Gość: Subczynski
IP: *.proxy.aol.com
28.12.02, 05:44
Polecam do przeczytania.
Fragment z ksiazki Barwy Zycia.
Wspominam tylko kilka raf tego egzaminu, reszty nawet nie moge powtorzyc,
tyle bowiem pokazano mnie materialu diagnostycznego. Po godzinie mnie
podziekowali i wiedzialem ze odpowiedzialem na wszystkie pytania dobrze. Byla
godzina dziesiata, czekal mnie nastepny pokoj tortur. Trafilem na egzamin z
neuroanatomi. Ta sama sytuacja: trzech na jednego, godzina walki. Jeden z
profesorow, o wyraznie semickich rysach wrecz przyskoczyl do mnie: "Ty Polak"
To moze my bedziemy egzaminowac po polski?" To byla prowokacja.
Odpowiedzialem spokojnie, iz potrafie odpowiadac w j. angielskim. Kazal mnie
narysowac anatomiczny przekroj rdzenia kregowego. Cos tam jeszcze mamrotal
pod nosem. Bez wahania to zrobilem. " Zle!" Powiedzial "Ty nie wiesz co
robisz! Ja pytalem sie ciebie o przekoj na poziomie pierwszego kregu
szyjnego, a ty narysowales na odcinku piersiowym. Ty nic nie umiesz." Nic nie
mowiac narysowal, narysowalem wymagany przekroj. Milosnik polszczyzny
atakowal dalej. "No to zabaczymy , czego ty wiecej nie umiesz." Po chwili
jeden z egzaminujacych wstal i powiedzial. "Niech pan siada" Lepiej bedzie
jak ja przeagzaminuje tego kandydata. Dopiero wtedy zaczal sie prawdziwy
egzanim. ****Polecam ta ksiazke.