Biuro Wysokiego Ryzyka

24.05.06, 08:35
Niestetym ma Pan rację. W ogóle odczuwam, że Pan Jarosław, bo to on rządzi,
jest chory na władzę. Frustrat? Widzę jak zdobywa władzę, ale tej władzy nie
potrafi egzekwować. Władza dla władzy? To jest gorsze niż PRL! I to w imię
całkiem dobrej idei.
    • t-800 Re: Biuro Wysokiego Ryzyka 24.05.06, 08:37
      Za SLD Kuczyńskiemu nic nie przeszkadzało. Rywiny, Ałganowy, Kwaśniewskie,
      Sobotki, Długosze, Naumany itd.
      • 3210start Re: Biuro Wysokiego Ryzyka 24.05.06, 11:33
        t-800 napisał:

        > Za SLD Kuczyńskiemu nic nie przeszkadzało. Rywiny, Ałganowy, Kwaśniewskie,
        > Sobotki, Długosze, Naumany itd.



        Co mu miało przeszkadzać jak on w to nie wierzył.
    • t-800 Re: Biuro Wysokiego Ryzyka 24.05.06, 08:45
      Waldemar Kuczyński napisał:

      > [...] ta instytucja jest przez kogoś powoływana, ktoś nią będzie zarządzał i
      ktoś nią będzie politycznie sterował.

      To niesamowite!

      > Nikt nie wątpi, że przyszły szef CBA będzie odporny na te ze strony
      przeciwników jego obecnej partii. Może nawet i na te uzasadnione, np. dotyczące
      przekrętów w rządzącej większości.

      Ooo, Kuczyński już wie, że będą przekręty! Z własnego doświadczenia z pracy w
      rządzie?

      > Bronią się powiedzeniem, które było jednym z często używanych przez PRL-owską
      bezpiekę w stosunku do przesłuchiwanych: "Jak jesteś niewinny, to nie masz się
      czego bać".

      Czy tekst Kuczyńskiego adiustował Lesław Maleszka?

      > [...] to, że ktoś z płomieniem w duszy i oczach walczył z komunizmem, nie jest
      gwarancją, że dziś będzie postępował z żelazną praworządnością.

      Przykład Kuczyńskiego.

      > Wczorajsza antykomunistyczna pasja to dzisiaj ryzyko, że poszukiwanie
      podziemnego państwa przestępczego stanie się, nawet mimowoli, poszukiwaniem zemsty.

      Kuczyński boi się sprawiedliwości dla komunistycznych aparatczyków i złodziei,
      bo to pewnie jego najlepsi przyjaciele.
      • malpa-z-paryza natura czleka 24.05.06, 10:38
        Nikt nie wątpi, że przyszły szef CBA będzie odporny na te ze strony
        > przeciwników jego obecnej partii. Może nawet i na te uzasadnione, np. dotyczące
        > przekrętów w rządzącej większości.

        przekrety, korupcja byla, jest i bedzie bo taka jest natura czlowieka, po prostu teraz beda robione w
        bialych rekawiczkach. aby ich nie bylo, trzeba udoskonalic system zarzadzania roznych isntytucji.
        np, dlaczego lekarz bieze lapowki? bo za 1000 zloty nie wyzeje... etc...
    • rysopis.nieznany Pan Kuczyński tyle lat krył swoich, że sam 24.05.06, 08:58
      uwierzył we własne kłamstwa. Oto efekt.

