tad9
24.03.06, 20:14
Andrzej Zoll o złowrogim charakterze "nieograniczonej wolności słowa":
"Ci, którzy powołują się na wolność słowa (...) muszą pamiętać, że
nieograniczona wolność słowa to pożywka dla przyszłego dyktatora. I dzisiaj
trzeba przeciwko wypowiedziom łamiącym tabu protestować. Ponieważ może być za
późno" (Nowa Trybuna Opolska, 19-20.08.2000)
Na coś takiego nie pozwolił sobie chyba nawet Jarosław Kaczyński ...