Gość: GMR
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.01.03, 21:09
Nic mi się nie udaje. Ani w robocie ani w miłosci..wszystko jest takie kruche
nie trwałe i tymczasowe. Nawet jeśli odniosę sukces to jest on krótkotrwały
za to drobne potkniecie niweluje często to co z wielkim wysiłkiem osiagnę
ostatnio załapałem sie w szkole jako nauczyciel moją drogą podąża też mój
kuzyn Oszołom jeśli chodzi o pracę tez pcha się do szkoły.chyba mu ks Ruydzyk
jakoś misję zlecił...
nawiązując kontakty z róznymi ludźmi po jakims czasie stwierdzam że nie
bardzo jest o czym rozmawiać..mam wrażenie jak byto ci ludzie byli z zupełnie
innego świata. Za co się nie wezmę to wszystko spieprzę...jak nawiążę kontak
z jakoś dziewczyną to potem szybko się okazuje że albo jest zajęta
albo..oddaje się kilkunastu na raz zajęciom hobbystycznym...ostatnio poznałem
takie trzy fajne laski..lecz gdy chciałem się umówić to usłyszałem ze to moze
być bardzo trudne..no bo każda z nich uczczęszcza na różne zajęcia; ma
aerobic jazdę konną pływalnię śpiewa w chórze chodzi na kurs tańca
towarzyskiego..praktycznie całe dnie tygodnie a nawet miesiące zaplanowane co
do minuty!!! I jak się tu z taką umówić na dłużej, na wypad np do kina czy
na koncert jakiś czy na cos tam jeszcze..nawet niedziele mają pozajmowane!!
albo w ogóle wyjeżdżają na całe tygodnie i znikają z pola widzenia dodzwonić
się potem graniczy wręcz z cudem.... to nie są incydentalne przypadki...to
chyba taki styl życia się wykształcił...rozumiem że ktos ma jedno czy dwa
hobby któremu oddaje się z pasją rozumiem że się gdzieś dokształca ja robie
to samo lae zeby mieć całe dnie wypełnione hobbystycznymi zajęciami? śpiew w
chórze taniec jazda konna basen aerobic...to wszystko niekiedy skomasowane
jest w jednym dniu! A często te osoby jeszcze studiują albo pracują, ale
zwykle w niepełnym wymiarze godzin za marne grosze najczęściej jednak nie
pracuja.. ...skąd one biorą na to wszystko czas i pieniądze?? to nie są
bogate dziewczyny mieszkaja w zwykłych komunistycznych ciasnawych blokach
podsłuchujac rózne rozmowy dmłodych dziewczyn z przerażeniem dochodzę do
wniosku że jestem nie w temacie że to o czym one móiwą jest mi obce..
zaczynam kapować dopiero wtedy gdy mówią co mają na zajęciach na studiach ale
w sprawach pozaszkolnych jestem absolutne zero..mam lepszy kontakt z
profesorami uczelni i doktorami niz..z moimi rówieśnikami a tych młodszych to
już w ogóle nie kumam ..jakoś nie potrafię żyć plotkami o aktorach kto z kim
ile razy ani też spraw związanych z trudami życia we dwoje sprawy związane
ze światem zawodowym z pracą również sa mi obce mimo że aktualnie mam pracę...
Co jest grane? Co się k..wa ze mną dzieje? dziwaczeję na starośc czy co?