Ksiądz zaszczuty czy odkupiony

11.07.06, 15:25
Ksiądz Czajkowski się przyznał. Po przeczytaniu materiału w Więzi mozna
będzie bliżej poznać charakter jego współpracy, mam też nadzieję, że będzie
można dokładnie się przyjrzeć państwowej machinie gnącej ludzkie sumienia i
kręgosłupy do własnych potrzeb. Bo czymże dla państwa jest jednostka -
niczym. Człowiek ma być niewolnikiem państwa i jego służb wyćwiczonych do
podporządkowywania sobie wszystkiego. Nie ma jednostki - są masy, które muszą
być podporządkowane i kotrolowane. Jest partia, która dba o to aby żaden
indywidualista nie wychylił się ponad rzędę na której usadowiono go w
kurniku. Jest to władza partyjno-państwowej nomenklatury, mechanizm, który
nieustannie się odradza gdyż władzę nad państwem zdobywają partie gotowe dbać
jedynie o dobytek ze swego kurnika. Wciąż odradza się ten sam niszczący
człowieka mechanizm - jest tylko raz mniej a raz bardziej dotkliwy.
W świecie łamiącym ludzkie charaktery znalazł się młody kleryk, który
uczestniczył w sutannie w wydarzeniach w Poznaniu 1956 r. Jakże musiał być
naiwny chodząc wśród czołgów, czy nie miał świadomości, że z miejsca wpadnie
w oko esbeckim służbom?
Nie mam jeszcze numeru Więzi. Nie wiem jak autorzy spojrzeli na młodego
wówczas człowieka, który widział być może zabitych, widział bezwględną władzę
bez pardonu pomiatającą ludźmi i ich tęsknotami za godnym i uczciwym życiem.
Salwami z karabinu zabito tęsknotę, skopano ludzkie sumienia. Czy można
zrozumieć strach kleryka mającego świadomość, że rozmawiają z nim ci, którzy
biją i przesłuchują zatrzymanych w gmachu z którego strzelano do
demonstrantów?
Nie było mnie wtedy na świecie. Mogę tylko porównać swoje wrażenia jako
młodego chłopca, który słyszał odległą, długotrwałą kanonadę z Gdyni w
grudniu 1970 r. i łzy matki kolegi z klasy, która przyszła po niego i po mnie
aby zabrać nas do siebie domu bo moja mama zadzwoniła i powiedziała, że nie
może wydostać się z pracy w Gdyni bo strzelają, pałują i urządzają łapanki. W
Sopocie było słychać kanonadę... Przerażone nauczycielki, przerażona matka
kolegi i ja beczący 11 letni gó..arz. Gdy władza strzela do robotników to
dominującym uczciem jest właśnie strach, przerażenie, czasem łzy. Nie
bohaterstwo. Ludzie starzy i mali się po prostu boją.
Dobrze, że ks. Czajkowski sam zerwał współpracę, szkoda, że dopiero po
zabójstwie ks. Popiełuszki, ale zrobił to sam. Musiał przeżyć straszliwy
wstrząs a wstyd chańby postanowił dusić w sobie i najwyżej przed Bogiem
prosił wówczas o wybaczenie. Pewnie od tego momentu, nie mnie to oceniać,
próbował odkupić swoje winy. Po komentarzach widać, że nie odkupił, bo choćby
robił i pisał tylko dobre i pełne miłości czyny oraz teksty, to zabrakło
jednego - publicznej skruchy. Kwestionuje się z tego powodu jego działalność,
że z powodu braku publicznego przyznania się do współpracy z SB wszystko co
pisał i mówił jest nic nie warte, że jego wszystkie słowa i uczynki są jak
potwarz, są kłamstwem.
Nie jestem filozofem, ale przecież jest to trudny problem filozoficzny. Jak
traktować księdza, który współpracował, wyznał przed Bogiem swoje winy i
pracował dalej na rzecz dobra wspólnego - być może tak pojmował swoją pokutę?
Może tak a może nie, bo czyż temu nie powinna towarzyszyć asceza - pytam - a
nie zaszczyty i honory? Nie wiem jak żył ks. Czajkowski. Ze strzępów
informacji można się dowiedzieć, że nie był ascetą ani nawet skromnym
człowiekiem - to jednak mogą ocenić ci, którzy go znali.
Ale czy na prawdę wszystko co robił po 1984 r. jest nic nie warte? Czyż nie
postępował właśnie w myśl nauczania Jana Pawła II i ks. Popiełuszki by zło
zwyciężać dobrem? Czy człowiek złamany przez system, donoszący na swych
najbliższych i przełożonych ma szansę na odkupienie? A jesli tak to w jaki
sposób - w pustelni do końca życia czy w działalności publicznej, czy jak
ksiądz Robak trzymac w tajemnicy swoje posłannictwo czy też wpierw wyjawić
trzeba wszystko?
Teraz musi go spotkać społeczna pogarda i wzgarda, ale przecież już teraz
prawie wszystko jest wiadome. Pozostaje tylko zrozumienie. Na pewno nie
wszyscy chcą rozumieć. Niektórym ksiądz Czajkowski jest potrzebny do czego
innego - do szczucia i pomawiania, do obrażania i propagandy. Dla nich ksiądz
Czajkowski jako jednostka jest nikim jak za czasów partyjno-państwowej
nomenklatury z PRL i będzie wykorzystany jego przykład w ten sam sposób jak
dawniej - by masom pokazać kto ma władzę. Pokazać przez zdeptanie jednostki -
jednego małego człowieka, który w 1956 roku zbłądził.
Gdy znana jest prawda, gdy winowajca już nikogo nie może skrzywdzić, to czy
należy go zadeptać czy można dać mu szansę? Zaszczuć czy dać możliwość pokuty
i odkupienia. Hm... kwestia kary i naprawy krzywdy. Czy ważna jest tylko
kara, czy ważniejsze jest to by grzeszny człowiek powrócił na dobrą drogę, by
nie był skazany na niebyt ale mnożył dobro w walce ze złem?
Nie znam ks. Czajkowskie, nie znam też wileu jego tekstów. Nie był dla mnie
autorytetem, ale widze w nim człowieka.
    • ksiundz Ksiądz ów się nie przyznał od razu, a nawet kłamał 11.07.06, 15:29
      , jak każdy TW szedł "w zaparte", więc nie jest godzien Twego świetnego pióra,
      naostrz je na kogoś kto się przyzna od razu, po hutniku z Krakowa będzie drugim
      odważnym, wtedy napisz coś o nim, a ja z satysfakcją poczytam :)
      • leszek.sopot Re: Ksiądz ów się nie przyznał od razu, a nawet k 11.07.06, 15:43
        To nie jest proste. Hutnik także się przynał dopiero gdy Handzlik miał już
        wszystkie papiery z IPN. Ale przyznał się od razu. Czy jego wstyd był mniejszy -
        na pewno nie. Jego strach przed odrzuceniem przez kolegów był na pewno równie
        wielki jak ks. Czajkowskiego, ale też jego chańby nie zapowiedziano znienacka.
        Nie towarzyszyły temu głosy, że przyczynił się do śmierci ks. Popiełuszki czy
        czyjejkolwiek śmieci. Miał też możliwość przyjść, porozmawiać ze znajomymi,
        którzy znali go osobiście i wiedzieli, że to był bardzo porządny człowiek,
        który zrobił wiele dobrego - mimo, że w tym czasie donosił. Hutnik
        (przepraszam, ale nie pamiętam imienia ani inicjałów) odkupił swoje winy
        jeszcze przed publicznym wyznaniem. Ks. czajkowski może też traktował swoją
        posługę jako formę odkupienia? Nie wiem. Jednak róznica między nim a hutnikiem
        jest - okazał się od krakowianina mniejszym człowiekiem. Na pewno wpadł w
        panike, świat usunął mu się spod stóp.
        Nie znam jednak materiału z Więzi i trudno mi ocenić, jak wiele zła uczynił
        innym ludziom na których donosił. Zapewne zakłamywał swoje sumienie, przytumiał
        je dobrymi uczynkami i wierzył, że nikomu nie zaszkodził, a to co robił w
        niczym się władzy tak na prawdę nie przydało. Jak było na prawdę - trudno
        ocenić. Po tylu latach może doszedł do wniosku, wypaczył swój osąd, że tak na
        prawdę to nie była współpraca - ale przecież była, tylko w jego głowie musiał
        zajść taki proces myślowy, że wyparł tę świadomość, tym bardziej, że jako
        ksiądz wiedział, że nie można być księdzem po zdradzie Kościoła.
        • acho Re: Ksiądz ów się nie przyznał od razu, a nawet k 11.07.06, 15:48
          Leszku, za całym szacunkiem, jesteś człowiekiem tak dobrym, że aż śmiesznym. Co to za bezsensowny
          wywód o "procesie myślowym", który zaszedł w głowie ks. Czajkowskiego? To żaden proces, tylko
          naturalne postępowanie większości podłych kłamców, donosicieli, grzeszników: "ja jestem święty, ja nic
          złego nie zrobiłem".
          • leszek.sopot Re: Ksiądz ów się nie przyznał od razu, a nawet k 11.07.06, 16:09
            acho napisał:

