Gość: Ateista
IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au
26.11.02, 05:41
"ATEISTA: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę dociec dlaczego.
TEISTA: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko nadprzyrodzone!
ATEISTA: Bzdury mówisz! Bowiem spodziewam się, że z czasem uda mi się znaleźć
racjonalne przyczyny tego zgaśnięcia światła.
TEISTA: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie masz podstaw. Ty tylko
wierzysz, że te przyczyny wykryjesz, ale nie możesz tego poprzeć żadną
argumentacją naukową. Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby przyczyny
naturalne, opiera się wyłącznie na wierze. Bo cóż uprawnia cię do
twierdzenia, że kiedyś w przyszłości zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko
wiara. Ale ja, stojąc na gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo
wydarzenie może mieć tylko przyczyny nadprzyrodzone.
ATEISTA: Po pierwsze to ja, jako ateista, w nic nie wierzę, a tylko
spodziewam się, że w przyszłości (nieważne jak dalekiej, ale
najprawdopodobniej bardzo bliskiej) zostanie znaleziona racjonalna przyczyna
zgaśnięcia światła w mym pokoju. Zaś spodziewam się znalezienia tej
racjonalnej przyczyny na tej podstawie, że w przeszłości nauka znalazła
racjonalne odpowiedzi na takie pytania jak czemu po dniu następuje noc, jaka
jest natura pioruna, czy też co powoduje gruźlicę albo ostatnio AIDSa –
zauważ bowiem, że nie tak dawno temu uważano iż choroby to wynik grzechu,
piorun to wynik gniewu bożego oraz uważano słońce za boga. Na koniec: na
jakiej podstawie ty wierzysz w siły nadprzyrodzone i twierdzisz, ze stoisz
na “gruncie naukowym” szukając przyczyny praktycznie każdego zjawiska w
siłach nadprzyrodzonych?
TEISTA: Proszę, dowiedź, że nie ma sił nadprzyrodzonych. Potrafisz? Dowiedź
choćby, że nie istnieją na przykład pegazy albo centaury. Powiesz, że nikt
ich nie widział. Ale z tego, że nikt ich nie widział, nie wynika logicznie,
że nie istnieją. Gdyby więc nawet nie było innych dowodów, ja, który wierzę w
pegazy i centaury, mam równe do tego prawo, jak ty, który w nie nie wierzysz.
Jeśli nikt nie dowiódł, że pegazy oraz centaury nie istnieją, ani że
istnieją, obaj mamy równe prawa do wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na
ich istnienie jest wiele ważkich dowodów, o których na razie zamilczę.
ATEISTA: Nic dziwnego, że nie podajesz swych “ważkich dowodów”, albowiem
nauka (dokładnie aerodynamika) dowiodła już dość dawno, że pegazy (czyli
skrzydlate konie) nie byłyby w stanie latać, czyli że skrzydła byłyby tylko
niepotrzebnym balastem dla konia - po prostu pegazy były by za ciężkie aby
mogły latać. Z kolei gdyby pegazy miały cienkie i lekkie kości (jak ptaki czy
nietoperze), to połamały by się one od razu pod ciężarem ich ciała. Zauważ,
proszę, jak wielkie skrzydła i jak małe ciało mają jedyne latające ssaki
(nietoperze), i że największe ptaki (strusie) są niezdolne do lotu. Stąd
pegazy nigdy nie miały by szansy przetrwania, gdyż skrzydła to dla konia
tylko niepotrzebny balast, przeszkadzający w przetrwaniu.
