokazały przy koalicji
rotacyjnej.
Jeśli to się nie powiedzie, i PiSowi nie uda się zdobyć poparcia dla swego
programu, pozostają ponowne wybory. Innych możliwości nie ma!!!
Tyle że przy obecnej ordynacji kolejne wybory mogą niewiele zmienić. A nie
wydaje mi się, aby taki skład sejmu jak obecnie, był zdolny do jej zmiany.
Mało jest tak uczciwych polityków jak Kaczyńscy. Ale cokolwiek by nie zrobili
- imperium atakuje. Jarosław nie chce byc premierem i proponuje bardzo
sensownego człowieka na to stanowisko - krzyk!!! A jednocześnie wrzask, jak to
JK rwie się do władzy.
Prezydent milczy, dając szansę sejmowi na samodzielne rozwiązanie problemów -
źle!!! Zabiera głos - źle!!!, bo nie po myśli krzykaczy.
Platforma nie chce wejść do koalicji z PiS-em (jej prawo) ale zarazem psioczy,
że wobec tego PiS poszukuje poparcia w innych partiach, że niby niegodne.
Jedno jest pewne PiS tego poparcie nie będzie szukał w SLD i z nim nie będzie
prowadził żadnych targów. I dlatego głosowałam na PiS, a nie na PO.