            > Leszku, za całym szacunkiem, jesteś człowiekiem tak dobrym, że aż śmiesznym.
            Co to za bezsensowny wywód o "procesie myślowym", który zaszedł w głowie ks.
            Czajkowskiego? To żaden proces, tylko naturalne postępowanie większości podłych
            kłamców, donosicieli, grzeszników: "ja jestem święty, ja nic złego nie
            zrobiłem".
            >


            Wiesz co, ten "śmieszny wywód" to pewnie różnica między kimś kto studiował
            Kanta a kimś kogo pasjonowała liryka i proza i wgryzał się w psychikę buhaterów
            literackich by zrozumieć opisywany przez autora świat. Są jednak filozofowie,
            którzy takie "śmieszne wywody" lubili - przeczytaj taki pewien esej, w którym
            pewien znany filozof Heidegger zastanawiał się co Hölderlin w elegi Chleb i
            wino miał na myśli pisząc "cóż po poecie w czasie marnym".
            • acho :-))) 11.07.06, 16:12
              Ale wiesz, ja jestem też filologiem polskim :P

              Poza tym pisałem o "bezsensownym", a nie "śmiesznym" wywodzie.

              PS: Polecam Gademera o "?Elegiach Duinejskich? Rilkego :-)
              • leszek.sopot Re: :-))) 11.07.06, 16:13
                acho napisał:

                > Ale wiesz, ja jestem też filologiem polskim :P
                >
                > Poza tym pisałem o "bezsensownym", a nie "śmiesznym" wywodzie.
                >
                > PS: Polecam Gademera o "?Elegiach Duinejskich? Rilkego :-)


                Elegie uwielbiam, Gadamera nie znam.
                >
                >
          • po_godzinach gdyby to było tak proste, 11.07.06, 16:17
            Dostojewski nie mógłby napisać "Zbrodni i kary".
            • karlin Pogodzinowa z odsieczą..... 11.07.06, 16:21
              Fiodor Czajkowski.....


              :))))))
              • leszek.sopot szukaj autora 11.07.06, 16:22
                karlin napisał:

                > Fiodor Czajkowski.....
                >
                >
                > :))))))

                Nie Czajkowski, ale któś kto by się pokusił napisac taką powieść, gdzie tematem
                głównym byłaby psychika głównego bohatera.
            • ksiundz A jednak zbrodnia ! A ja myślałem że napiszesz 11.07.06, 21:38
              o biednym, zaszczutym "Idiocie" przez lustracyjne "Biesy" :)
    • stranger.pl Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 15:31
      Też masz taki łagodny stosunek do kapusi KGB i Gestapo?
    • nielubiegazety2 Też widzę w nim człowieka. Człowieka, który bez 11.07.06, 15:33
      upublicznienia obciążających go dowodów, prawdopodobnie, nie zdobyłby się na
      prośbę o przebaczenie tych, którym szkodził.
    • kaczysta Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 15:35
      Bijesz przed kapusiem czolem?
      Kapus gora chociaz dolem.
    • acho Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 15:37
      > Nie jestem filozofem, ale przecież jest to trudny problem filozoficzny.

      A ja jestem m.in. filozofem. Więc piszę:

      Poszanowanie normy mówienia prawdy i cnoty uczciwości wydają się wpisane w samo pojęcie
      społeczeństwa. Już od czasów Arystotelesa (Etyka nikomachejska) niedostatek cnoty prawdomówności
      jest występkiem.

      Prościej chyba się nie da.
      • leszek.sopot Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 15:46
        acho napisał:

        > > Nie jestem filozofem, ale przecież jest to trudny problem filozoficzny.
        > A ja jestem m.in. filozofem. Więc piszę:
        > Poszanowanie normy mówienia prawdy i cnoty uczciwości wydają się wpisane w
        samo pojęcie społeczeństwa. Już od czasów Arystotelesa (Etyka nikomachejska)
        niedostatek cno ty prawdomówności jest występkiem.
        >
        > Prościej chyba się nie da.


        Że jest występkiem, albo czymś znacznie gorszym, to nie ma wątpliwości, ale co
        później. Np. czy ksiądz ma prawo uważać, że skoro wyspowiadał się przed Bogiem
        to może poświęcić się odkupieniu swojej winy przez czynienie dobrych uczynków?
        Czy dobro stworzone w ten sposób nie ma żadnej wartości?
        • acho Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 15:50
          A ludzie, których:

          1. skrzywdził donosami bezpośrednio
          2. skrzywdził donosami pośrednio
          3. skrzywdził, bo zachwiał ich zaufaniem do kościoła
          4. skrzywdził, bo ich okłamał

          ?