      ------
      ABC manipulacji: R jak "Rydzyk"
      Zachód już w 1993 wiedział, że planBalcerowicza to porażka
      Kto wycina drzewa przed billboardami Agory?
      ------
      • x2468 Re: Pan Kuczyński tyle lat krył swoich, że sam 24.05.06, 09:25
        Skleroza ? To ze wy nmacie skleroze,to nie swiadczy o tym ze inni
        rowniez.Wiatrom,i innym Alganowom czy Naumanom obrywalo sie lepiej niz dzisial
        pisuarowi.Choc pisuar jest grozniejszy.Tamci kobinowali,lecz nie probowali
        wprowadzic jak Kaczysci wprowadzic dyktatury i kryli sie z swoimi konszachtami z
        swiatem przestepczym.Pisuar wszedl natomiast w jawne uklady z przestepczym
        switkiem Leppera.O "Skokach" nawet nie warto wspominac.
    • cetriolo Argument ktory moze dotrzec do tych zakutych glow 25.05.06, 13:28
      jest taki, ze po PiSie beda rzadzic "komunisci" i "uklad", a ten na pewno
      wykorzysta takie Biuro do wyeliminowania naszych 'wybitnych piewcow moralnosci'
      z PiS. Na pierwszy ogien pojdzie Jaroslaw Wielki Sprawiedliwy wraz z osobistym
      prezydentem. Dlatego lepiej jest tworzyc prawo w oparciu o zasade ograniczonego
      zaufania.
    • aisug Re: Biuro Wysokiego Ryzyka 26.05.06, 16:25
      pan Kuczyński ma słabe okularki czy kataraktę, że nie dowidzi wokół panoszącej
      sie korupcji, złodziejstwa i mafijnych układow. Może pan Kuczyński pokaże choć
      jedną dziedzinę życia która działa normalnie, może sł.zdrowia ? sądownictwo ?
      finanse ? szkolnictwo itd ? Jeśli jest tak dobrze, to czemu jest tak źle ?????
      Wokól słychac tylko wrzaski i krzyki odrywanych od koryta bo to boli, oj bardzo
      boli a będzie bolało jeszcze więcej. Panom Kaczyńskim można tylko zyczyć
      powodzenia, sił i wytrwałości - psy szczekają, a Wy jedzcie dalej...!!!
      • fervex.adult Re: Biuro Wysokiego Ryzyka 26.05.06, 21:54
        Takim "psy szczekaja, Wy jedziecie dalej...!!!" odbierasz ludziom prawo do
        krytyki. Czy to jest normalne, ten zakaz posiadania odmiennego zdania?
        • gardenmind Biuro Pewnego Ryzyka... 29.05.06, 21:25
          Niestety ten ponury surrealizm, który pan opisał jest rzeczywistością
          kinetyczną naszego kraju. Budowa państwa Orwellowsko-policyjnego jest już na
          dosyć zaawansowanym etapie.
          Złączenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego już
          wywołało daleko idące efekty. Żadna rybka nie chce być maruderem ławicy a każda
          wtórnie staje się też niezależnym czynnikiem efektu lawinowego. Ten pośredni
          efekt (tak mocno już zauważalny) przecież niewielkiej zmiany wobec wachlarza
          łatwych,bezpośrednich i łatwiejszych do,nazwijmy to, zakonspirowania
          możliwości - niż władza wynikająca z połączenia funkcji ministra
          sprawiedliwości i prokuratora generalnego - wskazuje by spodziewać się
          proporcji w efektach. W pewnym momencie może okazać się, że bezpośrednia
          dyspozycyjność będzie realizowana samorzutnie, przez inicjatywę sztabu ludzi
          średniego szczebla władzy. Stanie się tak w wyniku przekroczenia pewnego pkt
          krytycznego w centralizacji władzy. Przedsmak tego zjawiska już jest
          obserwowalny. Bezczelność pomysłu (sposobu powołania członków nowej instytucji)
          jest bardziej dowodem jej instrumentalizacji niż jedynie spekulatywnym
          zagrożeniem. Jest to fakt w swojej wymowie mający cechy zamachu na ducha
          demokracji. Kwestia braku uregulowań prawnych, uniemożliwiających sposób
          powoływania kadry takiej instytucji, wynika z faktu niemożności przewidzenia
          przez prawo wszelkich niepowszednich wydarzeń mających swoje miejsce w
          przestrzeni prawnej. Musi w takich sytuacjach o wyborze legalności decydować
          odwołanie się do nadrzędnych zasad konstytucji i ducha prawa. Ugrupowanie
          konserwatywne, zaprzeczające absolutyzacji zasady większości demokratycznej w
          wielu sferach życia, a używające w pełni instrumentalnie procedury
          demokratycznej, zapewne musi mieć wewnętrzne lub(i) zewnętrzne wytłumaczenie
          zaliczenia zagadnienia do wyłączenia z w pełni demokratycznej w duchu
          procedury. Jaki jest to argument? Jest to argument opierający się na zbiorowym
          pomówieniu wszelkich opozycyjnych ugrupowań o masowe uczestnictwo w świecie
