jaga90
22.05.06, 08:53
podmiot gospodarczy, którego jedynym chyba celem (oczywiście nieoficjalnym)
jest oszukiwanie i okradanie spółdzielców, ktorzy utrzymują zarządy i rady
nadzorcze nie majac w zasadzie żadnych praw. Bo te co maja, sa tylko na
papierze, bo egzekucja ich jest praktycznie niemożliwa dzięki stronniczym
sądom. Nawet Sąd Najwyższy w sprawach spółdzielczości mieszkaniowej łamie
obowiazujęce Prawo spółdzielcze a więc sprzeniewierza się żelaznej zasadzie,
że sędziowie podlegają tylko konstytucji i ustawom!
Dowodem na to są odpowiedzi udzielane na pytania spółdzielcow przez niejaką
Krystyne królewiak-Ciechanowska, konsultanta prawnego Krajowej Rady
Spółdzielczej i jednoczesnie lustratora w Prawie na codzień w dzisiejszej
Rzeczpospolitej.
A oto co ta pani odpowiedziała na pytanie o możliwość uzyskania przez
spółdzielcę interesujacych go dokumentów:
"Czy mogę wyegzekwować kopie protokołów i uchwał rady nadzorczej oraz
zarządu?
Nie.Członek spółdzielni ma prawo żądać od zarządu spółdzielni odpisu tylko
statutu, regulaminów. Protokoły rady nadzorczej, zarządu, walnego
zgromadzenia i z lustracji, a także sprawozdania finansowe może natomiast
tylko przeglądać w siedzibie spółdzielni. Dotyczy to także uchwał tych
organów.
Spółdzielnia może też odmówić pokazania interesującego spółdzielcę dokumentu,
jeżeli uzna, że przyniesie to szkodę spółdzielni lub naruszy prawa osób
trzecich."
Po pierwsze, pani ta wprowadza chyba celowo w błąd spółdzielców, bo np.
spółdzielca może uzyskać sprawozdanie finansowe zwracając się do sądu
rejestrowego, do ktorego spółdzielnia musi taki dokument złożyć. Będzie to
spółdzielcę kosztowało trochę czasu i pieniędzy, ale jest to możliwe. Z tego
wynika, że odmowa udostepnienia takiego dokumentu spoldzielcy jest po prostu
bezczelna szykana mającą na celu nieudzielanie informacji o wielu przekrętach
w spółdzielniach.
Inna sprawą jest rzetelność takiego dokumentu, bo okazuje się często, że tzw.
biegli rewidenci badający za pieniądze spółdzielców sprawozdania
przygotowywane przez zarzady wykazuja sie takimi brakami wiedzy, ze wiele
wydanych przez nich opinii to ewidentne poswiadczanie nieprawdy a więc
przestępstwo.
To samo mozna powiedziec o tzw. lustracjach czyli badaniu okresowemu
działąłności spóldzielni przez tzw. lustratorów, ktorymi bardzo często są
kolesie prezesa z sąsiedniej spółdzielni. Takie protokóły lustracji to
również potężne tomy kłamstw majace na celu jedynie utrzymanie prezesów na
zajmowanych stołkach i dalsze oszukiwanie spółdzielców.
I dlatego nie ma się co dziwić, że w wiele spółdzielniach ludzie traca
majatek swojego zycia, bo badania sprawozdań i lustracje stwierdzały, ze
wszystko jest w najlepszym porządku, co wprowadzało członków spółdzielni w
błąd.
I pomysleć, że czyni tak również najwyższa władza spółdzielcza w Polsce czyli
Krajowa Rada Spółdzielcza, ktorej przedstawicielką jest wspomniana na wstępie
pani Krystyna Krolewiak-Ciechanowska.
jest