Zbrodnie nie tylko w celi smierci

06.01.03, 03:50
Zbrodnie nie tylko w celi śmierci




Trzecia Rzeczpospolita z małą gorliwością upomina się o swoich bohaterów -
zaginionych, zamordowanych w latach 40. i 50. XX wieku. Media, a także IPN,
najchętniej podają liczbę około 3 tys. straconych w komunistycznych
więzieniach. Niechętnie zadają pytania o zamordowanych poza celami śmierci. A
ich jest kilkadziesiąt tysięcy.

Wraz z Manifestem Lipcowym Sowieci w 1944 roku przywieźli swój marionetkowy
rząd w głównej mierze wyszkolony na terenie ZSRR. Na partyjnych kursach
kominternowskich, w jednostkach Armii Czerwonej i NKWD. Przywieźli ze sobą
oficerów do obsadzenia jednostek wojskowych, aparatu bezpieczeństwa i
sądownictwa. Narodowości polskiej, żydowskiej, rosyjskiej, białoruskiej i
ukraińskiej. Wobec niepopularności komunizmu w II RP, dla pełnego
zaprowadzenia dyktatury po zakończeniu wojny pozostawiono na terenie Polski
milionową armię sowiecką.
Jednak niczym niekontrolowany terror rozpoczął swe panowanie na ziemiach II
Rzeczypospolitej już od jesieni 1944. Sowiecka armia aresztowała i wywoziła w
nieznane zarówno cywili, jak i wojskowych. Grabiono polskie mienie. Stan
wojny natomiast, na terenie RP, trwał jeszcze pół roku po zakończeniu II
wojny (zniesiony decyzją KRN 16 listopada 1945). Prawo stanowiło dowództwo
sowieckiego frontu, sowieckich jednostek wojskowych. Czasem poszczególni
oficerowie odcinków czy nawet podoficerowie. Stanowili prawo zarówno wobec
polskich żołnierzy, jak i cywili.
Ale już w połowie sierpnia 1944 pekawuenowskim dekretem zarządzono pobór
wszystkich obywateli polskich do wojska. Niestawienie się karane było
śmiercią, według rygorów stanu wojennego. Ile było "kar śmierci" za odmowę,
tego jeszcze nie policzono. Olbrzymia bowiem ilość przypadków "doprowadzania"
poborowego do wojska kończyła się kilkaset metrów od domu nieszczęśnika.
Najczęściej strzałem w tył głowy. Więc ile było wyroków śmierci? Ile ich
wykonano bez zatwierdzenia przez sąd marionetkowego rządu? Do dziś nie
wiadomo.

Komisja do czego?
Znamienne było powołanie, w dniu zakończenia stanu wojny, Komisji Specjalnej
do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym. Powołano ją na
wniosek "klasowych związków zawodowych". Komisja, działając na podstawie
administracyjnych uprawnień, skazała na przestrzeni dziesięciu lat istnienia
blisko 300 tysięcy osób na pobyt w prawie trzystu obozach pracy na terenie
RP, a później PRL. Choć według "klasowych związków" Komisja miała karać
spekulantów gospodarczych, w poważnej jednak większości była organem stricte
represyjnym, nastawionym na likwidowanie przeciwników politycznych. Mniej lub
bardziej wyimaginowanych. W istocie była przedłużeniem działań NKWD na
terenie Polski. (Jej kompetencje rozszerzono jeszcze 26.06.1948). Pytanie,
ilu ludzi zginęło w obozach na przestrzeni 10 lat? Ilu nie wróciło z obozów,
choć formalnie nie skazano ich nawet prawomocnym wyrokiem na karę śmierci?
Ośmielam się twierdzić, że kilkanaście tysięcy. Według mojej kwerendy w
archiwach tylko trzech województw - mazowieckiego, małopolskiego i śląskiego,
w obozach pracy zginęło "w niewyjaśnionych okolicznościach" około 5 tysięcy
więźniów. Na przestrzeni 10 lat ich funkcjonowania. Nie wliczając w to obozów
dla żołnierzy górników. Również - niemieckich jeńców wojennych czy
niemieckiej ludności cywilnej.

