a.adas
25.04.06, 11:09
Kto także odnosi wrażenie, ze nie jest ważne czy ta koalicja powstanie czy nie?
Może nawet chodzi o to by nie powstała? A te wszystkie sztuczki, przedłużanie
tzw. negocjacji, służą tylko temu by termin wyborów przypasować odpowiednio do
planów (socjotechnicznych) Jedynej Partii...
Kaczyński (a nawet obydwaj) zniknął z mediów, bulteriery (Kur...ski) nie
gryzą, rattlerki (Cymański i Gosiewski) tak jakoś cicho ujadają, w tv kłócą
się głównie Lepper z Pawlakiem, w tle Giertych przemknie...
A wczoraj jeden z pomniejszych bossów PiS (nazwiska, wybaczcie, nie pamietam)
opowiadał, ze jesli koalicji nie bedzie to istnieją inne "konstytucyjne
rozwiązania" i "niekoniecznie będzie to dymisja rzadu". Bleff? Ale jak na PiS
bardzo dziwny - dotychczas (przynajmniej medialnie) stawiano sprawę albo
koalicja albo samorozwiązanie...