gorby
18.02.06, 22:04
Czy jest już w IV RP szkoła, gdzie można lać uczniów? Jest. W Lublinie.
Katolicka, a jakże.Prywatne Katolickie Gimnazjum i Liceum imienia ks.
Kazimierza Gostyńskiego działa od roku 1991 (pierwotnie jako Społeczne Liceum
Ogólnokształcące Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”).
To właśnie dyrektor dawał przykład, jak należy postępować z młodzieżą. Bicie
uczniów po twarzy, rękach czy strzał w „karczycho” – to jego metody
wychowawcze. Nie darował żadnemu: obojętnie, czy uczeń obraził panią woźną,
czy szedł „bezczelnie” przez korytarz z telefonem komórkowym przy uchu.
„W pysk albo dzwonię do rodziców”, zwracał się dwornie do wezwanych na
dywanik. Jak sami Państwo widzą, propozycja była z gatunku „nie do
odrzucenia”.Maltretowana młodzież opowiada: „Dostajemy »placka« i wychodzimy
z gabinetu”. Niektórzy z klas najmłodszych przyznają, że boją się chodzić na
lekcje. „
Teraz wyjaśnienie. Z funkcji lubelskiego kuratora oświaty zrezygnował
niedawno Waldemar Godlewski. Podlegał czystkom zarządzonym w regionie przez
nowego PiS-owskiego wojewodę, też nauczyciela. Pełniąca obowiązki kuratora
Grażyna Zawadzak stwierdziła, że w ani jednym przypadku „uczeń nie został
skarcony za niewinność”, a ponadto „karanie polegające na postawieniu ich na
baczność jest nawet wskazane”.Ponieważ fakty są takie, jak napisaliśmy,
rozumiemy, że dla pani p.o. kurator walenie z „placka” i w „karczycho” to są
te „wskazane” metody wychowawcze.