Nie tylko hitlerowskie
Obozy. Czym były? Temu, kto choć trochę interesuje się obozami pracy w Polsce
po 1945 roku, wiadomo, że niewiele różniły się od hitlerowskich. Jeśli chodzi
o warunki pracy, wyżywienia czy opieki socjalnej. Z tą jednak różnicą, że nie
posyłano w nich ludzi do gazu. Jednak, w 1945 roku, na posiedzeniu KC PPR
Grzegorz Korczyński proponował uruchomienie pieców w obozie w Sztutowie.
Dla "załatwienia problemu antyludowo i nieodwracalnie nastawionej do rządów
demokracji opozycji". Pomysłu Korczyńskiego nie zaakceptowano. Ale nikt z PPR
nie protestował przeciwko obozom. Gomułka zaś, widząc konieczność
utrzymywania obozów, dorabiał im swoją komunistyczną ideę. Na Plenum KC PPR w
1946 roku mówił: "Hitler zrobił obozy pracy, uważacie, że to jest taka
faszystowska idea. Hitler włożył w to taką faszystowską ideę, a my możemy
włożyć ideę ludową". "Włożono" więc ideę ludową. Nie było to trudne, wszak
obie dyktatury nie były sobie dalekie.
Praktyczna realizacja owej "idei ludowej" była często tyleż okrutna, co
wyrafinowana. W obozach śląskich np. miały miejsce "walki gladiatorów"
urządzane przez ubowców pod wodzą szefa WUBP Józefa Jurkowskiego. Więźniowie
walczyli ze sobą, dosłownie, na śmierć i życie - siekierami. Również i z tego
WUBP do więzień Śląska, a także Wronek czy Rawicza wysyłani byli tzw. agenci
celni. Ich zadaniem było mordowanie więźniów w aresztach śledczych. Więźniów
oczekujących na rozprawę bądź na przesłuchanie. W aktach więźnia pisano
wówczas: "zmarł na zapalenie płuc" bądź: "na atak epilepsji", bądź "powiesił
się, na co jego stan po przywiezieniu do aresztu nie wskazywał", jak zapisał
w protokole jeden z klawiszy więzienia w Krakowie. Ale WUBP w Katowicach czy
Krakowie nie były wyjątkiem. Tego typu "niewyjaśnionych śmierci", bez wyroku
jest wiele.

