Gość: Franz
IP: 129.79.152.*
24.11.02, 21:22
Cos jest nie tak na styku komputeryzacji i polityki. Albo ktos,
kto podpisuje kontrakty bierze straszne lapowki albo po prostu
jest zwyczjnie dyletantem. Jakikolwiek przyczyna zaistnienia
"blednego" kontraktu by nie byla czlowiek ktory zlozyl swoj
podpis powinien zostac skierowany na kolko wyrownawcze w
najblizszej szkole podstawowej. Bo nawet zeby wziac lapowke, to
trzba zrobic to umiejetnie , a nie w tak bezmyslny sposob (pod
warunkiem ze byla to lapowka, a nie zwykla glupota, co jednak nie
zmienia slusznosci mojej diagnozy). I tak jest od kilku lat, co
raz jakas firma informatyczna "robi w konia" urzednikow
panstwowych, co jednoznacznie swiadczy o tym kto rzadzi Polska.
To wszystko co sie dzieje w sferze zamowien publicznych nie jest
smutne, to jest smieszne.