Kiedy IPN wyrzuci Gontarczyka?

13.06.06, 12:21
Nie chodzi mi tym razem o jego książkę o historii PPR (która - dzięki
tendencyjności i antysemityzmowi - uznana została za niewypał nawet przez
prawicę), ani bujdy na temat Jacka Kuronia.

Gontarczyk napisął wczoraj do Wprost (razem z jakimś innym IPN-owcem,
Cenckiewiczem?) artykuł opluskwiający jednego z lepszych publicystów i
pisarzy epoki PRL (piękna karta niepodległościowa 1940-44) Kazimierza
Koźniewskiego.

Nie będę się wdawała w dykusje czy pracownicy IPN powinni pisać artykuły
publicystyczne (bo one, siłą rzeczy, są naznaczone politycznie, a IPN to
podobno instytucja stroniąca od polityki), choć może i warto by o tym
porozmawiać.

Chodzi mi o obrzydliwy styl Gontarczyka.
Nie minął rok od śmierci Koźniewskiego, a już wydano na niego wyrok (pewnie
zawiniłą jego walka z ciemnogrodem czasów PRL i III RP).
Co czytamy we Wprost?
- Koźniewski był agentem przez cały okres PRL
- donosił na Wańkowicza, Cata-Mackiewicza, Słonimskiego i większość gwiazd
tamtego okresu.

Przy czym: artykuł oparty jest w 100% na kwerendzie teczkowej. Ani słowa od
rodziny Koźniewskiego ani przyjaciół (a nóż mieliby coś na obronę), zero
DOWODÓW (bo nawet ksera teczki nie ma), wyciąganie cytatów bez kontekstu (jak
ten, w którym Koźniewski "chwalił" stalinizm) - czy to stały warsztat
Gontarczyka?
Wygląda na to, że tak...

PS. A szczególnie obrzydliwe jest to, że pracownicy IPN dają się
wykorzystywać do walki między dwoma wielkimi tygodnikami (w artykule osądzono
od czci i wiary cały zespół "Polityki", jako TW wymieniając nawet
Garlickiego) - to czy instytucja IPN powinna być arbitrem w sporze dwóch
gigantów prasowych zostawiam komentarzowi czytelników...
    • acho Re: Kiedy IPN wyrzuci Gontarczyka? 13.06.06, 12:24
      > od czci i wiary cały zespół "Polityki", jako TW wymieniając nawet
      > Garlickiego

      Skąd ty się urwałaś? Przecież prof. Andrzej Garlicki, publicysta Polityki wymieniany w jej stopce
      redakcyjnej, już dawno się przyznał, że był informatorem SB...


      • pies_na_czarnych Re: Kiedy IPN wyrzuci Gontarczyka? 13.06.06, 12:31
        Kiedy wreszcie zniknie ta banda amatorow IPN!
      • emerytka2006 Acho 13.06.06, 12:32
        acho napisał:
        > Skąd ty się urwałaś? Przecież prof. Andrzej Garlicki, publicysta Polityki
        wymie
        > niany w jej stopce
        > redakcyjnej, już dawno się przyznał, że był informatorem SB...

        To może mi powiesz PO CO w artykule o Koźniewskim wymienia się Garlickiego?
        Chyba tylko, żeby dopiec nielubianej przezx Wprost Polityce.
        A pracownik "niezależnego" IPN w tym uczestniczy...

        PS. Ci co nie żyli w czasach PRL nie wiedzą jaką OAZĄ były dla ludzi rozsądnie
        myslących (bo PRL też miała swój ciemnogród, np. Rzeczywistość) były artykuły
        Koźniewskiego, Passenta czy KTT.
        Teraz to się wszystko opluskwia. W imię czego?
        Kariery miernego naukowca Gontarczyka? Przewagi Wprost na rynku medialnym?

        Przepraszam bardzo: czy tygodnik będący kiedyś organem pewnej frakcji w PZPR ma
        prawo lustrować innych?
        • acho Re: Acho 13.06.06, 12:36
          Nie wdając się w polemikę na temat lustracji powiem tylko, że po prostu zdziwiło mnie Twoje
          zdziwienie "Garlickim jako TW". I do tego się odniosłem. Tak, prof. Andrzej Garlicki był wieloletnim i
          świadomym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Pedagog", do czego przyznał
          się jakiś czas temu.
          Jaki był sens wspominania o tym w artykule Wprost? Nie wiem, nie czytałem.
          • basia.basia Re: Acho 13.06.06, 12:39
            acho napisał:

            > Jaki był sens wspominania o tym w artykule Wprost? Nie wiem, nie czytałem.
            >

