leszek.sopot
27.05.06, 03:04
Chyba mniej więcej tyle wynosi średnio wynagrodzenie tych, którzy urodzili
sie po rozpoczęciu pontyfikatu przez Jana Pawła II. Mówi się i pisze wiele
o "uduchowieniu" tego pokolenia, o "wartościach", którymi ma się to pokolenie
pod wpływem Papieża kierować. Naiwni są ci, którzy tak twierdzą. Młodych z
ich światem wartości, jeśli zdąrzyli rzeczywiście czymś nasiąknąć podczas
pielgrzymek papieskich do Polski, czekało spotkanie z twardym, bezlistosnym
realnym światem, w którym świat ideii zamieniał się w świat bezwględnej walki
o wszystko. Wchodząc w dojrzałe życie zderzali się ze światem reklam, mediów
nęczących ślicznymi prezenterami i prezenterkami, serialami o "klawym życiu"
z wyższych sfer, czasopismami opowiadającymi o najnowszej modzie, cool
ubiorach, szybkich samochodach itd. A na ulicy czekało ich szukanie pracy. Od
pracodawcy do pracodawcy. Od udawania krasnala w supermarkecie, do noszenia
opon w warsztacie samochodowym. Gdy przyszedł czas gdy za pracą zaczął biegać
wyż stanu wojennego, to bezwględna konkurencja dała o sobie jeszcze boleśniej
znać.
Wolny, tzn. bezwględny rynek wychowuje dziś pokolenie JP2. Tylko od czasu do
czasu budzi się w młodym pokoleniu tęsknota za tym światem, któy obiecywał im
Papież. Na pewno budzi się i podczas tej pielgrzymki. Co pozostanie? Pewnie
gorycz, że świat realny jest zupełnie nieprzystawalny do głoszonych wartości,
do słów, które także nieustannie wymawiają politycy i różne ważne osoby. Ten
świat jest tylko na ustach, jest tylko wirtualny. W życiu jest inny. Jest
podobny do internetowego rynsztoka, gdzie na forum ludzie nie chowają się za
maski (tzn. maską jest nadany sobie nick) i dlatego piszą w sposób, który
najlepiej oddaje obecne stosunki międzyludzkie, czyli takie, w których brak
jest szanowania godności drugiego człowieka... Liczy się wyzysk, siła,
przebiegłość, cwaniacka inteligencja.
Dziwię się jak dwa światy - wartości JP2 i realny - mogą tak ze sobą
koegzystować. Wydawać by się mogło, że to niemożliwe, ale jednak tak jest.
Ktoś napisał, że Polacy to najliczniej w Europie praktykujący naród i zarazem
niewierzący. Chyba to trafne spostrzeżenie: Polak katolik praktykujący
niewierzący, bo przecież jeśli ktoś wierzy to i w życiu codziennym postępuje
w myśl wartości swojej wiary. Jeśli więc tak nie postępuje, to znaczy, że
jest niewierzący.
Na odbytym niedawno zebraniu elity Pomorza pn. Kongres Obywatelski zabierało
głos wiele znanych i cenionych osób. Zabrała także głos młoda dziewczyna,
która powiedziała dosadnie: nie ma co liczyć na wspólnotę obywatelską, gdy
młodzi ludzie nie mają pracy, albo gdy ją mają to traktowani są jak śmiecie,
nie szanuje się ich godności. Są tylko narzędziem do osiągnięcia zysku przez
pracodawcę. Jeśli tak są dziś traktowani, to i tym samym się w przyszłości
odpłacą, może wyjadą na Zachód.
Pokolenie JP2 to przegrane pokolenie. Przegrane w sferze wartości i w sferze
materialnej. Moje pokolenie mogło jeszcze w coś wierzyć, miało nadzieję, choć
wielu ta nadzieja pękła jak bańka mydlana. Jeśli ktoś wierzy, że jeśli dziś
jest tak źle a jutro młode pokolenie coś zmieni na lepsze, to bardzo się
myli...