mirmat1
14.02.06, 03:49
Nic bardziej nie uwiarygadnia uczuc jak zblizajacy sie Dzien Walentynek.
Dramat warty poezji w stylu Romeo i Julia nastapil kiedy PAP oglosil
mozliwosc upadku Sejmowej Koalicji PiS - Samoobrona - LPR i rozpisanie nowych
wyborow. Gielda Warszawska na wiadomosc, ze Andrzej Lepper bedzie odsuniety
od wplywu na nasze finanse, a ze do takich wplywow moga dosc "liberalowie"
Tuska i Rokity, dostala ataku serca podobnego jaki nastapil w slawetnym roku
1927. W ciagu minut po ogloseniu "newsa" PAP wskaznik WIG 20 spadl jak kamien
tracac pelny punkt procentowy - fenomen predkosci spadkow nie notowany w
Warszawie. Kiedy komentatorzy zaczeli uspokajac, ze szefowi Somoobrony nie
grozi zsylka do Minska - nawet tego Mazowieckiego, Gielga ochlonela ale wciaz
drzac o los Paktu Samoobrony z PiS-em.
Tak to jest kiedy mamy doczynienia z prawdziwymi uczuciami a nie jakim
sztucznym malzenstwem z "rozsadku" zwanym POPiS-em. Kiedy listopadowe
problemy na temat dramatycznej fortuny ukladu PiS- Platforma ujawnialy media,
Gielda ziewala. Kiedy POPiS zlozono do grobu a Samoobrona i LPR poparly rzad
Marcinkiewicza, Gielda ruszyla z kopyta by bic historyczne rekordy.
To taka mala notka dla przeciez jakze romatycznej Pani Zyty Gilowskiej. Tak
pani Zyto, Andrzeja Leppera mozna pokochac.