A co do centaurów (są to, jak wiadomo, mityczne istoty o głowie, torsie i
rękach człowieka posiadające resztę ciała podobną do końskiego), to wyjaśnię
ci zaraz, czemu i one nie istnieją. Przyczyna jest tu diametralnie różna do
przyczyny, dla której nie istnieją pegazy (skrzydlate konie). W skrócie
pegazy nie istnieją, bo ich skrzydła by im tylko przeszkadzały (nie jest
fizycznie możliwe, aby tak masywne zwierzę jak koń mogło latać przy pomocy
stosunkowo niewielkich “ptasich” skrzydeł). Tak więc koniom nigdy skrzydła
nie wyrosły, bowiem skrzydlate konie miałyby znacznie mniejsze szanse
przetrwać w darwinowskiej “walce o byt” niż zwyczajne konie (czyli bez
skrzydeł). Jeśli chodzi zaś o centaury, to istoty takie musiałyby rozwinąć
się z koni, które, jak wiadomo, nie mają rąk. Załóżmy jednak, że gdzieś się
pojawiły owe centaury: istoty inteligentne i manualnie silne i zręczne jak
ludzie, oraz wytrwałe, mocne w nogach i szybkie jak konie. Nie ma więc
wątpliwości, że szybko opanowałyby one spore terytorium, wykorzystując swą
niewątpliwą przewagę na ludźmi jak i nad zwierzętami. W odróżnieniu od
prymitywnych ludzi, centaury posiadałyby bowiem także znaczną siłę, oraz
szybkość, co pozwalałoby im pokonać większość innych zwierząt, oraz uciec
przed większością drapieżników. Tak więc to centaury, a nie ludzie powinny
być owym “najwyższym gatunkiem” istot żyjących na naszej planecie. Jednakże
wiemy zarówno z osobistego doświadczenia jak i z prasy, książek, telewizji,
Internetu itp., że jedynym gatunkiem istot zagrażających supremacji ludzi
(homo sapiens) są tylko inni osobnicy z gatunku homo sapiens. Stąd możemy z
praktycznie stuprocentową pewnością stwierdzić, że na naszej planecie nie ma,
i najprawdopodobniej nigdy nie było owych centaurów.
A na koniec powiedz mi jeszcze co będzie, jeśli uda mi się wykryć, że światło
zgasło wskutek na przykład przerwania się przewodu w ścianie? Czy nadal
będziesz twierdził, że działają tu przyczyny nadprzyrodzone?
TEISTA: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda ci się wykazać, że
przerwanie przewodu było przyczyną zgaśnięcia światła. Możesz na przykład
ustalić współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po drugim. Ale
nigdy nie dowiedziesz, że jedno jest przyczyną drugiego. Ja zresztą jako
naukowiec nie wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego związku.
Być może, Pan Bóg dał przewodom elektrycznym tajemniczą zdolność gaszenia
światła w chwili, gdy przewód ulega przerwaniu.
ATEISTA: Nauka nie zajmuje się wydarzeniami niepowtarzalnymi. Zaś gaśnięcie
światła z powodu przerwy w obwodzie elektrycznym jest zjawiskiem, które można
łatwo powtórzyć w laboratorium (co zresztą miało miejsce olbrzymią ilość
razy, głownie zresztą w celach dydaktycznych). Dla naukowca wystarczy, że
eksperyment polegający na przerwaniu obwodu elektrycznego składającego się ze
źródła prądu i żarówki daje za każdym razem ten sam rezultat: zgaśnięcie
światła. Stąd, jeśli po zgaśnięciu światła znajduję przerwę w obwodzie, to
stwierdzam z prawdopodobieństwem praktycznie 100%, iż owa przerwa w obwodzie
była bezpośrednią przyczyną zgaśnięcia światła. A owego “Pana Boga”, który
rzekomo miał dać przewodom elektrycznym ową “tajemniczą zdolność gaszenia
światła w chwili, gdy przewód ulega przerwaniu”, ucinam mą niezawodną brzytwą
Ockhama, jako byt zbyteczny, niepotrzebnie i bez sensu utworzony przez twój
umysł, w momencie, gdy natrafiasz na jakiekolwiek zjawisko, którego natury
(istoty czy też przyczyny) nie potrafisz sobie łatwo wytłumaczyć.”