freemason
25.02.06, 01:40
... banalna prawda, że nie zawsze jest dobrze w takich sytuacjach pytać
o "wolę ludu" niestety nie dociera do polityków.
Po pierwsze, nie wiadomo na jakim terenie miałoby być przeprowadzone
głosowanie. Może chodzić o ziemie:
- będące niegdyś częścią rejencji koszalińskiej, bądź w wersji pruskiej (1818-
1937), bądź hitlerowskiej (1937-45)
- tworzące przed 1975 rokiem woj. koszalińskie
- tereny woj. słupskiego i koszalińskiego 1975/98
- obszar zakreślony przez Samoobronę (woj. koszalińskie 1950-75 plus miasto
Piła i powiaty pilski, lęborski, gryfiński i cz. nowogardzkiego)
Wbrew pozorom to już jest istotna sprawa, bo np. podłączenie Nowogardu czy
Piły do obszaru plebiscytowego automatycznie zmniejsza potencjalny % głosów
ZA.
Po drugie - jakie przyjąć założenia?
Czy na nowe województwo musieliby się zgodzić mieszkańcy
wszystkich "zainteresowanych" powiatów (ponad połowa głosów na TAK przy 50%
frekwencji), a jeśli parę z nich by się wyłamało (np. Lębork czy Słupsk-
miasto) referendum byłoby nieważne?
A może województwo powstałoby mimo wszystko, tylko np. Słupsk i Bytów nadal
pozostawałyby w ramach Pomorskiego (podczas gdy powiat słupski zostałby
włączony pod władzę Koszalina) - w takim wypadku region przybrałby na mapie
kształt potworka?
Co będzie gdy na nowy region zgodzi się b. koszalińskie, a np. całe Słupskie
powie nie?
Jest jeszcze problem kompensacji - gdyby 17 republika doszła do skutku
Zachodniopomorskie musiałoby się powiększyć o Gorzów, a Pomorskie np. o
Grudziądz i Elbląg. Czy jest więc sens robić tę rozp***uchę?
PS. Jan Łączny kłamie mówiąc w wywiadzie dla "Metra", że koalicja AWS-UW nie
chciała województwa środowopomorskiego z powodu niechęci do prezydenta
Kwaśniewskiego. Od 1998 roku obniżył nam się widać poziom debaty publicznej,
skoro można wygadywać takie brednie bezkarnie.