Uwazaja nas za kretynow. Moze maja racje.

IP: *.tnt33.ewr3.da.uu.net 17.01.03, 09:58
Oto slowa Slawomira Wiatra kiedy obejmowal pozycje pelnomocnika rzadu ds.
informacji europejskiej.

-Adresatem naszej kampani, krepuje sie to powiedziec, ale jest duza grupa,
ktora, no...sa to funkcjonalni ANALFABECI. Przeciez w badaniach
statystycznych 80% respondentow przyznalo sie, ze czerpie wiedze o swiecie
tylko z telewizji(...). Wiec ci ludzie oczekuja wiedzy w pigulce, gotowych,
prostych odpowiedzi i my je damy.

Najgorsze, ze w tym przypadku musze sie zgodzic z Wiatrem w 100 procentach.

    • Gość: czyzunia Re: Uwazaja nas za kretynow. Moze maja racje. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.01.03, 10:09
      przypomnij sobie kiermasze książki z lat 60-70, i zobacz jakie "tłumy" wala
      dziś do księgarń.tlumaczenie że internet, tv itp zastępuje książkę jest
      śmieszne.
      zresztą gdzieś tam ,kiedyś, ktoś wybadał że 80 proc.potrafi przeczytać prosty
      tekst, ale go nie rozumie. spoleczeństwo big brotherów.
    • dociek Re: Uwazaja nas za kretynow. Moze maja racje. 17.01.03, 10:11
      Gość portalu: polishAM napisał(a):

      > Oto slowa Slawomira Wiatra kiedy obejmowal pozycje pelnomocnika rzadu ds.
      > informacji europejskiej.
      >
      > -Adresatem naszej kampani, krepuje sie to powiedziec, ale jest duza grupa,
      > ktora, no...sa to funkcjonalni ANALFABECI. Przeciez w badaniach
      > statystycznych 80% respondentow przyznalo sie, ze czerpie wiedze o swiecie
      > tylko z telewizji(...). Wiec ci ludzie oczekuja wiedzy w pigulce, gotowych,
      > prostych odpowiedzi i my je damy.
      >
      > Najgorsze, ze w tym przypadku musze sie zgodzic z Wiatrem w 100 procentach.
      >

      Właśnie tę grupę analfebetów szczególnie powiększa grono, które swą jedyną
      wiedzę czerpie ze złotoustych wystąpień swoich pasterzy, szczególnie
      podczas "apolitycznych" kazań, z radiomaryjnej szczekaczki i koscielnej bibuły.
      • Gość: polishAM Re: Uwazaja nas za kretynow. Moze maja racje. IP: *.nas35.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 16.07.03, 20:11
        Akurat w sprawie wejścia do Uni Europejskiej mieli rację w 100 procentach.
        NewsweeK przyznał, że oczekiwania ludzi są przesadzone. Oczekują kilka ciężkich
        lat. Tego jednak Newsweek nie napisał przed referendum. To tyle co do
        wiarygodności mediów. Nie dziwię się, że nakład Naszego Dziennika wzrasta.
    • Gość: polishAM EuroSceptycy mieli rację. Newsweek. IP: *.nas35.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 16.07.03, 20:17
      "Eurosceptycy w jednym mieli rację. Polskę czeka pięć bardzo trudnych lat.
      Nie spodziewajmy się natychmiastowych zmian i poprawy. Zanim będzie lepiej,
      musi być gorzej.


      W XI wieku Kościół, obawiając się konsekwencji nieustannych walk między
      feudałami, ogłosił Treuga Dei - pokój Boży, który miał trwać w każdym
      tygodniu od środy wieczorem aż po poniedziałek. Potem zasady Treuga Dei
      zostały rozszerzone na niektóre okresy liturgiczne. Nie wolno było się
      mordować podczas postu i adwentu. Przed paroma miesiącami polscy politycy
      uzgodnili między sobą również coś na kształt Treuga Dei. Pokój Boży trwał aż
      do referendum unijnego. W tym czasie nie brakowało ostrych sporów i
      nieczystych zagrań, ale sprawy związane z integracją z Unią Europejską były
      ze sporów wyłączone. Poza układem pozostały tylko skrajne ugrupowania.
      Od miesięcy więc karmieni jesteśmy sloganem: wejście do Unii to dla Polski
      wielka szansa. Szansa tymczasem oznacza prawdopodobieństwo, ale także ryzyko,
      którym wejście do Unii jest obciążone. Szansa i ryzyko to sprawy
      najważniejsze dla dzisiejszej Polski i najmniej chętnie podejmowane w
      publicznych dyskusjach. Eurosceptycy w ogóle szansy nie widzą, euroentuzjaści
      boją się dyskusji o konkretach, bo wiedzą, że w krótkim czasie Polska ma
      niewielką szansę na odniesienie sukcesu. Mało kto ma odwagę mówić prawdę:
      Polska wchodzi do Unii nieprzygotowana. Niewydajne i skorumpowane struktury
      państwa nie będą w stanie efektywnie skorzystać z funduszy pomocowych
      płynących z Unii. Obciążone kosztami socjalnymi przedsiębiorstwa - mniej
      wydajne niż europejskie - nie będą umiały konkurować na wspólnym rynku.
      Politycy, nawet jeśli zdają sobie sprawę z sytuacji i wiedzą, co robić, by
      Polska wykorzystała szansę, jaką jest członkostwo w Unii, nie chcą lub nie
      potrafią przebić się z tym do wyborców, którzy są nieświadomi sytuacji.
      Pokój to piękne słowo, ale w polityce ma zwykle smak obłudy. Zamiast
      dyskutować o możliwościach i zagrożeniach, jakie niesie wejście Polski do
      Wspólnoty, puszczaliśmy baloniki pomalowane w barwy europejskie, śpiewaliśmy
      hymn europejski i słuchaliśmy frazesów. Co gorsza, podczas zmasowanej
      propagandy prounijnej padały sformułowania jawnie nieprawdziwe. Prezydent
      Kwaśniewski wielokrotnie powtarzał, że integracja z Unią sprawi, iż Polska
      osiągnie pięcioprocentowy wzrost gospodarczy, dzięki czemu zniknie problem
      bezrobocia. Aż się prosiło, by politycy niechętni Kwaśniewskiemu wykpili
      słowa prezydenta. Ale to byłoby złamaniem zasad Treuga Dei".

Pełna wersja