kataryna.kataryna
25.06.06, 22:23
"Sprawa Gilowskiej zaczęła się ponad rok temu. Dziennikarze "Wprost"
rozmawiali wówczas z wysokim rangą oficerem tajnych służb. Twierdził on, że w
maju 2005 r. prof. Leon Kieres, ówczesny szef Instytutu Pamięci Narodowej,
ukrył dowody wskazujące na domniemaną współpracę Gilowskiej z tajnymi służbami
PRL, przekazując jej teczkę do tzw. zbioru zastrzeżonego. Do owego zbioru
trafiają dokumenty najwyższej wagi (głównie te, które dotyczą czynnych
agentów), a dostęp do niego mają wyłącznie prezes instytutu, minister obrony
narodowej oraz szef służb cywilnych. Kieres miał to zrobić - wedle naszego
rozmówcy - za wiedzą i po spotkaniach z szefem klubu Platformy Obywatelskiej
Janem Rokitą."
www.wprost.pl/ar/?O=91799
Polityka to jednak jeden wielki gnój.