sawa.com
27.04.06, 06:18
"Polska, Węgry, Rumunia i Ukraina mają na sumieniu śmierć setek tysięcy
Żydów" - uznał we wtorek podczas oficjalnych obchodów Shoah w Paryżu
przewodniczący Stowarzyszenia Żydów Francji Jean Kahn. "Oczekuję, że polski
prezydent i polski rząd oficjalnie uznają odpowiedzialność za te pogromy i
wyrażą z tego powodu żal" - dodał wczoraj w rozmowie z "Rz" Kahn
(...)
Słowa Kahna o tym, że "Polska ma na sumieniu śmierć setek tysięcy Żydów"
są "oburzające, a z punktu widzenia historycznego i prawnego nieprawdziwe" -
uważa szef pionu śledczego IPN prof. Witold Kulesza. To on osobiście
nadzorował badania nad pogromem Żydów w Jedwabnem. "Polskie państwo podziemne
nie tylko nie brało udziału w morderstwach dokonanych na społeczności
żydowskiej, ale wydawało wyroki śmierci na Polaków, którzy się
tegodopuszczali. W ten sposób zostało zabitych ponad dwa tysiące tzw.
szmalcowników" - wskazuje profesor.
Przyznaje jednak, że Polacy z własnej inicjatywy dopuszczali się mordów na
żydowskich sąsiadach. Ile takich przypadków było? Precyzyjnych ocen nikomu
nie udało się sporządzić. Jednak opierając się na dokumentach zgromadzonych
przez Żydowski Instytut Historyczny, jego dyrektor Feliks Tych sądzi, że w
około trzydziestu miejscowościach w regionie Łomży i Białegostoku mogło w ten
sposób zginąć nawet kilkanaście tysięcy osób. Tyle samo mogło być też ofiar
pojedynczych zabójstw na terenie całej okupowanej Polski, dokonanych choćby
przez polskich chłopów na Żydach ukrywających się w lasach i szukających
pożywienia. Zdaniem ekspertów ŻIH kilkanaście tysięcy Żydów mogło także
zostać w czasie okupacji wydanych Niemcom, co oznaczało dla nich wyrok
śmierci. A po wojnie nieco ponad tysiąc Żydów zostało zamordowanych, głównie,
gdy wracali po swoją własność.
I te szacunki wydają się jednak profesorowi Kuleszy zawyżone. "Jestem daleki
od umniejszania zbrodni dokonanych przeciwko Żydom z rąk Polaków. Jednak z
zeznań tych, którzy przetrwali, wynikało, że w Jedwabnem zabito 1600- 1800
osób, a po dokonaniu ekshumacji okazało się, że było ich mniej niż 400" -
wskazuje.
Czym wytłumaczyć oskarżenia Jean Kahna? Feliks Tych wskazuje na przynajmniej
dwa powody. Jednym jest przerażająca samotność, w jakiej ginęli Żydzi w
okupowanej Polsce. Bo choć Polacy uratowali około 50 tysięcy, większość nie
miała się gdzie schronić. I ten obraz wśród żyjących dziś Żydów pozostał
bardzo żywy. Fatalny wpływ na opinię o Polsce zrobiły także antysemickie
pogromy po wojnie. Tym bardziej że przez lata polskie władze nie pozwalały o
nich wspominać, dając wolną rękę nawet najbardziej fantastycznym ocenom ich
skali za granicą.
Jędrzej Bielecki
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060427/publicystyka/publicystyka_a_2.html
Prócz tego, że zgadzam się ze stanowiskiem profesora Kuleszy, to zwracam
także uwage jak bardzo wazne było powołanie IPN. A przecież pamietam jak
bardzo ta potrzebna Polsce instytucja była zwalczana przez SLD. Nieraz wręcz
za pomocą groteskowych propozycji - pomysły byłego senatora Jarzembowskiego.
Polskie upiory należy oświetlić mocnym światłem. Inaczej będą nas straszyć
przez wieki. A my będziemy w trwodze jak dzieci w ciemnym pokoju. Odnosi się
to nie tylko do naszej historii komunistycznej ale i relacji polsko -
żydowskich, i nie tylko... Mamy przecież nie rozliczone rachunki bólu i krwi
z Ukraincami.
Tu pragnę zauważyć, że powojenne pogromy o których pamięć u współczesnych
Żydów jest ciągle bolącą i niezagojoną raną to okres polskiej wojny domowej i
umacniania władzy ludowej. Okrutnej wojny. Trzeba ją rozliczyć choćby do
żywej kości.