          Oni się nie liczą? Liczy się, że "przyznał się przed Bogiem"? Przecież to kłamstwo i kpina. Gdyby
          przyznał się "przed Bogiem", to od razu pobiegłby do ludzi i błagał o wybaczenie.
          • leszek.sopot Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 16:02
            acho napisał:

            > A ludzie, których:
            >
            > 1. skrzywdził donosami bezpośrednio
            > 2. skrzywdził donosami pośrednio
            > 3. skrzywdził, bo zachwiał ich zaufaniem do kościoła
            > 4. skrzywdził, bo ich okłamał
            >
            > ?
            >
            > Oni się nie liczą?


            Oczywiście, że się liczą i to oni mają prawo pierwsi oskarżyć lub mu wybaczyć.
            My możemy jedynie być komentatorami. Nie wiemy jak wielce im zaszkodził, tego
            mogą nie wiedzieć sami poszkodowani bo często nie przypisują zdarzeń ze swojego
            życiu esbecko-partyjnym machinacją ale własnej nieudości lub mówią, że po
            prostu świat jest podły i szuje lepiej sobie rodzą w życie. Przecież zjawisko
            pomówień i knowań wcale nie umarło wraz z rozwiązaniem tajnych służb. Robią to
            cywile konkurujący ze sobą o wpływy. Ile ilu ludziom szkodzi się co dzień w ten
            sam esbecko-partyjno-donosicielski sposób? Homosovieticus napisał mi kiedyś -
            perwnie z troską pochylając się nad moją życiową nieporadnością - że życie jest
            takie, że trzeba mieć twardą dupę bo inaczej ląduje się w śmietniku. A to nie
            życie jest takie, tylko ludzie i ogólne przyzwolenie na czynienie rzeczy
            niegodnych wobec swoich bliźnich.


            > Liczy się, że "przyznał się przed Bogiem"? Przecież to kłamstwo i kpina.


            Czyżby? Przecież spowiedź przed Bogiem jest najważniejsza. To On nas będzie
            rozliczał po śmierci. Im człowiek starszy tym sie pewnie tego spotkania
            bardziej obawia.


            > Gdyby przyznał się "przed Bogiem", to od razu pobiegłby do ludzi i błagał o
            wybaczenie.


            Tak powinien był zrobić.

            • acho Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 16:06
              > Czyżby? Przecież spowiedź przed Bogiem jest najważniejsza.

              Powiedz to niewierzącym ofiarom różnych zbrodni. Zbrodni dokonanych przez ludzi, którzy nigdy nie
              stanęli przed sądem, a którzy zawsze mogą powiedzieć, że "przecież wyspowiadałem się Bogu".
              • leszek.sopot Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 16:12
                acho napisał:

                > > Czyżby? Przecież spowiedź przed Bogiem jest najważniejsza.
                >
                > Powiedz to niewierzącym ofiarom różnych zbrodni. Zbrodni dokonanych przez
                ludzi, którzy nigdy nie stanęli przed sądem, a którzy zawsze mogą powiedzieć,
                że "przecież wyspowiadałem się Bogu".


                Co innego zbrodnia.
                Ksiądz Robak odkupił swoją winę wpierw spowiadając się Bogu. Ja jednak
                przecież nie kwestionuję, że powinien ks. Czajkowski nie tylko Bogu się
                wyspowiadać. Nie zgodziłem się natomiast na nazwanie spowiedzi kpiną. Dla mnie
                to bluźnierstwo.
    • don.kichote Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 15:37
      Leszku!
      Muszę zgodzić się z "ksundz'em".
      Szkoda Twojego pióra.
      To perły, rzucane...
    • karlin O, Wędrowny Obrońca Esbeków znowu nadaje...... 11.07.06, 15:38
    • adax4 Wybielić księdza 11.07.06, 15:38
      Wiedziałem, Leszku jesteś wprost beznadziejnie przewidywalny. Oczywiście, nie
      zdziwię się , że za moment ten wątek będzie przyszpilony jako Polecany. I
      oczywiście będzie to zupełnie przypadkowe.

      oszywiście twoja wrodzona szlachetność nie przeszkadza ci pisać:

      ""Agent Molke wyczyścił zasoby dokładnie. Charakter jego współpracy z
      Gosiewskim, Dunajskim, Biereckim i Jancelewiczem pozostawia jednak cień, który
      nigdy nie będzie wyjaśniony. "
      • leszek.sopot Re: Wybielić księdza 11.07.06, 15:51
        adax4 napisał:

        > ""Agent Molke wyczyścił zasoby dokładnie. Charakter jego współpracy z
        > Gosiewskim, Dunajskim, Biereckim i Jancelewiczem pozostawia jednak cień,
        który nigdy nie będzie wyjaśniony. "

        Tak. Niestety, w archiwach gdańskiego IPN nie ma na temat NZS żadnych teczek
        osobowych - mówiła o tym w TV pracownica IPN i żaden z kumpli nic się o niczym
        nie może dowiedzieć. Agent Molke był najbliższym kumplem wymienionych przeze
        mnie ludzi. Próbowano także mnie wciągnąc na jakąś zakrapianą imprezę bym się z
        Molkie zaprzyjaźnił, ale jako, że jestem niepijący tego esbeka przyjemności
        poznania nie miałem. Jancelewicz także pracował przy powstawaniu ruchu SKOK i
        dziś znowu tam pracuje.
        • adax4 Leszek z GZnowu rżniesz głupa i unikasz odpowiedzi 11.07.06, 16:19
          Ależ nie oto mi chodzi. Nie interesuje mnie czy pijesz alkohol czy też nie. Nie
          interesuje mnie też twoje kombatanctwo. Znowu udajesz, że nie rozumiesz o co
          mi chodzi? Czy za kazdym razem muszę po kilkakroć wklejać pytania? Bo ty za
          każdym razem konsekwentnie piszesz nijako obok?
          A pytanie jest proste; dlaczego bronisz agentów, krytykujesz nierzetelnych
          według ciebie historyków, żądasz nie przedstawiania domysłów jako faktów ,
          zwłaszcza wtedy gdy nie ma akt. A jednocześnie sam insynuujesz współpracę
          Gosiewskiego z agentem. Nie masz dowodów, zaprzeczasz swojej opisywanej w
          przypadku obrony agntów zasadzie, że

          > Nie znając dokumentów nie odważyłbym się oskarżyć .... Czajkowskiego nie
          oskarżasz ale Gosiewskiego już tak? W tym przypadku znajomość dokumentów juz
          nie jest potrzebna? Gosiewski nie należy do gatunku podlegającego ochronie?

          Stosujesz nierówne standardy i manipulujesz opinią publiczną (internetową)
          • leszek.sopot na chamskie zaczepki nie będę odpowiadał 11.07.06, 16:24
            niech się chamy zadawają z chamami
            • ab_extra Skąd w tobie tyle aroganckiej pychy, Leszku? 11.07.06, 16:27
              Skąd ta pewność wyższości swoich racji, tak dla ciebie oczywistych, że poniżej
              twojej godności jest do nich innych przekonywać, bo powinni traktować je jak
              objawienie jakieś?
              • leszek.sopot arogancja? 11.07.06, 16:38
                Jak ktoś nie widzi internetowego chamstwa to jasne, że będzie mnie jeszcze
                obrażał nazywając arogantem. Klapki na oczach?
                • ab_extra Co zrobię, że twoje uniesienie wyglada w tym 11.07.06, 16:42
                  wypadku na zwykły unik przed udzieleniem odpowiedzi na rzeczywiście proste pytanie?
                  • leszek.sopot znasz a może nie znasz kontekstu 11.07.06, 16:48
                    jest na forum kilku internautów którzy obszczekują mnie od dawna pisząc o
                    obrońcy kapusi, Edwinie z Sopotu, Czajkowskim z Sopotu itd. Jest to i chamskie
                    i nudne. Teraz adax coś nabazgrał, że ja pomówiłem o współpracę Gosiewskiego.
                    Nie będę komuś kto nie umie czytać ze zrozumieniem pisał, że źle odczytał
                    podane przeze mnie informacje. Ja też mogę jak adax napisać, że mnie nie
                    interesuje to lub tamto i niech się buja ze swoimi znajomkami.
    • frank_drebin Ani jedno ani drugie. Ksiadz cwany dopoki mogl 11.07.06, 15:39
      szedl w zaparte.
      • sierota.po.ud Gdzie wcięło wątek :"Zaszczuc ksiedza" tow.leszka? 11.07.06, 15:43
        Jaszcze w nocy był na pierwszej stronie. Po połudnui nawet w archiwum go niema.
    • adax4 Leszek z Czerskiej znowu rżnie głupa 11.07.06, 15:46
      No to jeszcze wykombinuj coś z tym wywiadem> CZy można odkupić winy kłamiąc.
      CZy odkupienie ma jakąkolwiek wartość jeżeli jest wymoszona faktami?

      Po raz kolejny stwierdzam, że Leszek Sopot rznie głupa i manipuluje.

      dokumentów IPN wynika, że przez co najmniej 24 lata był Ksiądz tajnym
      współpracownikiem SB o
      pseudonimie ?Jankowski?. Dał się Ksiądz złamać?

      - Nie dałem się złamać. Nigdy nie byłem tajnym współpracownikiem [...].

      Nie ma Ksiądz sobie nic do zarzucenia?

      - Nigdy nie chciałem skrzywdzić mojego Kościoła ani przyjaciół. Jeśli ktoś
      jednak wykorzystał moją
      łatwowierność, szczerość, nieostrożność czy zbytnią swobodę wypowiadania się,
      naprawdę bardzo
      przepraszam.

      Z dokumentów SB wynika, że był Ksiądz agentem wyjątkowo gorliwym.

      - Jestem tym porażony i przerażony. Przecież nigdy nie byłem agentem! Nie
      miałem też kontaktów z
      wywiadem PRL.

      Ksiądz w ogóle zaprzecza, że miał kontakty z SB?

      - Świadomych nie miałem. Przychodzili do mnie jednak różni ludzie. Może byłem
      zbyt ufny i naiwny?
      Może nieświadomie przekazałem komuś jakieś wiadomości, ale na pewno nie takie,
      które szkodziły
      innym. Tym bardziej że żadnej tajnej wiedzy nie miałem. [...]

      Spośród materiałów IPN najbardziej obciążające Księdza są donosy na Jerzego
      Popiełuszkę.

      - To posądzenie jest dla mnie najbardziej przerażające i ohydne. Mój kontakt z
      ks. Popiełuszką
      ograniczał się do prowadzenia konferencji biblijnych dla pracowników służby
      zdrowia, których on był
      duszpasterzem.

      Według SB miał Ksiądz zerwać współpracę właśnie po zabójstwie Popiełuszki.

      - Nie było żadnej współpracy, więc nie było czego zrywać!


      Żródło:
      serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3352578.html
      • sierota.po.ud Re: Leszek z Czerskiej znowu rżnie głupa 11.07.06, 15:48
        Pojawił się tamten wątek

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=42033421&a=42075964
      • rekontra jest bardzo zaangażowny 11.07.06, 15:57
        i mądralinka nie wie kto to Edwin, a poza tym wie wszystko co powinien wiedzieć
    • zwykly2 Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 15:49
      Piękny tekst leszku ale....
      "Dążyliśmy nie do poznania prady, lecz do wytłumaczenia rzeczywistości. Do
      wytłumaczenia i do usprawiedliwienia. Za wszelką cenę! Nawet za cenę prawdy"
      "Dawaliśmy swą moralną zgodę na krzywdę, i dawaliśmy swoją moralną zgodę na
      zbrodnię."

      Z referatu Jana Kotta XIX Sesji Rady Kultury i Sztuki

      1956r.

      Przemyśl ten tekst.
    • ab_extra Cokolwiek dobrego uczynił, zniszczył to. 11.07.06, 16:24
      A największą jego zbrodnią jest to, że zgorszył maluczkich, zachwiał ich
      zaufaniem i do posoborowego Kościoła i do procesu pojednania z Żydami. Nie tylko
      swój trud zniweczył, ale bardzo wielu ludzi dobrej woli, zarówno tych, którzy z
      nim współpraccowali, jak i tych którzy zaufali w moralną wielkość głoszonych
      przez niego przekonań. Ale to wszystko była budowla na piasku.
      Może to się jakoś pozbiera, odbuduje. Ale wysiłku trzeba będzie dwa razy więcej.
      • po_godzinach To juz jednak nasz problem 11.07.06, 16:27
        "Może to się jakoś pozbiera, odbuduje. Ale wysiłku trzeba będzie dwa razy
        więcej"

        jak sobie z tym poradzimy i nasza odpowiedzialność.
        • ab_extra Może twój. Mój juz nie. 11.07.06, 16:31
          • po_godzinach Cóz więc troszczysz się o sprawy, które 11.07.06, 16:35
            cie nie dotyczą?
            Troszcz się o własne.
      • leszek.sopot Re: Cokolwiek dobrego uczynił, zniszczył to. 11.07.06, 16:36
        Tak już jest, że wile z nośności danej idei zależy od jakości osób, które je
        promują. Większośc bowiem wierzy autorytetom a nie samemu słowu, choć to słowo
        było ponoć na początku...
        Tak, bardzo się źle dzieje, gdy ktoś pracujący nad dobrą sprawą okazuje się
        wilkiem w owczej skórze. Niby idei nie powinno to zaszkodzić, idee, jak nauczał
        Platon, są ponad ludzkim światem, który może się tylko starać do niego zbliżyć.
        Gdy jednak zawodzi przewodnik, to iść po tej drodze będzie ciężej bo głośniej
        będą mogli krzyczeć ci, którzy twierdzą, że to zła droga i zaczną ciągnąć do
        tyłu.
        Tak, w tym jest wielka wina ks. Czajkowskiego.
      • karlin Masz rację 11.07.06, 16:36
        Tę "budowlę na piasku" dalej będą próbowali wznosić.

