Gość: narciarz
IP: *.dostep.pl
14.01.03, 00:53
Chcialem sie wybrac na nartyz Warszawy na Slowacje w okolice Ziliny na weekend.
Przejrzalem wszystkie rozklady jazdy i okazalo sie, ze jedyny sensowny pociag to "Batory" jadacy noca.
Niby tam jest blisko, zwlaszcza po elektryfikacji linii kolejowej Zwardon - Skalite powinno roic sie od pociagow, no
ale...to przeciez PKP.
Co roku ta sama bzdura, a wiec:
Ex, z Warszawy wyjezdzajacy rano po pierwsze konczy bieg w Bielsku-Bialej, po drugie przyjezdza 7 minut po
odjezdzie pociagu do Zwardonia. Kolejny za...1 godzine i 20 minut!!!!!! W dodatku tylko do Zywca, gdzie znow
godzina przerwy. I tak dalej.
W droge powrotna to samo, w zasadzie tylko jedna mozliwosc z 4 przesiadkami, caly dzien w podrozy, a to
raptem 470 km. No jest oczywiscie "Batory" jadacy noca.
Wedlug mnie urzednicy ukladajacy rozklady jazdy to kompletni idioci, ktorzy nie potrafia dostosowac sie do
potrzeb podroznych. Nie wspomne juz o braku jakiejkolwiek reklamy polaczen.
Te bzdury w rozkladzie powielane sa od ok...10 lat z dosc zaskakujaca konsekwencja.
Potem sie powie, ze polaczenia sa nierentowne...no ale jesli podroz mogaca trwac 6 godzin trwa 10 lub
wiecej????
Sadze, ze w 2 milionowej Warszawie znalezliby sie chetni do krotkich wypadow narciarskich.
Ja nie widze, zadnych przeszkod, by ten poranny Ex do Bielska przedluzyc dalej do Zwardonia, a moze nawet
lepiej do Ziliny, lub nawet Popradu. Wystarczy zerknac na mape i zobaczyc ilez to osrodkow narciarskich,
turystycznych "obslugiwaloby" takie polaczenie. No tylko trzebaby nad tym troche pomyslec, czego na kolejach
polskich tradycyjnie brak.
Dlaczego przez tyle lat nikt w tej porąbanej instytucji nie wpadł na tak oczywisty pomysl?