Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej poltyce

08.07.06, 12:58
Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej poltyce antypolskiej

Zdzisław Krasnodębski, wieloletni wykładowca na uniwersytecie w Bremie pisze:

Czytałem setki niemieckich artykułów o Polsce, często bardzo krytycznych,
nierzadko - zwłaszcza w ostatnich latach - na granicy paszkwilu. Muszę jednak
przyznać, że ten z „Tageszeitung" przebija wszystkie. Oczywiście jak zwykle w
podobnych przypadkach od razu pojawiły się w Polsce glosy, że nie ma czym
zaprzątać sobie głowy, że chodzi przecież tylko o jakiś tam satyryczny, choć
plugawy, artykulik w jakiejś nic nieznaczącej niszowej gazetce.

Rzeczywiście, gdyby to był tylko wygłup jednego dziennikarza w gazecie,
którą - istotnie - czytają w zasadzie już tylko dinozaury pokolenia '68 lub
topniejąca garstka lewackich studentów, to sprawa byłaby niewarta zachodu.
Ale ów „artykulik" w tej „niszowej gazetce", związanej jednak środowiskowo z
partią do niedawna rządzącą, czyli Zielonymi, a więc wcale nie tak
marginalną, jak by można sądzić po jej nakładzie, wpisuje się w całą serię
niewybrednych ataków na Polskę.

Wyróżnia go ów bardzo specyficzny rodzaju humoru, który przemawia tylko do
Niemców, i to pewnego typu, niestety dość rozpowszechnionego. Wbrew bowiem
częstemu mniemaniu empirycznie istniejący Niemcy nie są narodem myślicieli i
poetów, jak chciała kiedyś madame de Stael, lecz potomkami rzemieślników i
chłopów.

Lubią dowcip gruby, rubaszny, który, najogólniej rzecz biorąc, krąży uparcie
wokół kwestii wydalania, co potwierdza hipotezę psychologów społecznych o
analnym charakterze naszych zachodnich sąsiadów. Nic tak nie fascynuje
Niemców jak defekacja, a w programach rozrywkowych czy występach estradowych
publiczność bawi się najlepiej, gdy ktoś ściągnie spodnie i wypnie goły
tyłek. Ten artykuł nie jest w gruncie rzeczy niczym innym jak takim wypięciem
w naszą stronę z akompaniamentem prostackiego rechotu.

Prawdziwym niepokojem napawa jednak fakt, że ogólne treści w nim zawarte
można spotkać także w znacznie poważniejszych gazetach. Na przykład artykuły
pióra Konrada Schullera publikowane we „Frankfurter Allgemeine Żeitung" od
dawna w sposób skrajnie negatywny przedstawiają polityczne wydarzenia w
Polsce.

Antypolskie mity

Myliłby się ktoś, kto by twierdził, że jest to wynik działań obecnego
polskiego rządu lub obecnego prezydenta. Takie stwierdzenia, których nie
brakuje w polskich mediach i wśród antypisowsko nastawionych
intelektualistów, to odwracanie kota ogonem. Stosunki polsko-niemieckie
pogorszyły się już dawno temu i nie ulega wątpliwości, że odpowiedzialność za
to spada w znacznie większym stopniu na stronę niemiecką niż polską.

Nie chodzi tylko o działalność Związku Wypędzonych. Polityka rządu Schrodera,
nazwana czerwono-zielonym wilhelminizmem, której symbolem stał się projekt
Gazociągu Bałtyckiego, siłą rzeczy musiała doprowadzić do napięć i
negatywnych reakcji po polskiej stronie. Media niemieckie dzielnie
sekundowały tej polityce. W ostatnich paru latach przetoczyły się trzy
wielkie kampanie medialne, w których Polska i Polacy przedstawiani byli w
sposób niemający nic wspólnego z tak często przywoływanym w odświętnych
przemówieniach duchem europejskim, duchem pojednania, solidarności i
wzajemnego szacunku.