        O znalezieniu trwałych fundamentów budowli, która łączy i chroni, w świecie
        grossów nie ma na razie mowy.
        • ab_extra Antylustracyjna histeria staje sie coraz bardziej 11.07.06, 17:05
          zrozumiała w tym kontekście. Osypująca się wydma coraz wyraźniej odsłania
          fundamenty tego gmachu. Remont może nie wystarczyć. A na budowę wszystkiego od
          poczatku wielu juz nie ma siły. Tylko zycia szkoda, bo jedno.
    • elfhelm Zabrakło... 11.07.06, 17:17
      wyznania grzechów w odpowiednim momencie. Czy był taki odpowiedni moment? Z
      pewnością najpóźniej zaraz po publikacji w ŻW. Z pewnością także można było dać
      Czajkowskiemu szansę przed tą publikacją (jak to uczyniła grupa Handzlika w
      Krakowie), chociaż z drugiej strony słabo radzące sobie ŻW nie miałoby wtedy aż
      takiej sensacji.

      Niemniej źle się stało, że Czajkowski poszedł w zaparte już po tej publikacji.
      Dało to pożywkę niektórym do całkowitego zanegowania dorobku Czajkowskiego z
      późniejszego okresu. Czy słusznie? Chyba nie. Ale wiarygodność Czajkowskiego -
      co najmniej w zakresie jego tamtej działalności - w zasadzie przestała istnieć.
      • ab_extra Można być trochę w ciąży? 11.07.06, 17:26
        Stracić wiarygodność na okres od do? Po 84 był juz wiarygodny? Nawet wtedy, gdy
        miesiąc temu oburzony wszystkiemu zaprzeczał, a ludzie (wielu z nich zapewne w
        dobrej wierze) stawiała na szali swój autorytet i dobre imię stając w jego obronie?
        • po_godzinach Można 11.07.06, 17:28
          Stracić wiarygodność na okres od do.

          • ab_extra No, to kiedy był Czajkowski wiarygodny? 11.07.06, 17:32
            Przed miesiącem? Rok temu? W rozmowie z Grossem? Czy wtedy gdy nawoływał do
            szczergo wyznawania win i bicia się w piersi, by dostapic przebaczenia? Kiedy?
            • po_godzinach Pytałeś, czy mozna być wiarygodnym od do. 11.07.06, 17:34
              Na to pytanie odpowiedziałam, że mozna.

              Podałam zasadę ogólną, do której każdy dostosuje sobie zasadę indywidualną.
              • ab_extra To może zejdźmy z tego poziomu ogólności 11.07.06, 17:37
                • po_godzinach Masz wolną wolę i się nią posługuj :) 11.07.06, 17:40
        • elfhelm Re: Można być trochę w ciąży? 11.07.06, 17:31
          ab_extra napisał:

          > Stracić wiarygodność na okres od do?

          Chyba można. Można być grzesznikiem, a potem swojej winy odkupić. Przy czym jest
          to zadanie bardzo trudne, a zachowanie sprzed miesiąca temu oczywiście nie służyło.

          > Nawet wtedy, gdy
          > miesiąc temu oburzony wszystkiemu zaprzeczał,

          Co do tego napisałem chyba dość jasno w poprzednim poście.
          • ab_extra Re: Można być trochę w ciąży? 11.07.06, 17:33
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=45053815&a=45061611
            • elfhelm Re: Można być trochę w ciąży? 11.07.06, 17:40
              Posługując się PiSowską metodą, powinienem odwrócić kota ogonem i zapytać, kiedy
              Jarosław Kaczyński był wiarygodny. Czy wtedy, gdy nazywał Leppera przestępcą a
              jego partię esbecką wycieraczką, czy tez obecnie, gdy w najlepsze się z nimi układa.

              Czy jednak Czajkowski był wiarygodny, wzywając do wyznawania win, itp.? Mogę
              odpowiedzieć jednoznacznie. Zapewne nie. Jeżeli chcesz, by inni wyznawali winy,
              wyznaj je pierwszy sam. I tego zabrakło. Zabrakło też - o czym wyżej - naprawy
              tego błędu najpóźniej przed miesiącem.

              I znowu po PiSowsku, jeżeli chce się oczyszczać państwo, warto najpierw oczyścić
              swoje szeregi prawda? A nie wystawiać na liście wyborczej przestępców czy
              zastępować czerwony biznes, swoim równie złym bądź czasem gorszym.
              • ab_extra A gdzie Murzynów NIE biją? Bo że u nas, to wiadomo 11.07.06, 17:41
            • pugaczow Leszek - jeszcze! jeszcze! 11.07.06, 17:42
              Nie mogę doczekać się dalszych efektownych wygibasów logicznych leszka z sopotu.
              To prawdziwy człowiek z gumy. Czajkowski się przyznał że był agentem? Ale jak
              się przyznał! A w ogóle to ile sie przedtem nacierpiał. Czekam na dalsze posty
              przywracajace ks. Czajkowskiego na piedestał autorytetu. Szczypiorski donosił na
              swego ojca, ks. Czajkowski na innych księży i przyjaciół - czy SALON ma kogos
              kto nie donosił? Wydaje się że nie i dlatego tak potrzebny nam wszystkim jest
              leszek sopot. Musimy mieć jakies wytłumaczenie. Leszku uzasadnij proszę wysoką
              moralność czynu polegajacego na donoszeniu UB na własnego ojca. Czekam z
              zapartym tchem ale wiem że dasz radę!
    • jack20 Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 17:45
      Ani zaszczuty ani odkupiony tylko zrzucony z piedestalu autorytet wyrazajacy
      dosc pozno swa skruche.
      • leszek.sopot Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 18:02
        jack20 napisał:

        > Ani zaszczuty ani odkupiony tylko zrzucony z piedestalu autorytet wyrazajacy
        > dosc pozno swa skruche.

