Gość: Shamiram
IP: *.sympatico.ca
21.12.02, 02:30
Kobieta poddajaca sie aborcji dokonuje zbrodni, niszczac w sobie CUD ZYCIA.
Wczoraj bylam na przedswiatecznym koncercie i ogarnela mnie refleksja
zwiazana z tym tematem. Dyrygentem Jazz Band byl moj 20-letni syn, choc
obecnie student psychologii i muzyki na Uniwersytecie York, nadal zwiazany ze
swoja poprzednia szkola srednia.
Emigracje rozpoczynalam bedac wlascicielka jednej pary letnich pantofelkow,
nesesera pelnego ksiazek i dwoch sukienek. Bedac w ciazy przezywalam
niewyobrazalne szczescie, ktorego nie da sie opisac zadnymi slowami swiata.
Wychowalam sama cudownego mlodego czlowieka, urodziwego, wrazliwego,
utalenowanego. Swietnie rysuje, pisze nowele, komponuje utwory muzyczne. Ma
swoja grupe, ktora z duzym powodzeniem koncertuje. W Nowym Roku bedzie
dyrygowal w Buffalo, latem z orkiestra wyjezdza do Wloch i Francji. gdzie
bedzie tez gral na gitarze basowej.
Milosc, jaka w niego przelalam rozdziela hojnie innym. Ma trzy setki wiernych
przyjaciol, z ktorych wielu bylo na wczorajszym koncercie, by uczcic jego
debiut. Witajac mnie zawsze wolaja - Mummy. To niesamowite.
Mowi po polsku, po polsku czyta, pisze. Przejechal ze mna Polske wzdluz i
wszerz od Helu po Giewont, od Poznania az po Polesie. Zwiedzal Wilno i Troki.
Zawiozlam go w Gory Skaliste jadac przez cala Kanade autokarem i az do
Teksasu, gdzie w Goliad w 1836 roku zgineli czterej polscy oficerowie
Powstania Listopadowego.
Dzisiaj moj syn mowi- Mamo, dziekuje ci, ze jestem.
- A kiedy pojedziemy do Polski ?