t-800
18.05.06, 18:35
Włączanie uczniów do walki politycznej przeciwko ministrowi edukacji, który
nie miał nawet jeszcze okazji popełnić jakichś drastycznych błędów, uważam za
niewychowawcze. Dopóki uczniowie nie mają pełni praw obywatelskich, by brać
udział w akcie wyborczym, nie powinni być również wykorzystywani do bieżącej
walki politycznej, której istoty nieraz do końca nie rozumieją. Tym bardziej
że takie angażowanie młodych ludzi w protesty przeciwko legalnie i
demokratycznie wybranej i skonstruowanej koalicji rządowej w praktyce oznacza
ich deprawowanie i utwierdzanie w przekonaniu, że w imię przekonań
mniejszości można anarchizować państwo. Piszę świadomie o mniejszości, bo
gdyby to była rzeczywiście świadoma większość, to zapewne inaczej wyglądałyby
wyniki wyborcze, także gdy idzie o frekwencję!
Całość:
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060518/publicystyka/publicystyka_a_11.html