Gość: tomek
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
06.02.03, 23:31
Oto premier zamiast natychmiast
zawiadomić prokuraturę i służby
(aby te zinwigilowały Rywina)
natychmiast zawiadomił ...
samego Rywina - bo czymże
innym była dziwaczna "konfrontacja"
michnik-rywin-miller, którą
Miller zorganizował w swoim gabinecie.
Dzięki tej konfrontacji Rywin natychmiast
dowiedział się, że sprawa jest "na tapecie".
Zamiast mieć założony podsłuch, Rywin de facto
został natychmiast ostrzeżony i to z ust samego
premiera.
Nadto milczenie premiera dało mu
6 extra miesięcy na zatarcie ewentulanych śladów.
Czy takie działanie premiera nie utrudniło,
lub nawet zniweczyło śledztwo ?
Czy gdyby któryś w Was był premierem
to tak by się zachował. Czy to zgodne
z prawem (obowiązkiem zawiadomienia o przestepstwie)
, etyką, przyzwoitością i logiką działania ?
Rozumiem, że można kwitować słowem "wariat"
lub "przypadek medyczny" pana X z Klewek,
ale nie największego prywatnego producenta filmowego
(który m.in. współprodukował filmy z Kwiatkowskim),
człowieka ustosunkowanego, wpływowego i znanego ...
I nie jest tak, ze Rywin chciał kasę za
gruszki na wierzbie, tylko za pozytywny
rezultat zorganizowanego lobbingu - o ile by
się mu powiódł
(kasa miała być w razie przepchnięcia ustawy).