zdybex
06.07.06, 16:29
Ogladajac jego popisy na arenie miedzynarodowej, widać, że co zdarzenie to
gaffa. Totalna krytyka tych wszystkich spotkań spowodowala, że kazde
spotkanie z przywodcami innych krajów w cztery albo wiecej oczu ale w
intymnym klimacie to stress,strach i co tam jeszcze. Tu nie ma napisanych
przemowien, trzeba trochę znać swiat no i gdyby podano na kotail raki,
szparagi, czy ostrygi , albo najgorzej kraby to katastrofa. Wałęsie to
uszloby ale nie profesorowi. A dobór wina, aceptacja podanego? Dobór
garnituru, skarpetek i butów itd. Ale gdzie mial sie tego nauczyć w
podziemiu? Sledzie robily za frutti di mare - ale mamy inny poziom. Znowu
niepodana na czas ręka, i kolejna katastrofa. A profesor zna języki, bo to
wykształcony Gość. Tylko jakie?