            Wróble na dachu ćwierkają, że ten "tygodnik opinii" był gęsto faszerowany
            agenturą a niektórzy piszą tam do dziś. Mam nadzieję, że wreszcie jakiś
            Gontarczyk się tym zajmie.
        • nielubiegazety2 Re: Acho 13.06.06, 12:39
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=37139833&a=37239153
    • nowytor2 Zaskarż Gontarczyka do sądu, że kłamie i 13.06.06, 12:40
      profanuje.
      Chyba, że uważasz, że Gontarczyk nie kłamie, no to napisz do niego, żeby
      przestał pisać prawdę.
      • emerytka2006 Nie napisałam, że Gontarczyk kłamie 13.06.06, 12:47
        Mam do niego pretensję o:
        - pisanie tekstów publicystycznych (a więc siłą rzeczy - na zamówienie, i
        odnoszących się do aktualnego kontekstu politycznego, co stoi w sprzeczności z
        etyką pracownika IPN)
        - wydawanie opinii na temat Koźniewskiego li tylko na podstawie teczek (bwz
        próby zasiągnięcia języka u świadków tamtych wydarzeń)
        - włączanie się do sporu Polityka-Wprost, który guzik powinien obchodzić IPN.
        Artykułem Gontarczyka-Cenckiewicza IPN opowiedział się po stronie Wprost, a
        przeciw Polityce.
        • acho Re: Nie napisałam, że Gontarczyk kłamie 13.06.06, 12:53
          > etyką pracownika IPN

          Jako że z etyką mam trochę wspólnego, to może zdefinujesz mi "etykę pracownika IPN" oraz podasz
          jakieś jej normy - pisane bądź przekazywane ustnie w formie polecenia służbowego?
    • karlin Poskarż się Życińskiemu /nt 13.06.06, 12:42
    • basia.basia "wielki projekt badawczy" 13.06.06, 12:43
      fakty.interia.pl/ziemkiewicz/news?inf=751650

      A nie mówiłem?
      RSS - INTERIA.PL Co to jest RSS ? »
      Autorytety do zamiecenia
      23.05.2006 14:02

      "W IPN znajdują się dokumenty dowodzące, że z bezpieką współpracowało pięciu
      wciąż czynnych zawodowo publicystów jednego z największych tygodników opinii" -
      podało "Życie Warszawy" w artykule o rozpoczęciu przez instytut prac nad
      "wielkim projektem badawczym" na temat infiltracji przez UB i SB środowisk
      dziennikarskich, artystycznych i naukowych.

      Ciekawe, o który tygodnik może chodzić? Raczej nie o "Newsweek", bo on powstał
      już w III RP. Drugi z trzech największych tygodników opinii, "Wprost", założony
      został wprawdzie jeszcze w Peerelu, ale nie potrafię naliczyć w nim pięciu
      publicystów, którzy od tamtych czasów pozostawaliby w zawodzie. No to? Ech,
      mniejsza o szczegóły. I tak się ich niedługo dowiemy.

      Nie chcę uogólniać dotychczasowych doświadczeń, ale są powody przypuszczać, że
      kapusiami okażą się osoby szczególnie zaangażowane w walkę z lustracją,
      wyśmiewające wszelkie rozliczenia z przeszłością i zasłużone w urabianiu
      antykomunistom gęby oszołomów. I w prezentowaniu lustracji jako czegoś, co z
      zasady uderzać ma w byłych działaczy podziemia.

      Każdy czytelnik pamięta na pewno, bo lały się te brednie ze wszystkich niemal
      przekaziorów latami: ktoś walczył z komuną, no cóż, złamali go, to jego
      tragedia, ale jak go można potępiać, gdy tymczasem ci, co nie walczyli, i tak
      dalej...

      Historycy od samego początku mówili, że było zupełnie inaczej, tylko jakoś ich
      głos nie mógł się przebić do opinii publicznej. Bardzo możliwe, że niedługo nie
      będziemy już mieli żadnych wątpliwości, dlaczego.

      Otóż wbrew kłamliwej legendzie, z premedytacją sfabrykowanej na salonach,
      środowiska opozycji nie były najbardziej inwigilowane. Gdyby tak było, to w
      Niemczech czy Czechosłowacji komuniści w ogóle by nikogo nie mogli zwerbować, a
      werbowali. SB miała za zadanie kontrolować nie opozycję - której istnienia w
      ogóle w ustrojowych założeniach nie przewidywano - tylko całe społeczeństwo, a
      zwłaszcza tych, którzy mieli wpływ na jego opinie i kontakty z zagranicą.

      To logiczne, że właśnie dziennikarze, artyści i naukowcy byli grupą szczególnie
      dla SB interesującą. I tam właśnie ulokowała ona najwięcej agentury. Że nie
      pozyskiwano jej wcale szantażem czy torturami, tylko przeważnie w zamian za
      paszport, mieszkanie, dobre recenzje, załatwienie druku za granicą, i oczywiście
      pieniądze, na owe czasy duże. I że co najmniej wielka część owej agentury, jak
      pokazują przykłady Andrzeja Szczypiorskiego czy księdza Czajkowskiego, po
      Okrągłym Stole nie pozostała bezczynna, ale włączyła się, jako Autorytety
      Moralne, w promowanie odpowiedniej, korzystnej dla nich samych i ich mocodawców
      wizji przemian.

      Robiła to poczuciu całkowitej bezkarności, w przekonaniu, że archiwa spłonęły, a
      tego, co zostało, Adam nigdy nie pozwoli otworzyć. Ze względów, oczywiście,
      wyższej etyki i z troski, żeby nie krzywdzono ludzi. A tak naprawdę - w swoim
      najlepiej pojętym interesie, wiedząc, że ujawnienie prawdy o bezmiarze łajdactwa
      środowiska, na którym się opierał, będzie końcem jakiegokolwiek wpływu tegoż
      środowiska na Polaków.

      Szczęśliwie, ten koniec się zbliża. I nikt go nie zatrzyma.

      Rafał A. Ziemkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja