homosovieticus
07.04.06, 12:12
Korzenie polityczne Marka Edelmana, bardzo starego Żyda z Homla, nasiąknięte
są zapewne jeszcze wieksza miłością do polskiej tradycji kulturowej, jaką
zawsze była tolerancja i wielokulturowość, niż korzenie wielu Polaków
żydowskiego pochodzenia tworzacych kulturowe zaplecze środowiska Agory.
Edelman w czasie drugiej wojny światowej nalezał do Powszechnego Żydowskiego
Związku Robotniczego nazywanego w skrócie Bundem. Pamietac należy,że
głównym elementem programu Bundu była kulturalna autonomia dla Żydów
wschodnioeuropejskich, utworzenie laickiego szkolnictwa i wspieranie kultury
w języku jidysz. Bundowcy wierzyli, że dzięki temu Żydzi nie ulegną
asymilacji i zachowają swoją odrębność. Bund był partią antysyjonistyczną
(przeciwną ruchowi na rzecz powrotu do Palestyny) oraz antyreligijną. W
kwestiach społecznych ulegali wpływom marksizmu.
Przekonany jestem,że pomimo młodzieńczego zaczadzenia antyreligijnością i
marksizmemnie sam Marek Edelman nie napisał tego kuriozalnego i głupiego w
gruncie rzeczy listu. "Pomagali" Mu w tym zapewne zagorzali polscy ateiści z
łże-elity i to nie wyłacznie Ci z żydowskimi korzeniami. Wykorzystanie tego
nazwiska do brudnej walki z RM wskazuje wyrażnie na prowokacje polityczną
jakiej nie powstydziliby się fachowcy z niedawnej insytucji publicznej
kierowanej przez "ludzi honoru".