earthman
08.07.06, 10:46
Co mnie bardzo, ale to bardzo cieszy, ponieważ gardzę tymi debilami. Ubawiają
mnie teraz te tłumaczenia, że o co chodzi, że jest teraz normalnie, bo szef
wygranej partii zostanie premierem. Do wczoraj obowiązywały dokładnie
odwrotne tłumaczenia i wszelkie plagi na tego, kto twierdziłby inaczej. W
genialnym "Roku 1984" nazywało się to dwójmyśleniem - delikwenci tacy jak
Gosiewski czy Wierzejski mają tę sztukę opanowaną do perfekcji. Dla Polski to
oczywiście zła wiadomość, chociaż nie do końca, bo rosną szanse na to, że
jednak będą wcześniejsze wybory i PiS nie zdąży rozpieprzyć całego kraju. A
Kaczorki swoje dworskie intrygi rozgrywają. A dziennikarze za nimi z
otwartymi buźkami latają, zamiast olać i wyśmiać to frajerskie towarzystwo.
To jest ciekawe, bo zmiana na Jarusia jest błędem, a nikt oprócz PiS nie mógł
tego zrobić, choć opozycji zależy na pogorszeniu wizerunku PiS. Ale Jaruś
wyręczył opozycję i strzelił sobie kolejnego samobója. Warszawski cwaniak za
dychę! Teraz to już prostą drogą na samo dno. A potem (WRESZCIE!) wybory!