A było to tak, że...

30.06.06, 11:14
(parafrazując)
...bociana (tzn WSI) dziobał (znaczy drażnił w dziąsła) Szpak,
a potem (teraz) przyszła zmiana i Szpak dziobał 'bociana'...

Oby zadziobał!

'Nie chcę by grano moją teczką' powiedział Radosław Sikorski i przekazał do
wiadomości mediów swoją teczkę o kryptonimie 'Szpak', którą WSI zgromadziło o
nim w latach 1992-1995.

W dzisiejszym Dzienniku artykuł n/t operacji Szpak, którą przeprowadziło WSI
oraz obszerne fragmenty oświadczenia Radka Sikorskiego.
Niestety tekst zbyt długi, by wpisywać.
Jeśli ktoś natknie się na niego w necie - prośba o wklejkę w tym wątku.
Z góry dziękuję!

fakty.interia.pl/news?inf=765685

'Akcja rozpoczęła się 14 października 1992 r., czyli kilka miesięcy po upadku
rządu Jana Olszewskiego, w którym Sikorski był wiceministrem obrony. WSI
zajęły się Sikorskim, ponieważ - jak wynika z dokumentów - próbowały zarzucić
mu współpracę z brytyjskim wywiadem. Służbom nie podobało się, że Sikorski -
po upadku rządu Olszewskiego - nadal utrzymywał kontakty z wojskiem.'

'Operacja - pisze gazeta - odbywała się za prezydentury Lecha Wałęsy, któremu
faktycznie podlegały służby wojskowe. Samymi WSI kierował wówczas admirał
Kazimierz Głowacki.'

'W 1993 r. - pisze "Dziennik" - WSI zamknęły operację przeciwko Sikorskiemu.
Służbom, mimo dużego nakładu sił, nie udało się dowieść, ze był on agentem
obcego wywiadu.'

Urywek z oświadczenia Sikorskiego:

'Precedensem jest odtajnienie i ujawnienie materiałów wytworzonych już w
wolnej Polsce - przed czym generalnie bym przestrzegał. Usprawiedliwia to
fakt, że - jak wynika z samej zawartości teczki 'Szpak' - WSI wczesnych lat
90 była instytucją głęboko zanurzoną w mentalności i metodach PRL. Robię to w
uzgodnieniu z Prezydentem RP, przewodniczącym Sejmowej Komisji ds. Służb
Specjalnych i ministrem koordynatorem ds. służb specjalnych'

'Ludzie mi nieżyczliwi zechcą wyrwać z kontekstu pojedyncze zdania, wziąć je
za prawdę i użyć ich przeciwko mnie. Zapewne niepochlebne opinie informatora
WSI na mój temat będą z lubością cytowane.Niech ryzyko, które w związku z tym
ponoszę, będzie moim wkładem w toczącą się w Polsce ważną debatę. '




    • karlin W południe teczka na stronie WWW 30.06.06, 11:20
      wiadomosci.onet.pl/1348609,11,item.html
      • echo_o Dzięki! :) 30.06.06, 11:21
    • deszcz.jesienny Re: A było to tak, że... 30.06.06, 11:35
      echo_o napisała:


      > 'Nie chcę by grano moją teczką' powiedział Radosław Sikorski i przekazał do
      > wiadomości mediów swoją teczkę o kryptonimie 'Szpak', którą WSI zgromadziło o
      > nim w latach 1992-1995.


      I tak to powinno się odbywać.
      Oby politycy, dziennikarze i nawet posłowie, choć ci ostatni nie
      mają obowiązku poddania się lustracji, poszli jego śladem.
      Nie ma potrzeby, by KK "przygotowywał naród" do właściwej interpretacji
      tych teczek. Wystarczy, że będzie można je przeanalizować i porównać ze sobą.
      Im więcej tego typu dokumentów, tym więcej racjonalnego osądu i tym mniej
      wokół nich będzie niezdrowej sensacji.
      • echo_o Re: A było to tak, że... 30.06.06, 11:40
        deszcz.jesienny napisała:

        > I tak to powinno się odbywać.
        > Oby politycy, dziennikarze i nawet posłowie, choć ci ostatni nie
        > mają obowiązku poddania się lustracji, poszli jego śladem.
        > Nie ma potrzeby, by KK "przygotowywał naród" do właściwej interpretacji
        > tych teczek. Wystarczy, że będzie można je przeanalizować i porównać ze sobą.
        > Im więcej tego typu dokumentów, tym więcej racjonalnego osądu i tym mniej
        > wokół nich będzie niezdrowej sensacji.


        ```````````````````````````````````````````

        Pełna zgoda, Deszczyku...
        Sikorski wykazał się odwagą. Szczery szacunek za tę męską postawę.
        Oby inni poszli w jego ślady (kobiety na świeczniku również).
        Jako szef MON, Sikorski siedzi przecież na beczce prochu.
        Dobry ruch!

        A brudy będą wywlekane, teczka zawiera 'prywatności' z życia rodziny Sikorskich.

        Zwiastun z jego strony:

        www.radeksikorski.pl/index.php?modul=news&nr=35


    • maureen2 Re: A było to tak, że... 30.06.06, 11:49
      przez 3 lata miał podsłuch i to oczywiście legalny.
      • tribunus Janusz Onyszkiewicz jako minister 30.06.06, 11:53
        Bezposrednio odpowiada za to co zrobiono Sikorskiemu.
        To on byl wtedy ministrem MON i jemu podlegaly wtedy sluzby WSI razem z ich szefem
        gen. bryg. Bolesławem Izydorczykiem.
        Uwazam ze Onyszkiewicz i Izydorczyk powinni stanac przed sadem.
    • echo_o Materiały już dostępne: 30.06.06, 12:23
      Tekst oświadczenia Radosława Sikorskiego:

      "Szanowni Państwo,

      Przekazuję do Państwa wiadomości teczkę o kryptonimie „Szpak” jaką Wojskowe
      Służby Informacyjne zgromadziły o mnie w latach 1992-1995.
      O jej istnieniu dowiedziałem się od obecnego szefa WSI w trakcie jednego
      z briefingów związanego z moim nadzorem nad pracą tej służby. Jej ujawnienie,
      odtajnienie i publikacja odbywają się z mojej inicjatywy. Jako polityk uważam,
      że w odniesieniu do mojego życia prywatnego stosują się wyższe wymogi jawności
      niż w przypadku osób niezaangażowanych w życie publiczne. Doświadczenie naszej
      niedoskonałej demokracji pokazuje ponadto, że każda teczka prędzej czy później
      jest elementem gry politycznej. Nie życzę sobie, aby mną grano.

      Precedensem jest odtajnienie i ujawnienie materiałów wytworzonych już
      w wolnej Polsce, – przed czym generalnie bym przestrzegał. Usprawiedliwia
      to fakt, że – jak wynika z samej zawartości teczki „Szpak” - WSI wczesnych lat
      90-tych była instytucją głęboko zanurzoną w mentalności i metodach PRL. Robię
      to w uzgodnieniu z Prezydentem RP, przewodniczącym sejmowej komisji
      ds. służb specjalnych i ministrem-koordynatorem ds. służb specjalnych.

      Przekazując ją do wiadomości publicznej, targają mną mieszane
      uczucia: satysfakcja, obawa, obrzydzenie, złość. Na szczęście lektura
      dostarcza także pozytywnych wrażeń – nie mogłem się nie śmiać czytając niektóre
      ustępy.

      Satysfakcję daje mi fakt, że trzy lata prześwietlania przez WSI nie dało
      żadnych podstaw do podważania mojej wiarygodności. W płaszczyźnie czysto
      ludzkich emocji nie sposób nie odczuć zadowolenia, że to w co tylu wątpiło –
      inwigilacja prawicy i prowokacje wobec członków pierwszego w pełni
      demokratycznie wyłonionego rządu RP – znajduje tak namacalne potwierdzenie.
      Napawa otuchą fakt, ze większość żołnierzy, którzy pracowali ze mną w trudnym
      okresie przełomu początku lat 90-tych odmówiła donoszenia na mnie. Podnosi
      na duchu i umacnia wiarę w sens ludzkich przyjaźni to, że ówczesnemu WSI
      nie udało się zwerbować żadnego z moich przyjaciół czy znajomych. Nie sposób
      nie uśmiechnąć się, czytając na jednej stronie kserokopię artykułu prasowego
      o sobie mówiącego, że obawa o podsłuchy jest dowodem na moja manię
      prześladowczą, a kilka stron dalej omówienie z podsłuchu.
      Słuchanie o trudnościach, jakie przezwyciężył oficer WSI do dziś pracujący w
      tej służbie zanim udało mu się założyć podsłuch w moim domu było dla mnie
      źródłem bardzo wysublimowanych odczuć.

      Natomiast określenie „inwigilacja przez WSI”, jakiego użyły media dla opisu
      wczesnych danych pochodzących z tego materiału nie oddaje istoty sprawy. Jako
      osoba o bogatym życiorysie, nie miałbym pretensji gdybym w czasie pełnienia
      służby publicznej na ważnym dla bezpieczeństwa kraju stanowisku podlegał
      pogłębionemu sprawdzaniu. Natomiast materiał sugeruje, że byłem ofiarą
      kampanii dezinformacji i próby dyskredytacji już po odejściu ze stanowiska.
      Kampania była zresztą o tyle skuteczna, że jej echa pobrzmiewają w niektórych
      środowiskach do dziś. Zasada „szkalujcie śmiało”, „coś zawsze przylgnie”,
      niestety obowiązuje nadal.

      Ludzie mi nieżyczliwi zechcą wyrwać z kontekstu pojedyncze zdania, wziąć je
      za prawdę i użyć ich przeciwko mnie. Zapewne niepochlebne opinie informatora
      WSI na mój temat będą z lubością cytowane. Nie wątpię, że powielone zostaną
      banialuki, których użyto jako pretekstu do założenia mi podsłuchu. Niech ryzyko
      ,które w związku z tym ponoszę, będzie moim wkładem w toczącą się w Polsce
      ważną debatę. Byłem i jestem zwolennikiem lustracji, ale nie mogę
      nie zauważyć, że relacje zamieszczone w teczce „Szpak” nie są prawdą i tylko
      prawdą. Są, co najwyżej półprawdą z domieszką fałszu. Jak każde ułomne dzieło
      człowieka, relacje informatorowi WSI odwzorowują rzeczywistość w sposób
      szczególnie zdeformowany – optyką służb, ignorancją i zawodowym
      niechlujstwem. I nie chodzi wcale o autentyczność dokumentów. Dokument może
      być autentyczny, ale przekazywać fałsz. Oficerom, którzy szukali na mnie haków
      po prostu zdarzały się pomyłki, naciąganie faktów i zwykłe konfabulacje. Na
      przykład wbrew informacjom zawartym w teczce, moi rodzice nie byli i nie są
      rozwiedzeni; Młoda kobieta, którą gościłem w rezydencji MON
      w Helenowie, która powoduje „uwagi co do mojej moralności” to moja ówczesna
      narzeczona i dzisiejsza żona; Stwierdzam kategorycznie, że moje kontakty
      z dyplomatami obcych państw nigdy nie wychodziły poza przyjęte normy.
      Teczka „Szpak” potwierdza słuszność słów Prymasa Polski o tym, że nie ma
      teczki, która nie zawierałaby kłamstw, nienawiści, podłości i zdrad.

      Mówiąc o optyce służb – nieodparcie lekturze teczki towarzyszy poczucie
      obrzydzenia, kiedy czyta się o sobie w specyficznej poetyce służb
      specjalnych. „Figurant”, OZI (osobowe źródło informacji), sprawa operacyjna –
      nie sposób
      nie reagować na opis intymnej, prywatnej sfery oddany semantyką operacyjnej
      nomenklatury.

      Jako urzędnik państwowy, który dzisiaj nadzoruje pracę WSI stwierdzam,
      że na początku lat 90-tych służba działała schematycznie i rutynowo.
      Wielomiesięczne rozpracowywanie mieszkania, w którym od dawna nie miałem już
      swego biura. Sprawdzanie danych meldunkowych Bogu ducha winnych ludzi
      mieszkających w budynku, w którym zatrzymałem się u znajomych na kilka dni.
      Wyciąganie aktów notarialnych domu, który wynajmowałem od obcych. Nawet nie
      potrafiono ustalić pełnego numeru rejestracyjnego mojego samochodu. Czytając
      teczkę „Szpak” odnosi się wrażenie, że służba szła po najmniejszej linii
      oporu: zmyślić pretekst do założenia „techniki”, a potem czekać, czy może coś
      się na „figuranta” znajdzie. Jako minister obrony narodowej zamierzam
      spowodować, aby nowe służby wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, które powstają w
      miejsce WSI, działały bardziej profesjonalnie.

      Ocenę legalności działań i kontekst polityczny tamtych czasów pozostawiam
      Komisji do Spraw Służb Specjalnych i historykom wczesnego okresu
      transformacji. Jak mówią mi specjaliści, sprawa prowadzona była nieformalnie,
      bez wymaganych w takich wypadkach dokumentów i zatwierdzeń. Był to czas zemsty
      na ludziach pierwszego rządu, który może ułomnie, ale w dobrej wierze próbował
      przerwać patologie odziedziczone po okresie dyktatury. Oby nadużycie władzy,
      które miało miejsce wobec mnie, już nigdy się nie powtórzyło.

      Mam nadzieję, że ujawnienie teczki „Szpak” będzie stanowiło ostrzeżenie dla
      oficerów dzisiejszych służb specjalnych i polityków, którzy ich nadzorują, aby
      powierzonej sobie władzy nad ludzkimi losami używali wyłącznie w interesie
      publicznym. Zanim ktokolwiek wyda lub wykona nielegalny rozkaz, powinien mieć
      na przestrodze to, że jego działanie może być kiedyś ujawnione i ocenione.

      Życzyłbym też sobie, aby w przyszłości koledzy dziennikarze mniej ochoczo
      dawali się używać do gier służb. Jeden z najbardziej bulwersujących aspektów
      teczki „Szpak” to ewidentny przepływ inspiracji i dezinformacji z ówczesnego
      WSI do artykułów w znanych dziennikach i tygodnikach. Nie sposób oprzeć się
      wrażeniu, że paszkwile włączone do teczki „Szpak” są trofeami tego, co
      w żargonie służb określa się jako „działania aktywne”.

      Wreszcie kolekcjonerom humoru służb specjalnych dedykuję passus z pierwszego
      meldunku w teczce, opis najbardziej podejrzanego zachowania „figuranta”:

      „Stały kontakt „S” utrzymuje z pracownikiem ambasady Wielkiej Brytanii – panem
      o nazwisku McQuiban. Jest to specjalista od testowania i organizowania tzw.
      poczty elektronicznej. Fachowcy stwierdzają, ze jest to system komputerowy
      gdzie nad
      • echo_o Nie weszło w całości:... 30.06.06, 12:25
        Wszystko dostępne na:

        www.radeksikorski.pl

        (ikonka: Dokumenty do pobrania - Autolustracja)

Pełna wersja