          korupcyjnym. Wypowiedzi pana Jarosława K. i jego świty zawierają hasła o bardzo
          wysokim stopniu generalizacji. Są to argumenty natury politycznej. Na tej
          zasadzie wyjęcie się spoza nawiasu bycia politycznie stroną jest najwyższą
          formą nieuczciwości politycznej i cynizmu. Można powiedzieć, że choć nie
          zawarte w jednej wypowiedzi, ale sekwencjonalnie w ich ciągu - w oczywisty
          sposób prezentowane - uzasadnienia są formą jawnej deklaracji politycznej
          instrumentalizacji biura. Jest to aspekt pod kątem, którego, poza jakimikolwiek
          innymi, trybunał powinien rozpatrzeć zasadność sposobu powołania biura.
          Bezczelność w komunikowaniu społecznym nie powinna pozostawiać złudzeń, co do
          stopnia niebezpieczeństwa rozpętania upiornych zjawisk, które mogą
          skarykaturyzować naszą demokrację na wzorce wschodnie. Gdyby tak się nie miało
          stać a Pis byłby grupą spokojnych mędrców dzielących się każdą kromką chleba po
          połowie również pozostawałoby poczucie niesprawiedliwości. Chodzi jednak o
          ludzi półjawnie i prawie dosłownie zapowiadających polityczność instytucji.
          Chodzi też o ludzi mających jawny zamiar rozpocząć walkę z korupcją nominalną
          aktem jawniepośredniokorupcyjnym czy, jak ktoś woli, aktem korupcji
          politycznej. Jest to mianowicie podarowanie pensji rzeszy wybranych ludzi. Jest
          to akt mający skutki interesowne nie w pełni wymierne a zatem jako nadużycie
          nie w prosty sposób odwracalne. Można powiedzieć, że to nadużycie demokracji
          postawi pana Jarosława K. wraz ze świtą w pozycji osób tracących moralny
          argument sprawowania władzy natury daleko bardziej poważnej niż ma to miejsce
          obecnie w odniesieniu do powierzchownych w tym zakresie niedostatków Andrzeja
          L. Dlaczego o tym trzeba napisać? Ponieważ nikt nie powinien chcieć wyciągać
          potem konsekwencji prawnych wobec tej grupy osób dopuszczając ich zawczasu do
          nadużyć. Może się okazać, że w szybszym niż mogłoby się im wydawać czasie
          stracą moralny mandat do ścigania tych, z którymi, przez zakłamanie się, szybko
          postawią się w jednym rzędzie. Jest to, więc również gest troski o ich ambicje
          jak też interes publiczny w dużym zakresie z tymi ambicjami tożsamy. Wracając
          do istoty sensu powoływania owej instytucji, należy zauważyć kilka istotnych
          rzeczy. Obecnie przepisy prawa pozwalające na inwigilację są tak nieprecyzyjne
          i nieograniczające tego typu działań, że można by zamierzoną funkcję spełniać w
          oparciu o działania kontrolne obecnej policji. Policję ogranicza fakt, że owe
          działania kontrolne są związane i występują głównie jako konieczny dodatek
          działań nieprewencyjnych. Można powiedzieć, że wiele z praktyk owego
          Orwellowsko-policyjnego państwa odbywa się już w sposób niezbyt widoczny.
          Należałoby więc - podejmując się utworzenia takiej instytucji - nie rozstawać
          się ze świadomością faktu, że jej istotą jest w swojej masie działanie głównie
          nie w oparciu o oskarżenia cywilne, ale donosy i działania antycypujące. Jeżeli
          uświadomimy sobie ten fakt - zrozumiemy jak wielką władzę będzie miała owa
          instytucja. Ale również możemy zrozumieć jak istota konstrukcji tej instytucji
          będzie dopasowana do paranoidalno-obsesyjnej mentalności i jak konstrukcja jej
          uprawnień i niedorozwoju ograniczeń będzie promować rozwój tych patologicznych
          cech. To, co jest newralgicznym punktem wszechwładzy policji - tworzącym z niej
          państwo w państwie - ma być istotą tej instytucji. Można, zatem zapytać czy
          tworzenie tak wymarzonego podglebia innej masowej patologii nie wymaga
          pogłębionej debaty publicznej i czy przepychanie przez sejm z próbą ominięcia
          owej debaty nie było nie fair wobec społeczeństwa, wobec którego deklarowało
          się szacunek podmiotowy. Co będzie, jeżeli wykrywalność przestępstw
          (przeliczana zyskiem państwa) będzie proporcjonalnie wpływać na wynagrodzenia?
          Autonomia tej instytucji jest niebezpieczna. Najdalej posuniętą funkcją