Bez podstaw prawnych
Jak pokazuje wielowiekowa historia dyktatur, terror nie wymagał podstaw
prawnych. Jednakże założeniem komunistów było sprawowanie władzy w Polsce "po
wszystkie czasy", jak zwykł mawiać Jakub Berman. Istniała więc potrzeba jej
legitymizacji w Polsce. Jednym z pierwszych dokumentów "prawnych"
wprowadzających dyktaturę, oprócz dekretu PKWN, była nowelizacja
przedwojennego (1932) kodeksu karnego Wojska Polskiego. Autorzy nowelizacji
aż w dziewięciu artykułach, przewidywali karę śmierci. Na przykład dla
obywatela, który przechowywał broń czy udzielał władzy fałszywych, według
niej, wiadomości. W niecałe dwa lata później, w czerwcu 1946, uzupełniając
dyktatorskie prawodawstwo, komunistyczny reżim wprowadził Dekret "O
przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa", który
obowiązywał aż po rok 1970. Kodeks potocznie zwano małym kodeksem karnym. Ten
już w dziesięciu artykułach przewidywał wymierzenie kary śmierci obywatelom
RP nieposłusznym dyktaturze. I tak na przykład kara śmierci mogła być
wymierzona osobie, która dokonała: "gwałtownego zamachu" na przedstawiciela
władzy czy armii, również sojuszniczej. Artykuł odnosił się także do osób,
które jedynie "nosiły się z takim zamiarem". Równie szerokie zastosowanie
miały artykuły dotyczące szpiegostwa lub zdrady państwa. Według statystyk
sądowych lat 1944-1950, niemal co trzeciemu oskarżonemu, stającemu przed
Wojskowym Sądem Rejonowym, zarzucano te czyny (komisja Mazura). W kodeksie
możemy więc wyczytać m.in., iż "kwalifikację" szpiega zyskiwał oskarżony,
który przekazywał wiadomości "[...] dotyczące obrony państwa, nawet wtedy gdy
uzyskanie tych wiadomości jest ze względu na ich powszechną jawność każdemu
dostępne [...]". Interpretator prawa, Mieczysław Siwierski, dając wykładnię
tego artykułu wyjaśniał: "[...] przestępstwem może być gromadzenie w celach
szpiegowskich wycinków publikowanych w prasie, wiadomości o wojsku i jego
zaopatrzeniu". Wobec trzech osób na podstawie "takiej interpretacji"
orzeczono karę śmierci. Na szczęście, żadnej nie wykonano.
W myśl tak rozumianego prawa Wojskowe Sądy Rejonowe w latach 1945-1965 wydały
kilkanaście tysięcy wyroków śmierci. Ile z nich wykonano, tego tak naprawdę
nie ustalono do dziś. Według literatury historycznej dotyczącej lat
pięćdziesiątych - na około trzech tysiącach osób karę śmierci wykonano.
Podobną cyfrą posługuje się dziś IPN. Wyliczenie to wydaje mi się jednak być
dalece niepełne. Odniesienie bowiem pojęcia "straconych w polskich
więzieniach" tylko do osób, które zostały rozstrzelane, wydaje się być
uproszczone. Istnieje bowiem prawdopodobieństwo, iż straconych bez wyroków w
polskich
    • solidaruch Re: Zbrodnie nie tylko w celi smierci II 06.01.03, 03:54
      Istnieje bowiem prawdopodobieństwo, iż straconych bez wyroków w polskich
      więzieniach, było kilkanaście, a może więcej tysięcy.

      Mordowano bez wyroków
      Godzi się więc ponownie zadać pytanie, ile faktycznie obywateli RP
      zamordowało "bezpieczeństwo" bez wyroku sądu, a na rozkaz funkcjonariuszy PPR
      czy PZPR? A jak ująć w pojęciach statystycznych tych żołnierzy z oddziałów
      partyzanckich, których siły bezpieczeństwa zaraz po ich poddaniu się
      rozstrzeliwały? Czy tych aresztowanych, których mordowano w czasie transportów
      do siedziby UB? Nierzadko żołnierze bezpieki stosowali metodę "na ucieczkę".
      Niezorientowanych wypuszczano w czasie transportu z samochodów "dla
      rozprostowania kości" bądź "za potrzebą" i - rozstrzeliwano. W ubowskich
      raportach lat czterdziestych zapisów "zastrzelony w trakcie ucieczki" są
      tysiące. Podobnie ginęli ludzie w więzieniach czy obozach pracy. Skazani czasem
      tylko na kilka miesięcy czy lat umierali na "zapalenie płuc" albo na "chorobę
      zakaźną". W istocie znaczyło to często, iż więzień został skrycie zamordowany.
      Wykonawcami niejawnych wyroków byli najczęściej hitlerowcy skazani za
      przestępstwa wojenne bądź skazani na dożywocie przestępcy pospolici. Niekiedy -
      funkcjonariusze więzienni czy UB.
      Do połowy lat pięćdziesiątych blisko pół miliona Polaków przesiedziało w
      więzieniach i obozach na terenie Rzeczypospolitej. Jedni skazani na kilka
      miesięcy, inni na kilka lat. Jeszcze inni na dożywocie czy karę śmierci.
      Wyroki, jakie wówczas ogłosili sędziowie, dziś nazywa się zbrodnią sądową. Ci,
      na których wyrok wykonano, oskarżają komunistyczną dyktaturę z pamiątkowych
      tablic. Wielu z tych, na których wyrok śmierci nie został wykonany, nosi w
      sobie lęk wyryty w celi w oczekiwaniu na własną śmierć. Przez miesiące
      przesłuchań wmawiano im, że przeznaczeni są do eksterminacji. Jeszcze inni,
      choć uniknęli śmierci i wyszli na wolność, nigdy jednak nie wrócili do zdrowia
      psychicznego. W krótkim czasie umierali w szpitalach psychiatrycznych czy
      innych. Więc godzi się ponownie zapytać � ile komuniści wykonali wyroków
      śmierci na naszym narodzie, który nie chciał w Polsce ich rządów?



      Mateusz Wyrwich


      • Gość: Elzbieta Re: Zbrodnie nie tylko w celi smierci II IP: *.sympatico.ca 06.01.03, 06:09
        Polska w rekach oprawcow

        Na forum gazeta.pl odmawia sie prawa do polskosci, powolujac na obecne
        bezprawie legislacyjne. Jest to atak nie przebierajacy w srodkach na 20
        milionow Polakow zyjacych poza Polska.

        Ograbic bezkarnie, jak dotychczas nasza Ojczyzne, doprowadzic do nieludzkiej
        nedzy wielu, zniszczyc caly przemysl, przedsieciorcow,klase srednia i polska
        inteligencje, zniewolic umyslowo mlodziez, to zbrodnie, ktore dzieja sie na
        naszych oczach.

        Kto protestuje, jest niszczony.

        Rozmawialam wczoraj z moim przyjacielem i bylym sasiadem z Polski, ktory
        wlasnie wrocil do Kanady po 5 latach. Inzynier, ktory wykonywal prace dla firm
        amerykanskich, przedstawil tak przerazajacy obraz naszego Kraju, ze nie sposob
        go pojac. Jak nieludzcy, bestialscy sa gnebiciele Polski.

        Ci, ktorzy mysla inaczej, tak sa oceniani:

        "Myślę, że błędem jest traktowanie Elżbiety jako osoby.
        To przemówiła Ameryka.
        Dokładniej: jedna z Ameryk. Ta tępa, niezdolna do
        zrozumienia, że świat jest
        bardziej różnorodny niż przedmieścia Chicago i ma inne
        problemy niż
        amerykańskie. "

        Przedstawia sie nas,ze jestesmy tepi, niedouczeni, nierozgarnieci, bezmyslni,
        analfabeci.
        Nienormalni, oblakani, kiedy stajemy w obronie naszego Kraju.

        Semper Fidelis Poloniae

        Elzbieta Gawlas

        Kanada

        • Gość: stary Re: Zbrodnie nie tylko w celi smierci II IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 11:33
          chyba wątek jest nie na ten portal. Przecież wie pan jakie są poglądy red.
          naczelnego i kim jest jego brat
          • Gość: Elzbieta Re: Zbrodnie nie tylko w celi smierci II IP: *.sympatico.ca 06.01.03, 14:35


            Kazde miejsce jest dobre do gloszenia Prawdy.

            Czy to pustynia pelna wezy, czy dzungla pelna zbojcow, najlepiej jednak wejsc
            na Wielki Szczyt, a Starzec z Gor obroni !!!

            Pamietajmy o przesladowanych:


            www.skonka.leszek.prv.pl/
            • Gość: Kobra Re: Zbrodnie nie tylko w celi smierci II IP: *.sympatico.ca 06.01.03, 17:10
              Na pustyni waz zasyczal i wpisy pospadaly.

              ssssssssssssssssssssssssssssss...........................
Pełna wersja