        I tak powinno być.
        Podkusiło mnie do napisania tego postu wiele wątków i postów, w których wprost
        mnie atakowano i traktowano ks. Czajkowskiego jak worek mąki do bicia, a
        przecież mimo wszystko jest to człowiek.
        Zapewne inaczej bym pisał i odczuwał gdyby dotyczyła mnie sprawa bezpośrednio.
        Np. gdybym był od dawna przeciwnikiem księdza to może bym teraz buńczucznie
        nosił głowę do góry i obwieszczał wszem i wobec jaki to jestem wielki a inni
        mali. Albo bym na jakiegoś tajniaka, który zniszczył mi życie a był moim
        kumplem, nie miał litości. Kto wie. Łatwo sobie teoretyzować na własny użytek
        nie wychylając się przez okno poza pokój z komputerem i miło popijać kawę,
        palić papierosa za papierosem. Gdy sprawa nie dotyczy ciebie bezpośrednio to
        łatwiej jest z pewnego dystansu podchodzić do problemów, ale jak ciebie za
        twoje dywagacje targają po kościach to staje się to trudniejsze. Małych ludzi,
        których jest już tu pokaźne stadko cieszy pisanie "kapuś z sopotu". Dlaczego?
        Kilka dni temu GW wydrukowała krótki liścik na swych łamach od czytelniczki,
        spodobał mi się:
        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3458992.html
        • pugaczow leszek po co te peirdoły? 11.07.06, 18:11
          Po co wypisujesz te dyrdymały? Jestes tu w celu agitacji i wypełniaj rzetelnie
          swój obowiązek. Ja rozumiem że rola trudna i niestety ksiądz zamiast iść dalej w
          zaparte jak to miał robić został przymuszony do wyznania win. Cóż od początku
          było widać że 24 lata współpracy pozostawiły jednak bogaty dorobek w teczkach i
          nijak tego się wykręcić nie da. Rozumiem że teraz gramy na współczucie i
          zrozumienienie oraz że nikt nie jest bez winy. Uważaj bo jutro będziesz musiał
          bronić szmalcowników oraz byc może SS-manów opisując ich rozterki moralne.
          • po_godzinach Masz dobry nick. Taki adekwatny 11.07.06, 18:17
            Też byś chętnie wyrzynał, Jemielianie?
            Nie zapominaj, że Pugaczow jednak marnie skończył ...
            • leszek.sopot partyjniak do szpiku kości 11.07.06, 18:21
              gość sobie myśli, że na forum piszą agitatorzy. Na zaćmę umysłową nie ma
              lekarstwa.
        • ab_extra Pani czytelniczka marzy o tym czego nigdy nie było 11.07.06, 18:22
          Na bardzo wiele problemów realnie dzielących społeczećtwo na długo złozono
          polityczną ciezką pokrywę "zgody ponad podziałami" i kultu politycznej
          poprawności, której ton nadawała Wyborcza. Ale pod tą pokrywką kipiało. Tylko
          dla babci drukowało się specjalną gazetke, żeby babci nie martwić.
        • nielubiegazety2 Ten list jest jakąś formą formą odreagowania 11.07.06, 18:42
          czegoś.
          Nienawiść brzmi trochę zagadkowo? Ale słowo agentów wiele wyjaśnia. To prozą
          pisane odczucia Szymborskiej. Nie, nie te z listu literatów krakowskich, te z
          wiersza "Nienawiść".
          Tylko co w tym towarzystwie robi Kuroń człowiek do którego jak ulał pasuje
          powiedzenie Mirosława Dzielskiego: "Nienawiść przebrana w szaty miłości i
          wierząca na dodatek szczerze, że jest miłością - oto czym jest socjalizm."

          Żądanie oddzielenia dobra od zła, pozbawienie zbrodniarzy przywilejów, brak
          przyzwolenia by różnego autoramentu Ketmani pisywali pamiętniki lub teksty o
          przebaczeniu i nienawiści, to jest zdaje się nienawiść wg autorki.
          Będę zdziwiony jeżeli Witkacy nie będzie straszył tej kobiety po nocach.
          To ze wschodu przyszła do nas kultura która jest Erą Wielkiego Chama." W ramach
          tej kultury uświęcono literatów, autorytety moralne i system wartości.

          Era Wielkiego Chama (której Kiszczak z Jaruzelskim bronili jak "niepodległości"
          w której nie miał prawa zaistnieć ktoś, kto nie pohańbił się współpracą z
          Wielkim Chamem. Gdzie kadzenie Wielkiemu Chamowi otwierało salony dawało,
          skierowania na wczasy do domów pracy twórczej, wyjazd na placówkę dyplomatyczną,
          możliwość wydawania w masowych nakładach itd.

          Reasumując, list beznadziejnie głupi.
        • oszust1 Re: Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 18:42
          A ja się pytam: dlaczego?

          Dlaczego człowiek, który był autorytetem dla jednych i nauczycielem dla innych,
          to robił? Takie kompletne rozdwojenie jaźni. Do południa pomagam opozycji, po
          południu donoszę.

          Potrafię jakoś tam zrozumieć (co nie znaczy zaakceptować) donoszenie dla
          pieniędzy. Z nienawiści. Ze strachu. Za paszport.
          Ale kompletnie nie rozumiem, skąd taka potworna hipokryzja.
          Nie rozumiem, więc nie potrafię znaleźć żadnego usprawiedliwienia.

          Leszku, przeczytałem Twoją opinię z zainteresowaniem, ale, wybacz, ja nie mam
          takich rozterek.

          Ktoś, komu ufało wiele osób, zawiódł ich. Gdy prawda wyszła na jaw, zaprzeczał
          faktom. Poddał się, gdy już inaczej się nie dało. W wymuszoną skruchę nie wierzę.

          I co z tego, że ponoć przejrzał na oczy w 1984? Jeśliby tak było, to powinien
          już w 1989 o tym opowiedzieć, a nie czekać, aż się rozejdzie po kościach.
          Wtedy można by uznać, że do dzisiaj winę swoją odkupił.

          A jeśli ma nieświadomie na swoich rękach krew ks. Popiełuszki?

          Przykro to pisać w tak mądrze rozpoczętym wątku, ale białe jest białe, a czarne
          jest czarne. Nazwijmy złe rzeczy po imieniu.

          O karze nie mówmy. Ostracyzm powinien wystarczyć.
        • adax4 Lesiak z Sopotu Ksiądz zaszczuty czy odkupiony 11.07.06, 18:54
          Lesiak z Sopotu
          "Podkusiło mnie do napisania tego postu wiele wątków i postów..."

          a nie etacik w Wyborczej?

          "Teraz adax coś nabazgrał, że ja pomówiłem o współpracę Gosiewskiego.
          Nie będę komuś kto nie umie czytać ze zrozumieniem pisał, że źle odczytał
          podane przeze mnie informacje. Ja też mogę jak adax napisać, że mnie nie
          interesuje to lub tamto i niech się buja ze swoimi znajomkami."

          Zwracam się do internautów. Osądźcie proszę czy człowiek, który od miesięcy
          broni TW, stara tłumaczyć i usprawiedliwiać ich zdradę. Który ubierze w słowa
          najbardziej nieprawdopodobne wyjaśnienie, aby tylko wybielić tych którzy
          zdradzili i wyciągali z tego osobiste korzyści. Czy taka osoba ma prawo,
          jeżeli jest uczciwa intelektualnie, dokonywać aktu najdzikszej lustacji
          pomawiając Gosiewskiego. Oczywiście Lesiak z Sopotu jak zwykle gdy ktoś go
          przyprze do mury obraża pisząc że czegoś się nie rozumie, jest się nieduczony.
          W wersji krańcowej wyzywa od chamów, idiotów, kretynów. To tylko próbka na
          zademonstrowanie warsztatu autora.

