nielubiegazety2
17.06.06, 14:17
wytwór chorej wyobraźni i nienawiści.
Kolejny po Metropolicie Krakowskim hierarcha kościelny ściemnia, gładko
żonglując słowami prawda, lustracja, etyka, chora wyobraźnia i nienawiść
Gdy czytałem wywiad udzielony przez JE "Przeglądowi" mało nie spadłem z krzesła.
Fragmenty
Bp. Pieronek:
Zważywszy na wydarzenia z ostatnich tygodni, myślę, że to, co mówił papież,
rzeczywiście nas dotyczy. Wydaje się, że było to bardzo ważne przypomnienie
zasad, zarówno prawnych, jak i zasad chrześcijańskiej etyki, które powinny być
uwzględniane w prowadzeniu tzw. lustracji.
Przegląd:
A tzw. dzika lustracja?
Bp. Pieronek:
Nie jest działaniem etycznym. Należy dochodzić do prawdy. Ale na gruncie prawa
i etyki.
Przegląd:
Czy jedną z przyczyn niepodejmowania przez długi czas sprawy „teczek” księży
nie mógł być wzgląd na wizję bohaterskiego polskiego Kościoła, jaką miał
papież Jan Paweł II, który z uzasadnioną dumą mówił o postawie polskiego
duchowieństwa w czasie niemieckiej okupacji i także w czasach komunizmu?
Bp. Pieronek:
Nie sądzę. Rozliczenie przeszłości jest potrzebne, ale w obecnym wydaniu
skażone interesem politycznym, a czasem nawet tworzeniem jej współczesnej
wizji, w miejsce rzeczywistości, którą trzeba rozliczyć. W tym kontekście
warto przyjrzeć się wizji przeszłości, jaką mają lustratorzy. Każdy, kto się
spotkał, kto rozmawiał ze „smutnymi panami”, jest już, według nich, tajnym
współpracownikiem. Jeżeli taka jest definicja tajnego współpracownika, to nie
uwzględnia ona realiów przeszłości ani nie ma wiele wspólnego z etyką. Ja to
nazywam „grzechem państwowym”, ponieważ wszelka rozmowa z agentami UB, według
ustawy, kwalifikuje rozmówcę na tajnego współpracownika.
Nie bardzo mogę się zgodzić na definicje, które są tworem skłóconych
polityków, a czasem chorej wyobraźni i nienawiści. Kościół ma prawo myśleć
innymi kategoriami.
Przegląd:
Prezydent Lech Kaczyński skrytykował ostatnio dziką lustrację ludzi Kościoła.
Powiedział, że ma duże wątpliwości, czy należy wprowadzić powszechny dostęp do
akt bezpieki na temat duchowieństwa i że „dobrze się stało, iż zapowiadane
przez księdza Isakowicza-Zaleskiego ujawnienie listy domniemanych agentów SB w
Kościele nie doszło do skutku”. Czy te słowa prezydenta zmieniają coś w całej
sprawie?
Bp. Pieronek:
Chyba nie, ponieważ nie ma tam żadnych propozycji dotyczących innego
rozwiązania tego problemu. Oczywiście nie do przyjęcia jest prowadzenie czegoś
w rodzaju lustracji prywatnej, do której upoważnieni czują się ludzie
nieposiadający uprawniającego ich do tego mandatu. Sama wiedza z teczek nie
wystarczy.
Przegląd:
Czy nie było możliwości podjęcia przez Kościół już na początku procesu
transformacji demokratycznej w Polsce inicjatywy w tych sprawach w celu ich
wyjaśnienia i zamknięcia raz na zawsze?
Bp. Pieronek:
To tak łatwo się mówi, ale kto miał wtedy dostęp do tych materiałów. Jeśli
chodzi o ustawową lustrację, to nie dotyczy ona księży. Jeżeli ich działanie
kwalifikuje się jako przestępstwo przeciwko państwu albo szkodziło konkretnym
ludziom, niech się do tego zabiorą świeckie organy sprawiedliwości. Nie widzę
potrzeby wyjmowania księży spod takiej odpowiedzialności.
Z drugiej strony jednak, lustracja dokonywana tak, jak ją przeprowadza
państwo, byłaby w odniesieniu do Kościoła zupełnie niezrozumiała. Nie
wyobrażam sobie biskupa, który pochopnie oskarżałby swoich współpracowników o
współpracę z SB. Musi mieć pewność, że robiąc to, działa sprawiedliwie. Nie
wynika to stąd, że nie trzeba poznać prawdy, przyjrzeć się słabościom i
zdradom, jeżeli miały miejsce, nazwać je, napiętnować i wyciągnąć stosowne
wnioski, także karne, ale Kościół powinien się posługiwać swoją logiką i
zawsze pozostawiać otwartą drogę do przebaczenia i znalezienia winnym miejsca
we wspólnocie Kościoła.
Przegląd:
Kto więc był zainteresowany tym, aby w ten sposób postawić sprawę „księży TW”
na forum publicznym?
Bp. Pieronek:
Trzeba pytać o to tych, którzy to robią! Sądzę, że częściowo jest to wina
wadliwej ustawy lustracyjnej, której tok rozumowania, upolityczniony, przenosi
się na kategorie etyczne.
Całość: wiadomosci.onet.pl/1339752,2677,kioskart.html
Po prostu SZOK!!!! Czyżby IPN odmówił biskupowi stausu "pokrzywdzonego".
Praktycznie co zdanie to kłamstwo, fałsz lub manipulacja.
WSTYD!!!!
--
Niektórym prawda wydaje się tak wielka, że aby ją ogarnąć, muszą się znaleźć
od niej jak najdalej.
Jacek Wejroch
PODPISZ - WARTO