emeryt.z.mojrzeszowa
16.05.06, 05:20
Obrońcy Lwowa
Jak pamiętamy, sprawa lwowskiego Cmentarza Orląt przez lata budziła niemałe emocje wśród Polaków i Ukraińców. Strona ukraińska wysuwała różne zastrzeżenia, w tym całkowicie niezrozumiałe dla przeciętnych obywateli obydwu krajów. Jednym z nich był spór o uczczenie amerykańskich pilotów zaangażowanych w obronę Lwowa w 1920 roku przed konną armią Budionnego, w której funkcję komisarza politycznego pełnił Józef Stalin. Dziś kiedy problem lwowskiej nekropolii został rozwiązany, warto przypomnieć, kim byli owi lotnicy, czym się wsławili i co spowodowało, że narażali życie dla obcej im sprawy.
W 1919 roku Amerykański Urząd Pomocy skierował do Lwowa młodego pilota Merian Coopera zlecając mu dostawę żywności dla głodujących mieszczan. Postępowanie lwowian, patriotyzm i zaangażowanie w walce o niepodległość ojczyzny zafascynowały Amerykanina do tego stopnia, że na wieść o wybuchu wojny polsko-bolszewickiej zaoferował swoje usługi marszałkowi J.Piłsudskiemu. Nasz kraj potrzebował wówczas pilotów do obsługi nielicznych, przejętych po zaborcach i okupantach samolotów. Jego oferta została przyjęta.
Werbunek lotników
Cooper udał się natychmiast do Paryża i w tamtejszym urzędzie pośrednictwa pracy rozpoczął werbunek lotników, którzy, jak on, byliby skłonni wesprzeć Polaków. Pierwszym z nich był amerykański major C.Fauntleroy, a ostatecznie zgłosiło się sześciu. Stworzono z nich eskadrę, której nadano imię T.Kościuszki. Miała ona własną odznakę –godło, zaprojektowaną przez pilota Elliota Cheese: czerwona krakowska rogatywka i dwie skrzyżowane kosy.
Śmierć i przerażenie
Trzem polskim i eskadrze obcokrajowców zlecono powietrzną ochronę Lwowa przed kozakami Budionnego. Spisali się znakomicie. Odważni lotnicy obrzucali konnicę bombami i nurkując ostrzeliwali ją z karabinów maszynowych siejąc przerażenie i śmierć. W raporcie polskiego dowództwa stwierdzono, że amerykańska eskadra powodowała panikę i chaos w szeregach wroga. Generał Antoni Lisowski, dowódcza polskiego frontu południowego napisał wtedy między innymi: ''Bez ich pomocy dawno by nas diabli wzięli''.
Nie przyznał się kim jest
W walce o Lwów zginęło trzech zagranicznych pilotów, a Cooper dostał się do niewoli. Ocalał dzięki temu, że nie przyznał się kim jest. Podał fikcyjne nazwisko Franc Mosher i stopień kapral. W 1921 r., wraz z kilkoma Polakami, udało mu się zbiec z niewoli i dotrzeć do Warszawy. Piloci eskadry im. T.Kościuszki, zanim opuścili nasz kraj, otrzymali najwyższe wojskowe odznaczenie – Krzyż Virtuti Militari. Udekorował ich sam Józef Piłsudski.
(na podstawie ''Sprawa Honoru'' – Lynne Olsen i Stanley Cloud)
Ski
Super Nowości z dnia 16_05_2006