          Poniżej wklaejam tekst, w którym szanowny Lesiak z Sopotu zasugerował kontakty
          Gosiewskiego z SB. Stwierdził też że TW wyczyścił archiwa, choć to pewnie pi
          dowodów Lesiak z Sopotu nie ma ale oczywiście niesmak i cień podejrzenia
          pozostaje. Prawda jakie to podobne do metod Gazety Wyborczej?

          "Niestety w papierach IPN nie zachowały się żadne materiały (indywidualne
          teczki) o konspiracyjnej i opozycyjnej działalności na UG. Są tylko bardzo
          przypadkowe materiały - np. z internowania. Agent Molke wyczyścił zasoby
          dokładnie. Charakter jego współpracy z Gosiewskim, Dunajskim, Biereckim i
          Jancelewiczem pozostawia jednak cień, który nigdy nie będzie wyjaśniony. "
          ewamilewicz.blox.pl/2006/07/Mysle-o-Jahwe.html


          W odróżnieniu od Lesiaka z Sopotu, który bluzga przekleństwami niczym Adam
          Michnik, ja tylko twierdzę że Lesiak z Sopotu jest oszustem intelektualnym i
          manipuluje opinią publiczną. Co prawda na razie tylko na forum GW ale co będzie
          gdy pryncypał doceni jego talent? Strach się bać.
          • leszek.sopot adax udowadnia swoje racje i wyższość 11.07.06, 18:59
            najważniejszy jego argument to nie treść, tego co pisze, ale forma - ja to dla
            niego "Lesiak".
            Tak to dyskutują oszołomy, czy też gardłująca po internecie hołota. Oszołki
            wszelkiej maści bierzcie przykład z adaxa jak pisać po chamsku.
            • adax4 Lesiak ; łże internauta 11.07.06, 19:34
              Zwróciliście uwagę na język Lesiaka? Oszołomy, hołota gardłująca w internecie.
              Z czymś bądź z kimś kojarzy się Wam ta poetyka?

              "Oszołki
              > wszelkiej maści bierzcie przykład z adaxa jak pisać po chamsku."

              Oszołki, bieżcie przykład z lepszego . Oto próbka jego możliwości:

              leszek.sopot
              "
              Jak ocenić gdy jeden cham posiłkuje się drugim chamem by coś udowodnić? Może
              tak. Idioci muszą na wzajem sobie bębenek podbijać i mówić o swojej genialności
              bo tylko idiota idiotę potrafi docenić. Idota myśli, że wystarczy wrzeszczeć i
              oskarżać, że zupełnie niepotrzebne jest zastanawianie się, dłubanie w faktach,
              roztrząsanie i różnicowanie ocen. On uważa, że o jego wartości świadczy nie
              jakość ale siła oskarżeń i ocen - siłą przykrywa swoją nieudolność i pustkę
              intelektualną. Im ktoś głupszy a bardziej ambitny tym bardziej chamski i
              krzykliwy. Musi zadeptać wszystkich, którzy mogą podważyć jego debilizm. Jest
              wówczas z siebie dumny i uważa, że deptanie świaczy o inteligencji. Nie widzi,
              że deptanie nie ma nic wspólnego z pracą rozumu ale nóg.
              Żądają ode mnie bym odpowiadał na ich debilne pytanie. Uważają pewnie, że
              jakiekolwiek zastanowienie się nad skalą działań jakiegoś człowieka
              podejrzanego o współpracę, podważanie dowodów na ich domniemaną współpracę, to
              obrona. Z ich optyki jedyną możliwą do przyjęcia opcją jest wrzeszczenie o
              zdradzie bez rozpatrywania dowodów i bez skalowania winy. Każdy przypadek
              należy traktować jak najbardziej ostro. To przecież bolszewizm. Nie wystarczy
              powiedzieć, że ktoś postępował źle, należy pisać, że postąpili bardzo źle, albo
              wręcz należy przelicytowywać się w barwnych oskarżeniach a wszystkich mniej
              wrzeszczących oskarżać o przynależność do SB lub po prostu w niewybredny sposób
              obrażać. Nie wolno mieć wątpliwość - trzeba słowem posługiwać się jak cepem by
              wdeptać w ziemię tajnego wspólpracownika oraz tych, którzy nie mają na to
              ochoty. Trzeba popisywać się siłą a nie jakością argumentów by w oczach durniów
              zyskać akceptację, by dureń o durniu pisał z uznaniem.
              "

              dodam to o mnie i nurnim dodam z niejaka dumą ;)
            • ab_extra Gdzie ja słyszałem juz ten język? Tych oszołomów, 11.07.06, 20:07
              gardłująca hołotę. Jeszcze warchołów mi trochę brak. Jakże to różne od języka
              nienawiści, który próbuje nam narzucić PiS!
              • leszek.sopot Re: Gdzie ja słyszałem juz ten język? Tych oszoło 11.07.06, 21:11
                Pochwalasz język gardłującej hołoty? Widocznie i ty nie jesteś lepszy. Rzucić
                oskarżeniem, obrażać w każdym poście to wasz zwyczaj - kultura IV RP:(
                • ab_extra Czym się wobec tego chcesz od niej różnić? 11.07.06, 21:17
                  Od tej gardłującej hołoty, uzywając takiego języka? Swoim zadekretowanym z góry
                  poczuciem moralnej wyższości? Ty jej nie werbalizuj, ty ją pokaż. Może mnie
                  wtedy o niej przekonasz
                  • leszek.sopot Re: Czym się wobec tego chcesz od niej różnić? 11.07.06, 21:24
                    ab_extra napisał:

                    > Od tej gardłującej hołoty, uzywając takiego języka? Swoim zadekretowanym z
                    góry poczuciem moralnej wyższości? Ty jej nie werbalizuj, ty ją pokaż. Może mnie
                    > wtedy o niej przekonasz


                    Gdzie w poście otwierającym znadziesz cień tego języka?
                    Poza tym nie bierz mnie za jakiś wzór, a z pomawianiem mnie o wywyższanie się z
                    moralną wyższością popisuj się przed adaksem do woli. Lepiej się czujesz pisząc
                    w ten sposób. Co to ma do meritum mojego postu otwierającego, co do tego
                    meritum mają posty adaxa i mu podobnych - nic. Służą tylko obrażaniu. Wtóruj im
                    do woli - twoja wolna wola.
                    • ab_extra Problem w tym, że przeczytałem wszystkie posty, 11.07.06, 21:28
                      nie tylko otwierający.

                      leszek.sopot napisał:


