adax4
22.03.06, 10:41
Wiem, że Giertych jest trudnym koalicjatem. LPR czuje oddech PiSu na plecach
i nerwowo walczy o swoje istnienie na scenie politycznej. Dlatego co rusz
wierzga dając sygnał topniejącemu elektoratowi. Wierzę Kaczyńskiemu, że
taka współpraca jest trudna i stresująca. Zastanawiam się jednak czy trafnie
wybrany został moment wezwania do samorozwiązania Sejmu. Czy nie lepiej było
poczekać tydzień lub dwa? Po obecnym posiedzeniu Sejmu; bądź mielibyśmy
uchwalone ważne ustawy o WSI i CBA bądź w wyniku obstrukcji LPR mielibyśmy
jasny przekaz, że to Giertych rozwala koalicję. A tak odczucie polityków i
obserwatorów jest takie, że to PiS gra po bandzie.
Tak naprawdę nawet nie wiadomo co jest prawdziwym celem dążenia do
rozwiązania Sejmu; samo rozwiązanie czy może większa polaryzacja sceny
politycznej ? Z punktu widzenia prostej strategii każde rozwiązanie wydaje
się korzystne dla PiSu. Ciepi jednak na tym rząd gdyż poparcie społeczne,
pognębienie Po nie przekłada się niestety na komfort pracy rządu. Jest
problem czy nie mamy tu dowodu sprzeczności między interesem PiSu dążacego
do zwiększenia wpływu w parlamencie i społeczeństwie a pragmatycznym
interesem rządu Marcinkiewicza oczekującym od Sejmui swojego zaplecza jedynia
uchwalania ustaw.