Gość: Oszołom z RM
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.11.02, 18:43
czasie mszy żałobnej ksiądz prosił w kazaniu, żeby nie spieszyć się z
odpowiedzią na pytanie o winę.
- Czy winien maszynista, który profesjonalnie prowadził pociąg? Czy
ochroniarze, którzy wypełniali swój obowiązek? - stawiał pytania ksiądz. -
Jeżeli ktoś ma dobrze uformowane sumienie, odpowiedź w końcu przyjdzie -
mówił.
- Ochroniarzy trzeba zniszczyć - łkającym głosem mówiły Ela, Aneta i Asia.
Najlepiej znały Damiana. - On miał wszystko, nic nie kradł - dodały zalane
łzami.
- Nad tymi trumnami trzeba się zastanowić. Wiem, że oni chodzili kraść
węgiel. Nie wiem, czy akurat tego wieczora kradli. Damian chodził z nimi, bo
na Załężu trzeba trzymać się razem. Mam pretensję do dziennikarzy, że piszą i
mówią o zbieraniu węgla. Nazwijcie rzecz po imieniu. Niech słowa i te trumny
w końcu wstrząsną ludźmi - mówił jeden z księży.
- Młodzież goni za powierzchownymi objawami dobrobytu. Przyznaję szczerze, że
bardzo rzadko udaje mi się do nich dotrzeć. Hiob cierpiący to dla nich
frajer, Magdalena im imponuje na początku swojej drogi życiowej, gdy była
nierządnicą... Załęże jest dzielnicą ludzi pokrzywdzonych przez współczesne
czasy. Bardzo biedną - mówił ksiądz Dariusz Nowakowski, katecheta chłopców.