td2003
21.03.06, 10:47
Uważam, że zgłaszając wniosek o samorozwiązanie Sejmu Jarosław Kaczyński
popełni błąd, na którym może WYŁĄCZNIE stracić.
1. Wniosek ten złoży w Sejmie PiS a więc zgodnie z głośno odtrąbionymi
założeniami tzw. paktu stabilizacyjnego Samoobrona musiałaby ten wniosek
poprzeć. Co prawda LPR wycofał się z paktu, ale przy jego podpisywaniu
Samoobrona zobowiązała się do tego, że przy uchwalaniu określonych ustaw i
(uwaga!) w innych sprawach najważniejszych dla Polski będzie głosowała razem z
PiSem. Tymczasem Lepper zapowiada, że tego wniosku nie poprze okazując tym
samym nielojalność wobec swojego sejmowego koalicjanta.
To pierwsza prestiżowa porażka PiSu.
2. PiS nie chce zgodzić się na warunki poparcia wniosku przedstawione przez
PO, wobec czego PO również zapowiada głosowanie przeciw samorozwiązaniu, co
właściwie przesądza sprawę.
Wniosek PiSu przepadnie w Sejmie co będzie drugą prestiżową porażką PiSu.
3. Jarosław Kaczyński zapowiada, że jak Sejm nie podejmie decyzji o
samorozwiązaniu to PiS zaproponuje (uwaga!) Samoobronie stanowiska w rządzie.
Tej samej Samoobronie, która w kluczowej w tym momencie dla PiSu sprawie okaże
się partnerem nielojalnym. Dlaczego akurat Samoobroonie? To proste, Kaczyński
tak skłócił się z PO i LPRem, że Samoobrona jest, obok PSLu, jedynym
ugrupowaniem sejmowym, z którym może współpracować. Tym samym Jarosław
Kaczyński sam doprowadził do sytuacji, kiedy Samoobrona (jak w przypadku w/w
wniosku) zagra PiSowi na nosie, a PiS i tak będzie zmuszony z nią
współpracować. Trawestując wypowiedź szatniarza z "Misia" Samoobrona może
powiedzieć: "Nie poprzemy waszego wniosku i co nam zrobicie?". No właśnie, PiS
nie będzie mógł zrobić niczego.
Zaproponowanie nielojalnej Samoobronie stanowisk w rządzie będzie trzecią
porażką PiSu.
Swoją drogą nie jestem pewien, czy Samoobrona, mając świadomość tego, że PiS
nie za bardzo ma z kim współpracować w obecnym Sejmie, nie będzie takich
numerów robić nawet wtedy, gdy już będzie w rządzie.
4. Oczywiście PiS, jeśli by chciał, może samemu doprowadzić do rozwiązania
Sejmu, ale może to zrobić tylko w jeden sposób: obalając własny, cieszący się
w sondażach dużym poparciem rząd.
Ale to już nie byłaby tylko porażka. To byłaby kapitulacja na całej linii.
5. Teoretycznie PiS może uniknąć powyższego ciągu porażek wycofując się z
zapowiedzi złożenia wniosku o samorozwiązanie Sejmu. Ale w świetle tego co
Kaczyński i PiS mówią od soboty byłaby to totalna kompromitacja.
Tak czy inaczej, moim zdaniem już samą zapowiedzią złożenia wniosku o
samorozwiązanie Sejmu bez przeprowadzenia choćby najmniejszych konsultacji z
partiami w celu orientacji czy może on zyskać poparcie, Jarosław Kaczyński sam
ukręcił na siebie bat, którego działanie boleśnie odczuje na swojej
wiarygodności, lojalności swoich partnerów a przede wszystkim na wizerunku
poważnego polityka, którym jeszcze, nie tylko wśród swoich zwolenników, się
cieszy.