                      > Gdzie w poście otwierającym znadziesz cień tego języka?
                      > Poza tym nie bierz mnie za jakiś wzór, a z pomawianiem mnie o wywyższanie się z
                      >
                      > moralną wyższością popisuj się przed adaksem do woli. Lepiej się czujesz pisząc
                      >
                      > w ten sposób. Co to ma do meritum mojego postu otwierającego, co do tego
                      > meritum mają posty adaxa i mu podobnych - nic. Służą tylko obrażaniu. Wtóruj im
                      >
                      > do woli - twoja wolna wola.
                      >
                      >
                    • adax4 Re: Czym się wobec tego chcesz od niej różnić? 11.07.06, 21:34
                      Leszku, coraz lepiej cię poznaję. Napierw prawdy objawione, potem potyczka z
                      oponentami z tzw pozycji wyższych ( tu pojawia się np coś o obsikiwaniu,
                      nieumiejętnośći pracowania z tekstem źródłowym, braki intelektualne). Następny
                      etap to tzw " wzięcie na huki". Przykładem niech będzie rynsztokowy tekst w
                      stosunku do mnie i Nurniego cytowany przeze mnie poniżej. Etap końcowy, który
                      właśnie obserwuję to "branie na litość". Objawia się to smutkiem, że są i tacy
                      którzy nie rozumieją, są okropni, źli a ja Leszek taki uczciwy, szlachetny i
                      niezrozumiany. Ciekawe co będzie dalej. Czekamy Leszku
                      • leszek.sopot ha, dorobiłem się kolejnego psychiatry od mojej 11.07.06, 22:37
                        pisaniny. Kurcze, sami by poszli po poradę.
                        • adax4 Niegłupi pomysł z tym psychiatrą Leszku... 11.07.06, 22:44
                          Kolejny etap to "zgłoś do moderacji" zwany inaczej "Giwi POMOCY !!!" przykłade
                          m wycięcie homosowieticusa ( przypominał,że Leszek obiecywał nie kłamać we
                          wpisach ). Ostatni zanotowany etap to "obrona przez ironię". Co dalej?
                          • adax4 Kolejne etapy 11.07.06, 23:54
                            Otóż teraz , on line, obsermujemy kolejny etap który nosi nazwę "
                            Amnezja". Leszek z Sopotu nagle zapomina, że sam zainicjował wątek na ten temat
                            i "rżnąc głupa", przepraszam wszystkich za to medyczne określenie, przystępuje
                            do kolejnej dyskusji na ten temat zainicjowanej przez Katarynę. Co dalej Leszku
                            S?
                • adax4 Re: Gdzie ja słyszałem juz ten język? Tych oszoło 11.07.06, 21:20
                  Leszku ja cię nie obrażam. Ja stwierdzam fakt. Jesteś kłamcą i manipulantem.
                  Twoja kultura III RP to zakłamywać rzeczywistość.

                  -
                  -
                  gdanszczanin.blox.pl/html
                  • leszek.sopot Re: Gdzie ja słyszałem juz ten język? Tych oszoło 11.07.06, 21:27
                    obrażasz w każdym poście - najwidoczniej nie możesz się opanować. Jeśli tego
                    nie widzisz to świadczy to tylko o tobie. Twoje zarzuty o kłamstwo i
                    manipulacje są żałosne.
          • lewiczka Ja widzę człowieka w ksiedzu Jankowskim. 11.07.06, 18:59
            W tym Jankowskim z Gdańska. Cy mogę to glośno powiedzieć? Moze ja jakaś
            nacjonalistka jestem, albo nie daj Boze antysemitka?
          • rekontra Dudek jest godzien pochwały gen. Kiszczaka 11.07.06, 19:08
            całkowicie oczywiste, ale to nie pierwszyzna, kiedyż Leszek przeprosi Dudka za
            ten wątek:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=35629731&a=35629731
            Dudek jest godzien pochwały gen. Kiszczaka
            a najlepsze jest, gdy innych obwinia o chamstwo, zarzuca nienawiść i co tam
            jeszcze, projekcja w czystej postaci
    • kartoffel1 Czekamy na następnych 11.07.06, 18:57
      "Tyg.Powsz." nr 7 z 16 lutego 2003 r ,str.11

      ".....Dopiero w ostatnich miesiącach ,wraz z przejęciem przez IPN archiwaliów
      SB ,pojawiła się możliwość dotarcia do nieznanych faktów. Z penetracji
      agenturalnej duchowieństwa zdawano sobie sprawę ,ale dopiero teraz poznajemy
      jej skalę.
      Historycy z Biura Edukacji Publicznej IPN dotarli do zestawień SB dotyczących
      agentury w połowie lat 70.
      Wynika z nich że w 1976 r. "tajnymi współpracownikami" było 2148
      księży "świeckich" (niezakonnych) ,co stanowi niemal 15 procent ogółu
      duchowieństwa....."
    • sanitarny Zlustrowac "altorytety" 11.07.06, 22:04
      Spowiadalem sie ostatni raz jakies 45 lat temu,a wiec nie mam bliskich
      kontaktow z kieckowymi i jest mi to obojetnie co z nim czy jeszcze z wieloma
      jemu podobnych "altorytetow"sie stanie.Z doswiadczenia wiem ze
      zuzyty,przeterminowany,zlezaly nie odpowiadajacy normom material idzie w
      odstawke,KK ma przeciez swoie misje w kraju pigmejow czy wsrod indian Ameryki
      Poludniowej.Amen
      • gorby narazil sie biretkowej konserwie.Musi zaplacic 11.07.06, 22:19
    • homosovieticus [...] 11.07.06, 22:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • podkurek Zło = dobro. Albo na odwrót. 11.07.06, 22:43
      Wszystko można usprawiedliwić i wszystko racjonalnie wytłumaczyć. Kat = ofiara,
      czarne = białe. Z powodu trudnego dzieciństwa i innych okoliczności.
      Tfu!
    • edico Re: Sfixowane odkupienie 11.07.06, 23:29
      leszek.sopot napisał:

      > ... Bo czymże dla państwa jest jednostka - niczym.

      Bardzo słusznie to zaueważyłeś. Ale czy dotyczy to tylko Państwa???

      Ale jak określisz tzw. "krucjatę dziecięca" (1212)??? U jej podłoża legła idea,
      że skoro niewiernych Turków nie udało się nawrócić mieczem, to może uczynią to
      niewinne i dobre dzieci. Kierując się ową myślą, zebrano 20 - 50 tys. dzieci w
      wieku od 3 do 12 lat. Po ich wypłynięciu wszelki słuch o nich zaginął. Prawda
      wyszła na jaw dopiero po 18 latach. Czym jest więc życie dziecka dla
      sukienkowych moralistów oprócz narzędzia realizacji własnych sfixowanych celów???

      Osobiście uważam, że zrównoważył swoje grzechy będąc zmuszony do donoszenia dla
      obydwu stron. Skoda mi go, jako człowieka zmielonego przez obydwie bezwzględnie
      w swych działaniach strony. Zresztą czy on jeden był w takiej sytuacji?

      Przerażająca jest natomiast hipokryzja pozostałej części urzędników kościelnych
      udających Polaków a składających przysięgę i służących agenturalnie państwu
      mającemu zapisaną nie jedną czarną kartę, w tym także dla historii naszego kraju.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja