Gość: Taternik.
IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl
30.01.03, 17:50
A śmigłowiec się rozbił i odpadł mu ogon. Pójście w góry w taką pogodę było
równie mądre,jak włożenie siłą palca do dupy niedżwiedziowi i dziwienie się
póżniej,tak swojsko,po Polsku,że zrobiło się ciemno. Do czego to prowadzi
bliski kontakt z księżmi. LUUUUUUUDZIE------------wnioski!!!!!!.