          kontrolną różnych instytucji powinno być kontrolowanie funkcji kontrolnych
          innych instytucji. Jedynie takie rozwiązanie uchroni nas przed efektem
          wynikającym z poczucia nadczłowieczeństwa, które wynaturza każdego. Materia, w
          której chce się wykonywać zdecydowane ruchy jest, zatem tak poważna, że debata
          powinna się odbyć jednocześnie i w powiązaniu: na planie społecznym,
          politycznym, specjalistów (w tym psychologów i socjologów). Nie do pomyślenia
          jest wykonywanie takiego przedsięwzięcia z podejściem pełnego eksperymentu.
          Zakres i sposób działania ewentualnej instytucji powinien być precyzyjnie
          określony nieponaglaną i dzięki temu wyczerpującą debatą a decyzje powinny być
          wyrazem uszanowania w jakiejś mierze wszystkich, których będą dotyczyć, czyli w
          praktyce większości społeczeństwa. Może się okazać oczywiście, że nadużycia
          wyraźne, bezpośrednie, czy łatwo mierzalne będą miały miejsce na wiele mniejszą
          skalę niż wykrywanie przestępstw. Wtedy instytucja ta nie będzie narażona na
          uprawianie działalności pod kątem samopropagandy. Nie próbowano koncentrować
          się nad próbą stworzenia mechanizmów antypatologicznych jeżeli autorytet
          mianowanych uznano za ich wymiennik w głównej mierze. Jeśli zaś zostaną
          powielone luki w zabezpieczeniach, tworzące wiele z poważniejszych patologii w
          policji, w instytucji z definicji działającej w przestrzeni tych luk, co do
          efektu końcowego nie powinniśmy mieć złudzeń. Warto zatem zauważyć, że wysokie
          ryzyko nie jest dobrą nazwą i nie odzwierciedla istoty przedsięwzięcia na
          obecnym etapie niestety skazanego na niebanalną patologię. W sytuacji wejścia w
          życie ustawy o CBA pozostaje wprowadzenie projektu ABC, czyli Agencji
          Bezpieczeństwa Cywilnego. prewencyjnie nastawionej na badanie naruszania praw
          obywatelskich, człowieka (co stworzyłoby mechanizmy wczesnego ostrzegania dla
          ochrony demokracji) przez inne instytucje państwowe jak również monitorowania
          mechanizmów prowadzących do tych naruszeń
          • gardenmind Re: Biuro Pewnego Ryzyka... 29.05.06, 21:35
            co do efektu końcowego nie powinniśmy mieć złudzeń. Warto zatem zauważyć, że
            wysokie ryzyko nie jest dobrą nazwą i nie odzwierciedla istoty przedsięwzięcia
            na obecnym etapie niestety skazanego na niebanalną patologię. W sytuacji
            wejścia w życie ustawy o CBA pozostaje wprowadzenie projektu ABC, czyli Agencji
            Bezpieczeństwa Cywilnego. prewencyjnie nastawionej na badanie naruszania praw
            obywatelskich, człowieka (co stworzyłoby mechanizmy wczesnego ostrzegania dla
            ochrony demokracji) przez inne instytucje państwowe jak również monitorowania
            mechanizmów prowadzących do tych naruszeń, mającej także uprawnienia do
            pośredniej inicjatywy ustawodawczej poprzez tworzenie raportów o takich
            zagrożeniach dla sejmu dokumentując wypaczenia w instytucjach i tym samym
            dopingując poprawianie niewłaściwej legislacji. Byłaby to instytucja
            monitorująca naruszenia kształtu demokracji jak również zagrożenia dla jej
            substancjalności. Jeśli ma już być jakakolwiek instytucja niekontrolowana to
            moża taka, która z założenia byłaby najbardziej w zakresie uprawnień kontroli
            ograniczona. Co jednak, jeżeli ta instytucja podlegałaby opozycyjnej komisji
            sejmowej? (To jedyna droga zapewnienia nieuległości wobec sprawujących władzę).
            Zostałaby uznana jako z założenia jej zbrojne ramię. Może należy jednak to
            usłyszeć? Wszyscy na około komentują działania Pis. Niech Pis będzie zmuszony
            do komentarza i komentarza działaniem. Dopóki tak się nie stanie nie powstanie
            płaszczyzna spotkania spierających się rzeczywistości a energia krytyki będzie
            zasilała działania milczących i powoli systematycznie realizujących swe
            dzieła.Choćby przez fakt wypalania się i spełniania części energii krytyki w
            samej krytyce. Być może zresztą taka świadomość towarzyszy od jakiegoś czasu
            konstruktorom nowego ładu, którzy to są ludźmi ambitnymi i pragmatycznymi.
Pełna wersja