kwaczka11
12.02.06, 20:47
I znow jej prezio nie slucha. I znow Polske jej zdradza.
wiadomosci.onet.pl/1259280,12,item.html
Amerykański komentator: Polska w gronie przyjaciół Izraela
Polska jest jednym z największych przyjaciół Izraela i prawicowy rząd RP
kontynuuje politykę w tym duchu, prowadzoną przez poprzednie rządy po upadku
komunizmu - stwierdza amerykański komentator w serwisie działającej w USA
żydowskiej agencji JTA.
Autor - urodzony w Polsce biznesmen z San Francisco - przypomina, że w ciągu
ostatnich 15 lat przywódcy Polski wielokrotnie odwiedzali Izrael, prezydent
Wałęsa w 1991 r. przeprosił za krzywdy Polaków wobec Żydów, a proamerykańskie
po 1989 r. rządy RP popierały z reguły interesy Izraela na forum ONZ. Obecnie
też Polska intensywnie współpracuje z Izraelem na polu wojskowości.
Dodaje też, że wbrew stereotypowym opiniom o "polskim antysemityzmie"
problemy Izraela cieszą się wielkim zainteresowaniem na polskich
uniwersytetach, a "rzadkie antyizraelskie demonstracje (w Polsce) są tak
małe, że nie zwracają uwagi nawet lokalnych mediów".REKLAMA Czytaj dalej
"Od upadku komunizmu Polska - kraj, który Żydzi tak lubią nienawidzić -
prowadzi konsekwentnie proamerykańską i proizraelską politykę" - ocenia Taube.
Prezydent Kaczyński - pisze Taube - porównał siebie do izraelskiego premiera
Ariela Szarona, "prawdopodobnie jako jedyny przywódca europejski". Podkreśla
też, że polski ambasador w Izraelu potępił terroryzm palestyński, co - jak
pisze - "wywołało wrzaski oburzenia ze strony niektórych jego europejskich
kolegów".
Jak przypomina autor, Lech Kaczyński jeszcze jako minister sprawiedliwości w
rządzie premiera Buzka (w latach 2000-2001) "przeforsował pełne ujawnienie
masakry Żydów w Jedwabnem", a później, jako burmistrz Warszawy, aktywnie
poparł budowę Muzeum Historii Żydów Polskich w stolicy.
"Żaden kraj w Europie nie jest dziś tak silnie proamerykański i zarazem
proizraelski jak Polska. Rzecz jasna, Polacy zajmują takie stanowisko
częściowo dlatego, że uważają, iż leży to w ich narodowym interesie. Trudno
byłoby jednak znaleźć zdrowszą bazę dla przyjaznego partnerstwa" - konkluduje
Tad Taube.