Pierwsza była związana z naszym zaangażowaniem się w Iraku, druga pojawiła
się tuż po przystąpieniu Polski do Unii, kiedy w stylu prawdziwie
neowilhemińskim ostrzegano przed zalewem tanią siłą roboczą i dumpingiem,
trzecia miała miejsce w czasie ostatnich wyborów, a szczególnie po wyborze
Lecha Kaczyńskiego na prezydenta. Żadna z tych kampanii medialnych nie była
mitygowana przez niemieckich polityków czy tak rzekomo postnarodowe
autorytety intelektualne, mimo że padały słowa znacznie wykraczające poza
dopuszczalny standard. Oprócz tych trzech wielkich kampanii można było
zaobserwować stałą, wytrwałą pracę niemieckich publicystów nad „dekonstrukcją
polskich mitów" i przeformułowaniem obrazu historii, w której coraz wyraźniej
akcentowano niemieckie cierpienia i polskie uwikłanie w zbrodnie narodowego
socjalizmu. Dlatego też nie może już nawet dziwić to, że niedawno „FAZ"
opublikował artykuł o agresywnej polityce przedwojennej Polski, w którym
czytelnik może znaleźć potwierdzenie pokutującego dotychczas na marginesie
przekonania, że odpowiedzialność za wybuch wojny w 1939 r. spada po części
także na Polskę. Także obraz obecnej sytuacji w Polsce jest bardzo wypaczony.
Nie chodzi przy tym o rzeczową krytykę, ale o selektywne, pełne złej woli i
fałszu informowanie czytelników.

Czytelnik niemiecki nie może się na przykład dowiedzieć, co tak naprawdę
Polska ma przeciwko budowie Gazociągu Bałtyckiego, jakie argumenty sprawiają,
że Polacy nie chcą się zgodzić na budowę Cen¬trum przeciwko Wypędzeniom, z
jakimi problemami wewnętrznymi boryka się Polska. Szczególnie nieobiektywnie
relacjonowano ostatnie wybory i interpretowano ich rezultaty.
Niemiecka publiczność mogła odnieść wrażenie, że kampania wyborcza w Polsce
dotyczyła w wielkiej mierze kwestii polityki zagranicznej i była szczególnie
antyniemiecka.


całość w dzieniku
..............................

dlaczego taki artykuł ukazuje się w springerowskim Dzienniku, a nie w
Rzeczpopolitej? Dlaczego podobne tezy, oddające polską rację stanu,
NIGDY nie zagoszczą na łamach polskiej gazety, na łamach Gazety Wyborczej?

Gazeta Wyborcza jest bratnią gazetą Tageszeitung, a linie redakcyjne są
bliskie ideologicznie. Tageszeitung oddaje poglądy zielonych, a GW poglądy
demokratów pl, włącznie z dzisiejszym żenującym poglądem swego pierwszego
Onyszkiewicza.
    • rekontra skandaliczne zachowanie ministrów 08.07.06, 13:08


      koncówka artykułu:

      Jeszcze bardziej powinny nas martwić polskie reakcje, nasza niezdolność do
      poradzenia sobie z tą sytuacją. Przez lata całe uprawialiśmy strusią politykę:
      sprawy sporne odkładano na bok, posługiwano się eufemizmami, byliśmy układni i
      naiwni, nabieraliśmy się na nic nie znaczące pochlebstwa, cieszyliśmy się z
      drobnych korzyści, zbiorowych i indywidualnych.
      Być może rację mają ci, którzy twierdzą, że prezydent nie ma dobrych doradców w
      polityce zagranicznej, zwłaszcza niemieckiej. A może po prostu nie chce
      korzystać z ich rad?

      Wyprowadzenie jednak z tego wniosku, że poprzednia polityka była skuteczna i
      kompetentna, może budzić pusty śmiech u każdego, kto słyszał, jak naprawdę
      pracuje polskie MSZ.

      Obecnie bez żenady i skrupułów przenosi się konflikty wewnętrzne na forum
      europejskie. Nic dziwnego, że padające w Polsce obelgi i naładowane emocjami
      słowa są potem powielane - i traktowane całkiem serio, bez zrozumienia, że
      wynikają one z sarmackiej skłonności do przesady - w mediach zagranicznych.

      Zawstydzającym ewenementem, zupełnie nową jakością w polskim życiu politycznym
      jest list otwarty byłych ministrów spraw zagranicznych. Ich troska jest
      zrozumiała, zachowanie skandaliczne.

      W Niemczech nic takiego nie mogłoby się zdarzyć - i to także wyjaśnia siłę
      niemieckiej polityki zagranicznej, wielką niemiecką skuteczność w osiąganiu
      zamierzonych, długofalowych celów.
      • jestem-z-ukladu Re: skandaliczne zachowanie ministrów 08.07.06, 13:20
        typowa PISanina, wszystko żeby usprawiedliwić posunięcia bliźniaków. W myśl
        zasady - każdy pogląd sprzeczny z tym co myślą jest błędny. Ciekawe dokąd
        zaprowadzi cię to myślenie.
    • wartburg4 Re: Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej pol 08.07.06, 13:16
      rekontra napisał:
      > dlaczego taki artykuł ukazuje się w springerowskim Dzienniku, a nie w
      > Rzeczpopolitej?

      Widać koncern Springera wie, co robi.

      Publikacje tak durne jak ta Krasnodębskiego są mu na rękę.
      • 1normalnyczlowiek Re: Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej pol 08.07.06, 13:22
        wartburg4 napisał:
        > Publikacje tak durne jak ta Krasnodębskiego są mu na rękę.

        ---> Pokazujesz jak jesteś durny. Przecież, po przegranych wyborach byłeś jednym
        z pierwszych, którzy sami chcieli i namawiali innych do wyjazdu z Polski. Służ
        dalej Niemcom - obecnie nie jest to już nazywane zdradą interesów własnego kraju
        lecz tylko polityczną poprawnością.
    • cyklista Re: Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej pol 08.07.06, 13:24
      Skandaliczne wypowiedzi na temat Polski w niemieckich mediach, i skandaliczne
      zachowania Kaczyńskich to dwie różne rzeczy - obie godne krytyki i potępienia.
      • 1normalnyczlowiek Re: Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej pol 08.07.06, 13:31
        cyklista napisała:
        > Skandaliczne wypowiedzi na temat Polski w niemieckich mediach, i skandaliczne
        > zachowania Kaczyńskich to dwie różne rzeczy - obie godne krytyki i potępienia.

        ---> No to wymień te "skandaliczne zachowania Kaczyńskich" - tylko nie twierdź,
        że LK sam w swojej limuzynie zakłada flagę lub sam siedzi nad listami odznaczonych.
        Pamiętaj....skandaliczne.
        • cyklista Re: Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej pol 08.07.06, 15:16
          > ---> No to wymień te "skandaliczne zachowania Kaczyńskich"
          Głowa nie śmietnik, kaczego g... w niej nie przechowuję. Ale parę rzeczy
          przeszło już du historii: LK: "zadanie wykonane panie prezesie", "każdy
          prawdziwy Polak to katolik", JK: "czyste dobro" jestem i właściwie cała reszta
          wapowiedzi wobec ludzi którzy go nie wielbią.
        • jack20 Re: Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej pol 08.07.06, 16:10
          Skandaliczne jest, ze prezydent nie rozumia swojej funkcji reprezentacyjnejnej
          (jaka naklada na niego konstytucja) na arenie miedzynarodowej. Wydaje sie byc
          wrogim wszystkiego co nie polskie, jego kompleksy tkwia w jego nieobyciu ze
          swiatem. Unika wywiadow z zagraniczna prase, praktycznie ich nie udziela.
          Torpeduje spotkania o najwyzszuzej rangi. Slyszy sie ewentualnie tylko:
          NALEZALOBY przemyslec sens istnienia trojkata weimarskiego, teraz NALEZALOBY
          przemyslec sens min, spraw zagr. UE. 0 wlasnej inicjatywy czytaj: Inicjatywy
          Polski, 0 przedstawienia swoich koncepcji, 0 tlumaczen swojego, 0
          precyzowania polskiej racji stanu (jak to szumnie nazywa sie)chuz PiS.
          Jesli nie jak na waznych spotkaniach i wywiadach z zagraniczna prasa chce sie o
          tym wypopiadac? Odebral praktycznie rzadowi min. spraw zagr., poobsadzal ja
          takimi nieudacznikami jak fotyga, doradcy o pojeciu zadnym,. Zwalnia faceta
          rzecznika, ktorego OBOWIAZKIEM jest umiescic na stronach MSZ KAZDY artykul o
          Polsce ukazujacy sie w swiecie.
          Maly zakompleksiony, zawistny i wrogi swiazu czlowieczek.
    • reakcjonista1 GW nie wpuszcza na swoje łamy "oszołomów" 08.07.06, 13:28
      wiec siłą rzeczy takie teksty nie moglyby sie ukazać. Przeciez Wroński czy
      Pacewicz czegoś takiego nie wymalują...
    • t-800 Re: Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej pol 08.07.06, 13:44
      rekontra napisał:

      > Gazeta Wyborcza jest bratnią gazetą Tageszeitung, a linie redakcyjne są
      > bliskie ideologicznie. Tageszeitung oddaje poglądy zielonych, a GW poglądy
      > demokratów pl, włącznie z dzisiejszym żenującym poglądem swego pierwszego
      > Onyszkiewicza.

      A co powiedział?
    • kaczysta Re: Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej pol 08.07.06, 13:54
      Niemiecki kult Gorbaczowa i Putina nie powstal 8 miesiecy temu.
      Krytykantom kaczorow polecam czytanie historii Polski.
      Jasnogrodu ci u nas bowiem na PECZAKI.
    • karlin To trochę niebezpieczne 08.07.06, 14:05
      porównywać wszystko, co pisze prasa w Polsce do GW.

      Na tym tle bowiem mogą nam umknąć dużo sprytniejsze, a przez to bardziej
      szkodliwe ptaszki.

      :)
    • az30 no to wypedzamy z Polski szwabskie kartofle 08.07.06, 15:04
      i mafie, odbieramy im nasze firmi i banki, won! Poza tym nalezy zlozyc skarge w
      EU na Niemcy za faszyzm, ksenofobie, rasizm i nienawisc do Polakow.
    • rejestr1 Dziennik pisze o BILD, czyli o sobie? 08.07.06, 15:38
      Dosyć osobliwe jest to bicie się w cudze piersi. Akurat prasa springerowska,
      chodzi głównie o bulwarowego BILD (odpowiednik Faktu), prezentuje Polskę i
      Polaków w wiadomych stereotypach. Dziennik jak wiadomo ta sama firma i to samo
      szefowstwo. Jest tylko subtelna równica. Akurat w Polsce prasa springerowska
      zaaranżowała się z PiS-em. Przez to ten pewien absurd wychodzi, że właściwie
      sama siebie pośrednio krytykuje. Pewno dlatego akurat w artykule Dziennika nie
      pojawia się nazwa BILDA o nakładzie ponad 3,7 miliona, a za to tak wyeksponowany
      jest "TAZ" o nakładzie 60 tys.
      "Lubią dowcip gruby, rubaszny, który, najogólniej rzecz biorąc, krąży uparcie
      > wokół kwestii wydalania, co potwierdza hipotezę psychologów społecznych o
      > analnym charakterze naszych zachodnich sąsiadów."
      W tym akurat właśnie BILD się specjalizuje.
    • dr.szfajcner Re: Der Dziennik o Tageszeitung i niemieckiej pol 08.07.06, 16:00
      > dlaczego taki artykuł ukazuje się w springerowskim Dzienniku, a nie w
      > Rzeczpopolitej? Dlaczego podobne tezy, oddające polską rację stanu,
      > NIGDY nie zagoszczą na łamach polskiej gazety, na łamach Gazety Wyborczej?

      Dlatego ze te tezy nie oddaja polskiej racji stanu.
      Zaglaskiwanie PiS i Kaczynskich nie jest polska
      racja stanu, tak jak niegdys zaglaskiwanie NSDAP i Hitlera
      nie bylo niemiecka rcja stanu.



Pełna wersja