emerytka2006
11.05.06, 15:00
... korzystając z ładnej pogody wybrałyśmy się wczoraj z ciotką na
przejażdżkę do Łańcuta - mamy tam swoją ulubioną kawiarnię (żebyście
wiedzieli jaką tam smaczną tartę podają - o czekoladzie z bitą śmietaną nie
wspominam!).
Pospacerowałyśmy, pozwiedzaiłyśmy, poszłyśmy na obiad (główne danie A.D. 2006
w Łańcucie? Już nie dziczyzna, już nie bigos, ale pizza - o tempora, o
mores!), ciotka kupiła sobie modlitewnik (w przeciwieństwie do mnie jest
wierząca) oraz Tygodnik Powszechny. Ja porobiłam parę fajnych zdjęć.
W parku zaczepiła nas stara znajoma (prymitywny, acz wygadany babsztyl, co
roznosi ploty polityczne po całym Podkarpaciu, nb. była aktywistka PAX,
obecnie w roli pijaczki) ogłaszając "nowinę", że szefem PiS na
Rzeszowszczyznę jest działacz pochodzenia żydowskiego i ona bezpośrednio (!)
zainterweniuje w tej sprawie u Jarosława Kaczyńskiego i o. Rydzyka. - To
prostaczka - powiedziałam i odciągnęłam ciotkę na stronę, bo już się chciała
wdać w polityczną dysputę. - Basta! Porozmawiasz w domu z wnuczkiem!
Tymczasem Maciek sięgnął do Internetu i okazało się, że w "plotach" menelki
rzeczywiście jest trochę prawdy - szefem PiS na Podkarpaciu (okręg Łańcut)
rzeczywiście jest pan o słowiańsko brzmiącym nazwisku Kochman.
Wnuczek zapluł monitor ze śmiechu. Bo nam to co prawda nie przeszkadza (niech
będzie nawet murzyńska lesbijka!), ale jak całą sprawę przyjmą lokalne
konserwusy z PiS i LPR?
Bywajcie!
www.pis.org.pl/unit.php?o=regiony&id=15&p=ludzie