rekontra
24.02.06, 09:36
salonowa korporacja dziennikarska toczy niewypowiedzianą wojnę z PiSem.
Dlaczego? Odspowiedź banalnie porsta.
Koryto. Dostęp do koryta powoduje to wieloletnie prostytuwaonie się
dzinnikarskich gwiazdek obojga płci. Wielopokoleniewy dostęp do koryta.
Przechodzący ze stalinowskiego dziadka, na postępowego wnuczka, z aparatczyka
komunistycznego na wnuczkę drukującą na koszulkach napisy - mam miesiączkę,
dłubię w nosie. W sztafecie pałkę medialną trzymali ojcowie i matki.
Łże-elity dzinnikarskie.
WIELKI STRACH W MEDIACH
Znów larum w mediach. Wszyscy dziennikarze są przerażeni rozkwitem
faszystowskiej dyktatury w Polsce. Cóż tak przestraszyło niezależnych
komentatorów i redaktorów naczelnych naszych mediów?
To niesłychany pomysł utworzenia Narodowego Instytutu Badania Mediów,
który miałby, o zgrozo, np. zająć się życiorysikami naszych gwiazd. Dlaczego
przeszłość dziennikarzy ma być tajemnicą? Tomasz Wróblewski zaraz krzyczy, że
przecież nawet jeśli ktoś współpracował z bezpieką, to w jego redakcji
wszyscy przed 1989 rokiem mieli po lat 15.
No to odpowiemy Panu Wróblewskiemu, że gdy porównamy życiorysy i udział w
kampaniach medialnych przeciw lustracji, dekomunizacji, korupcji, ale także
za lub przeciw danej partii itp. itd. To nam wiele wyjaśni. A życiorys to nie
tylko kwestia współpracy z bezpieką ale także mechanizmy i dźwignie kariery.
Gdy zobaczymy kto wypromował pana Wróblewskiego, może będziemy wiedzieli
dlaczego „Newsweek” prowadzi wojnę z PiSem. Gdy się dowiemy, że Tomasz
Wróblewski wyjechał do USA dzięki niejakiemu Rakowskiemu, może wszystko się
nam łatwiej w głowach ułoży, a świat wyda się logiczniejszy i Paradowska
zrozumie politykę polską, zwłaszcza gdy staną się jasne powiązania
zespołu „Polityki”.
Ciekawe, że czołowi komentatorzy polityczni i redaktorzy naczelni
bardziej boją się ujawnienia powiązań niż lustracji. I mają rację. Współpraca
z bezpieką była nagminna i zawsze można iść z zaparte. Lud tego i tak nie
pojmie i nie skojarzy, ale gdy się dowie czyj tatuś był np. ubekiem, kto kogo
wysyłał zagranicę kto komu umożliwił robienie kariery, zaraz zrozumie
wszystko.
Jest wielu ludzi zdolnych w Polsce, wielu dziennikarzy znających
angielski, dlaczego więc akurat pan Kraśko został korespondentem TV w
Kaliforni, czyżby był zdolniejszy od innych zdolnych, wiedział więcej niż
inni wiedzą, posiała więcej talentów niż inni utalentowani, czy może dlatego,
że jest synem Niny Terentiew, szefowej TVP2, którą swoją pozycję w telewizji
zawdzięcza mężowi – synowi członka Sekretariatu KC (od związków zawodowych)
za Gomułki.
Jeśli dziennikarze i komentatorzy polityczni mają do ukrycia więcej niż
politycy, a nie chodzi tu tylko o bezpiekę, to znaczy, że doskonale wiedzą
komu i dlaczego zawdzięczają kariery i komu spłacają długi ogłupiając
propagandą polskie społeczeństwo. Może się też okazać, iż pluralizm mediów w
Polsce polega na tym, że jedni są kuzynami ciotki Ziuty, a inni wuja Henia,
młodego, dobrze zapowiadającego się małżeństwa w latach rozkwitu wolności
mediów czyli za późnego Stalina i wczesnego Gomułki.
www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=2399&token=
a na forum? Wisły kijami nie zawrócicie :)
Możecie sobie popluć flegmą z żółcią. Sieroty po komunie.