tristesse11
05.07.06, 00:44
Nie jest prawdą,że pogrom kielecki był prowokacją komunistycznych władz PRL.
Faktem natomiast jest,że szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa
w Kielcach, major Sobczyński,jeszcze w czasie wojny,odbył półroczny kurs w
szkole NKWD. Sobczyński nie był zatem agentem NKWD,lecz... funkcjonariuszem
sowieckiej bezpieki. Major Sobczyński miał więc oficjalnych zwierzchników w
MBP w Warszawie (które to MBP było podporządkowane i kontrolowane przez NKWD)
i nieoficjalnych w NKWD.
Wiadomo z różnych źródeł,że,w dniu pogromu, Sobczyński robił co mógł,by
opóźnić interwencję. Gdyby nie jego działania,pogrom trwałby dużo krócej,a
więc i ofiar byłoby dużo mniej.
Pytanie,czy Sobczyński 4 lipca zachowywał się w ten sposób tylko dlatego,że
był antysemitą,czy też dlatego,że otrzymał taki rozkaz z NKWD ?
Odpowiedź wydaje się oczywista.