homosovieticus
19.06.06, 12:54
Myślę i wszystko zaczyna wskazywac na to,że do Olejniczaka pasuje doskonale
jedno ze słów z słynnej chrakterystyki Michnika, poczynionej przez Herberta.
Słowo to brzmi oszust. Tym razem nie tylko intelektualny ale polityczny i ...
w potocznym tego słowa znaczeniu.Po prostu oszust.
Nie wierzycie ? To p[oczytajcie:
Byłem "słupem" Olejniczaka - mówi Paweł G. Prosi o zachowanie nazwiska do
wiadomości redakcji. Twierdzi jednak, że swoje zarzuty może powtórzyć w
sądzie. - Pod koniec lat 90. Olejniczak i Kowalski zaproponowali mi
prowadzenie lokalu przy akademikach SGGW, klubu Na Przyzbie. Dostawałem 2,5
tysiąca pensji, resztę utargu - 30 - 40 tysięcy złotych - zabierali oni.
Rozliczenia klubu wzięli na siebie, chociaż formalnie to ja prowadziłem
lokal. Mieli klucze do klubu, a zabierane z kasy pieniądze szły - jak mówili -
na działalność fundacji. Prawdziwe obroty klubu były oczywiście większe niż
te z faktur. Olejniczak zresztą podpisywał niektóre faktury za siebie - w
imieniu fundacji - i za mnie.
Paweł G. prowadził klub przez półtora roku. Pokazuje kserokopie faktur, na
których widnieją - jak twierdzi - sfałszowane podpisy
całość:
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060619/kraj/kraj_a_9.html