haen1950
07.07.06, 13:05
Ale dokładają do pieca, i bez tego 30 w cieniu. Woda im się w tyłkach
zagotowała po tym rendez-vous Kazia z Donaldem.
Kryzysu w PiS mozna się było spodziewać po tym żałosnym zjeździe. Tam nie
było żadnej dyskusji, tylko wybór Jarusia na alfę i omegę. Wszystko zostało
zamiecione pod ten nowy, amerykański dywan.
Tak czy owak losy pisiorków się dzisiaj ważą. Nie wiem, czy Kaziu da się
dzisiaj obłaskawić. Postawię tezę, że ma dosyć Jarusia, Giertycha i Leppera,
ich już teraz dosłownie zasranej koalicji i będzie chciał się od tego
dziadostwa uwolnić. Dalsze trwanie w tym nie ma sensu, to każdy myślący
obywatel może stwierdzić.
Z kolei nie wiadomo, czy i jakie były polityczne ustalenia pomiedzy Tuskiem i
Marcinkiewiczem, z ich min wynikało, że była to ciężka i wyczerpująca rozmowa.
Zdenerwuję dyżurnych kaczych pisiorków, ale twierdzę, że Kaziu połknął kij i
Jarek go do klęczek nie zmusi. Od takiej zdrady wobec kurdupli nie ma
odwrotu, zniszczą go wczesniej czy później. To naukowo dowiedzione.
Lepper coś pieprzy o dymisji i Jarusiu-premierze. To już byłby koniec Polski
i demokracji w tym kraju. Ustawy norymberskie za pasem, tylko żydów brak.
Zastapi ich opozycja. Nie wierzę, że do tego dojdzie.